Nie wszyscy płacą za śmieci

Fot. Pixabay

Coraz więcej samorządów decyduje się na uzależnienie opłat za wywóz odpadów od wskazań wodomierza.

Miliony mieszkańców polskich gmin nie płaci za wywóz odpadów lub świadomie zaniża dane w deklaracji śmieciowej, by mieć niższe rachunki. Samorządy różnie radzą sobie z tym problemem.

Powołują do życia m.in. ekopatrole, które kontrolują właścicieli nieruchomości. Coraz częściej jednak decydują się na zmianę metody naliczania opłat, uzależniając je od zużycia wody. Taki system wprowadził od 1 lipca br. Wołomin. Od 1 sierpnia zacznie on funkcjonować także w Markach. Nad jego wdrożeniem pracuje Warszawa, gdzie powinien zacząć działać na początku przyszłego roku. Bardzo popularny jest również w gminach nadmorskich.

Problem każdej gminy

W Wołominie za wywóz śmieci nie płaci co najmniej kilka tysięcy mieszkańców. Podobnie jest w Markach. Tam rachunków nie płaci 8–10 tys. osób. W Gdańsku jest co najmniej kilka procent niepłacących, podobnie wygląda to w stolicy oraz wielu innych miastach.

– To problem praktycznie każdej gminy i każdego miasta. Dziwnym trafem w wykazie właścicieli nieruchomości zobowiązanych do ponoszenia opłat z tego tytułu widnieje zawsze najmniej osób oraz firm. Najłatwiej jest bowiem uniknąć płacenia. W wypadku np. podatku od nieruchomości nie jest to już takie proste. Bardzo trudno jest też udowodnić właścicielowi mieszkania, że zaniżył liczbę osób mieszkających pod tym samym adresem – tłumaczy Maciej Kiełbus z Kancelarii Prawnej Ziemski & Partners. Zawsze może powiedzieć, że córka się już dwa lata temu wyprowadziła. Istnieje też taka prawidłowość, że jak rośnie opłata za wywóz śmieci, to maleje liczba osób zamieszkujących w danym lokalu – dodaje.

Samorządy robią więc co mogą, by nie dokładać do systemu gospodarki komunalnej odpadami. Bardzo popularne są ekopatrole.

CZYTAJ TAKŻE: Mandat za brak deklaracji śmieciowej

– Niedawno powołaliśmy do życia referat ekologiczny, w skład którego wchodzą strażnicy miejscy oraz pracownicy Wydziału Gospodarki Komunalnej urzędu miejskiego. Przedstawiciele ekopatrolu sprawdzają, czy mieszkańcy złożyli deklaracje śmieciowe oraz czy zawarte w nich dane są zgodne z rzeczywistością – mówi Piotr Grzelak, zastępca prezydenta gdańska ds. zrównoważonego rozwoju.
Pod lupą patrolu

– Z zebranych informacji wiemy, że nie wszyscy złożyli deklaracje. Zdarza się też, że niektórzy mieszkańcy, chcąc płacić mniej za wywóz śmieci, deklarują zaniżony metraż mieszkania lub domu (w Gdańsku płaci się od metrażu – przyp. aut.). W czerwcu ekopatrolowi udało się wykryć rozbieżności między deklaracją a stanem faktycznym, gdzie straty dla gminy wyniosłyby kilkadziesiąt tysięcy złotych. Myślę, że dzięki nowo powołanemu referatowi i zaangażowaniu zatrudnionych w nim pracowników w systemie gospodarowania odpadami przybędzie co najmniej 10 mln zł od osób, które dziś nie płacą – uważa Piotr Grzelak, zastępca prezydenta gdańska ds. zrównoważonego rozwoju.

Podobne kontrole przeprowadza się w Krakowie, Lublinie czy w Białymstoku.

Wkrótce strażnicy miejscy biorący udział w ekopatrolach otrzymają nowe uprawnienie. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji pracuje nad projektem nowego rozporządzenia w sprawie wykroczeń, które uprawnia strażników straży gminnych do nakładania grzywien w drodze mandatu karnego. Przewiduje ono, że strażnik miejski (gminny) będzie mógł nałożyć mandat do 500 zł na osobę, która nie złożyła deklaracji śmieciowej. Taka sama kara czeka tego, kto podał nieprawdę w tej deklaracji, np. zobowiązał się segregować odpady, a tego nie robi, albo zaniżył liczbę domowników, przez co płaci mniej za śmieci.

