Bądź uczestnikiem najnowszej historii. Jeszcze ci za to zapłacą

AdobeStock / Christian Schwier

Choć od rozpoczęcia niedzielnego głosowania w drugiej turze wyborów prezydenckich dzielą nas tylko godziny, to samorządy nadal prowadzą rekrutacje na członków obwodowych komisji wyborczych.

Brakuje ich, bo nie wszędzie powołano pełne składy lub część zasiadających tam osób zwyczajnie zrezygnowała. – W radykalnych przypadkach, gdy dochodzi do rezygnacji członków komisji w tzw. ostatniej chwili, takich uzupełnień dokonuje się nawet w dzień wyborów – mówi Anna Latocha z krakowskiego magistratu.

Wakacje trzebią komisje

O nadchodzących wyborach niektórzy politolodzy mówią, że są najważniejsze w ostatnich 30 latach. Wręcz historyczne. Jest szansa, by obejrzeć je z bliska. Wystarczy zgłosić się na członka obwodowej komisji wyborczej. Jakie warunki trzeba spełnić by zasiąść w tym ciele?

Jak podaje PKW, trzeba być dorosłym obywatelem Polski, nie można być ubezwłasnowolnionym prawomocnym orzeczeniem sądu, ani być pozbawionym praw publicznych prawomocnym orzeczeniem sądu, nie można też być pozbawionym praw wyborczych orzeczeniem Trybunału Stanu.

W komisji wyborczej nie mogą zasiadać osoby, które startują w wyborach, są komisarzami wyborczymi lub pełnomocnikami wyborczymi czy finansowymi, ani urzędnikiem wyborczym czy też mężem zaufania lub obserwatorem społecznym.

CZYTAJ TAKŻE: „To będą najdroższe wybory w historii”. Miasta chcą więcej pieniędzy

Oficjalnie nabór na członków komisji wyborczych był prowadzony do 12 czerwca, ale okazuje się, że nadal można zgłosić się w swojej gminie, by zasiąść w komisji wyborczej. – Nabór jest prowadzony do piątku, 10 lipca – mówi Karolina Gałecka, rzecznik stołecznego ratusza.

W Warszawie powołanych jest 771 obwodowych komisji wyborczych, ale nie wszystkie mają pełny skład. – W tym momencie powołanych jest ponad 6500 członków komisji z 7920 miejsc – wylicza Karolina Gałecka.

Zdradza, że jest sporo chętnych, bo po pierwszej turze zgłosiło się ok. 500 osób.

– Jedynym powodem, dla którego kandydatura zgłaszającego może zostać nieuwzględniona, jest brak tej osoby w rejestrze wyborców w gminie z terenu województwa mazowieckiego – mówi rzecznik stołecznego ratusza.

Przyznaje, że po I turze były przypadki rezygnacji z pracy w komisjach. Dotyczyły kilkudziesięciu osób.

Jak mówi Anna Latocha z krakowskiego magistratu formalny nabór na członków do obwodowych komisji wyborczych nie jest aktualnie prowadzony, ale w związku z rezygnacjami części członków po pierwszej turze wyborów oraz w związku z tym, że w przypadku niektórych komisji ich składy nie są pełne (co może skutkować problemami logistycznymi w dniu wyborów) ratusz dokonuje – w takich przypadkach – częściowych uzupełnień w porozumieniu z komisarzem wyborczym w Krakowie.

– O liczbie tego rodzaju uzupełnień decyduje każdorazowo komisarz wyborczy na wniosek urzędu – mówi urzędniczka.

Podkreśla, że uzupełnienia dokonywane są spośród kandydatur, którymi dysponuje urząd, oraz spośród osób aktualnie zgłaszających gotowość. Na chwilę obecną w Krakowie zrezygnowały 104 osoby, a uzupełniono 102 miejsca. Nieoficjalnie urzędnicy przyznają, że powodem rezygnacji są… wakacje.

Dlatego rezerwa kadrowa jest ważna

Także w Poznaniu, jak przyznaje Wojciech Kasprzak, dyrektor Wydziału Organizacyjnego w tamtejszym Urzędzie Miasta, zgłoszenia są przyjmowane do tzw. rezerwy tworzonej na wypadek potrzeby uzupełnienia składów komisji w przypadku rezygnacji powołanych członków.

CZYTAJ TAKŻE: Wybory 2020. Głosowanie korespondencyjne nie cieszy się wielkim zainteresowaniem

– Każde zgłoszenie zostanie przyjęte, ale nie każdy zgłaszający się do pracy w komisji wyborca zostanie powołany do składu komisji. Komisarz może powołać nowego członka komisji w miejsce członka, który zrezygnował czy został odwołany – mówi dyr. Kasprzak.

Przed pierwszą turą wyborów 28 czerwca zostało powołanych 1905 członków komisji obwodowych, spośród blisko 2050 zgłoszeń. – Jeżeli teraz wyborca zechciałby zgłosić się do tzw. rezerwy, jeszcze może to zrobić, najpóźniej do piątku 10 lipca – mówi poznański urzędnik.

Przyznaje, że jeszcze przed pierwszą turą, po powołaniu składów komisji przez komisarza wyborczego, ponad 216 osób zrezygnowało, a w ich miejsce zostało powołanych 147 wyborców.

A przed drugą turą wyborów według danych z wtorku 65 osób zrezygnowało członkostwa w komisji, w ich miejsce zostało powołanych 57 wyborców.

– Osoby rezygnujące z członkostwa w komisji nie muszą uzasadniać powodu rezygnacji. Z bezpośrednich rozmów z tymi osobami wynika, że najczęściej powodem rezygnacji przed drugą turą były plany wakacyjne, niespodziewane konieczne duże zaangażowanie w realizację zadań członków komisji – opowiada dyr. Kasprzak.

Obecnie na liście rezerwowej w Poznaniu jest kilkanaście osób. – W tej chwili nie występuje pilna potrzeba zwiększania rezerwy kandydatów na członków komisji obwodowych, niemniej jednak każde zgłoszenie złożone do piątku 10 lipca zostanie przyjęte – zapewnia przedstawiciel poznańskiego magistratu. Obecnie składy komisji w obwodach stałych w Poznaniu liczą średnio 7-8 członków.

Za pracę w komisji dostaje się dietę. Przewodniczący – 500 złotych netto, zastępcy przewodniczących – 400 złotych, a zwykli członkowie komisji – 350 zł.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Władze Bydgoszczy: firmy powinny płacić więcej za wywóz śmieci

Biurowce, galerie handlowe czy hotele powinny więcej płacić za wywóz śmieci. Dzięki temu spadną ...

Turystyczne cuda przyciągają najmocniej

Pomorze Zachodnie to jeden z najchętniej odwiedzanych przez turystów regionów w Polsce. Ma piękne ...

Szczecińska filharmonia będzie jesienią miejscem wielu interesujących wydarzeń

Kultura rozkwita jesienią

Lato minęło, ale w miastach jest co robić. Jesienna oferta zaspokoi potrzeby duchowe i ...

Prezydent Sopotu: Myślimy o przyszłym pokoleniu

Sopot to czyste środowisko, kultura i zrównoważona turystyka. To napędza nasz rozwój dziś i ...

Elektronika ma poprawić skuteczność służb miejskich

Rozrastają się systemy monitoringu, bo samorządy wykładają kolejne kwoty na nowe kamery. Lokalizacje podpowiadają ...

Śmieci: mieszkańcy płacą mniej i w budżetach widać dziurę

Regionalne izby obrachunkowe kwestionują sztuczne zaniżanie opłat za odbiór śmieci. Okazuje się, że taka ...