Projekt podoba się Edycie Ćwilik ze straży miejskiej w Krakowie. – Czekaliśmy na zmianę rozporządzenia. Dzięki niej będziemy mogli nałożyć mandat karny np. za brak deklaracji śmieciowej bez kierowania wniosku o ukaranie do sądu – tłumaczy.

W 2019 r. krakowscy strażnicy przeprowadzili 7216 kontroli nieruchomości i ujawnili 1714 wykroczeń w postaci m.in. niewłaściwego prowadzenia segregacji odpadów, braku wystarczającej liczby pojemników do ich gromadzenia oraz niezachowania czystości i porządku w altanach śmietnikowych.

CZYTAJ TAKŻE: Władze Bydgoszczy: firmy powinny płacić więcej za wywóz śmieci

– Z naszych doświadczeń wynika, że niemal 25 proc. kontrolowanych nieruchomości w mniejszym lub większym stopniu niewłaściwie gospodaruje wytwarzanymi odpadami – wyjaśnia Edyta Ćwilik.

Zgodnie z wodomierzem

Coraz częściej gminy decydują się na naliczanie opłat za wywóz śmieci na podstawie wskazań wodomierza.

– Zdecydowaliśmy się wprowadzić od lipca br. metodę wodną ustalania opłat za wywóz śmieci, ale tylko w wypadku budynków wielorodzinnych, gdzie problem jest największy. Właściciele domów jednorodzinnych płacą nadal od osoby. Liczymy, że dzięki temu uszczelnimy system gospodarki komunalnej odpadami – mówi Małgorzata Izdebska, sekretarz gminy Wołomin.

Nie wszyscy samorządowcy chwalą jednak metodę wodną. – Żadna metoda nie jest sprawiedliwa, ale metoda wodna ma to do siebie, że jest bardzo kosztowna. Dużo kosztuje weryfikacja tego systemu, odczytywanie wodomierzy itd. W Gdańsku opłatę wnosi się od metrażu i podobnie jak w pozostałych metodach, można doszukać się w niej wad, natomiast jest metodą najmniej kosztowną dla systemu, a co za tym idzie – dla mieszkańców – twierdzi Piotr Grzelak.

Co ze sklepami?

Za śmieci nie płacą nie tylko mieszkańcy, ale też właściciele nieruchomości niezamieszkałych, czyli sklepów, biur czy restauracji. – To co nas martwi, to nieruchomości niezamieszkałe. Na skutek ostatniej nowelizacji ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach podjęliśmy decyzję, że od stycznia nie są one w naszym gminnym systemie komunalnym. Od marca mieliśmy zacząć ich kontrolę. Chcieliśmy sprawdzić, czy ich właściciele mają zawarte umowy na wywóz śmieci. Pandemia pokrzyżowała nam plany. Gołym okiem widać, że jest źle, nawet bardzo. Odpady są wyrzucane do lasów i podrzucane do altan śmietnikowych mieszkańców. Dramat – przyznaje Małgorzata Izdebska.

CZYTAJ TAKŻE: Śmieciowa rewolucja utyka. UOKiK krytycznie o regionalnych instalacjach

– W Gdańsku zdecydowaliśmy się pozostawić nieruchomości niezamieszkałe w systemie. Właściciele wszystkich tych nieruchomości postanowili nadal korzystać z naszych usług. Nie rozwiązuje to jednak problemu, ponieważ zaniżane są ilości produkowanych odpadów. Najgorzej z odpadami jest w śródmieściu. W altanach śmietnikowych widać, że śmieci pochodzą od turystów lub z okolicznych restauracji – mówi Piotr Grzelak.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Kariera w sporcie, fiasko w polityce? Jaka przyszłość prezydenta Kielc

Bogdan Wenta dwa razy z rzędu nie dostał od podzielonej Rady Miasta Kielce wotum ...

Świdnik z innowacyjną aplikacją

Program GovTech Polska, który ma usprawnić współpracę na linii administracja–startupy i skrócić ścieżkę zamówień ...

Polskie miasta, które dbają o rowerzystów

Miasta nastawiają się na zintegrowane systemy, rozwój rowerów 4G i tworzenie infrastrukturalnych udogodnień dla ...

Autonomiczne remedium na problemy miast

Korki, brak miejsc parkingowych, smog, zagrożenie na drogach oraz kosztowny transport – odpowiedzią na ...

Spotkajmy się na rowerowym szlaku

Dla wspaniałych wrażeń, cudownych przygód z rodziną i przyjaciółmi, by odpocząć od świata. Powodów, ...

Łódź ma 27 milionów złotych dla młodych

Czy w Łodzi uda się zlikwidować bezrobocie wśród młodych do 30. roku życia? Władze ...