Małe jest piękne. Centra na prowincji odżywają szybciej

Fot. Pixabay

Spadki ruchu w galeriach handlowych w małych ośrodkach są o kilkadziesiąt procent mniejsze niż w dużych.

Od kilku lat mniejsze miasta są coraz atrakcyjniejszym celem dla deweloperów centrów handlowych przede wszystkim z uwagi na wysokie nasycenie tych rynków handlem.

Paradoksalnie ta próba szukania lokalnych nisz wypada dziś na korzyść. Po ponownym otwarciu galerii 4 maja jaskrawo widać, że w mniejszych miastach frekwencja jest zdecydowanie wyższa niż w dużych aglomeracjach. Ogółem z badania ShopperTrak Index wynika, że na koniec maja ruch w centrach handlowych był w 2020 r. niemal 40 proc. niższy niż w porównywalnym okresie 2019 r. Do ponownego otwarcia centrów 4 maja spadki wynosiły nawet ponad 80 proc. tygodniowo. Po restarcie w pierwszym tygodniu wynosiły już 60 proc. i wciąż się obniżają. W ostatnim tygodniu cały rynek miał frekwencję 47 proc. niższą niż rok wcześniej. Wyniki ciągną w dół metropolie.

W mniejszych lepiej

– W naszych 11 centrach, głównie w mniejszych miejscowościach, odwiedzalność w ostatnim tygodniu wynosiła 81 proc. w stosunku do 2019 r. Wzrost liczby klientów w porównaniu z pierwszym tygodniem po otwarciu sklepów na początku maja to ponad 15 proc. – mówi Aleksander Walczak, prezes firmy Dekada. – Tempo odradzania się ruchu klientów jest bardzo dobre, tym bardziej że występuje tzw. większa konwersja, czyli właściwie wszystkie osoby wchodzące do obiektów przyszły po konkretne zakupy. Szacujemy, że obroty sklepów w naszych obiektach będą wyższe, niż wynika to ze wskaźnika odwiedzalności. Spodziewamy się, że najpóźniej jesienią nastąpi powrót do poziomów liczby klientów sprzed pandemii – dodaje.

CZYTAJ TAKŻE: W cieniu galerii handlowych do gry wracają biblioteki

Z danych Cushman & Wakefield wynika, że w 2019 r. na rynek trafiło 406 tys. mkw. nowoczesnej powierzchni, głównie w centrach handlowych, a 500 tys. mkw. jest w budowie. – W najbliższym czasie wciąż będziemy obserwować wzmożone zainteresowanie inwestorów właśnie mniejszymi miastami. Na te rynki zostanie dostarczone prawie 50 proc. powierzchni handlowej będącej obecnie w budowie – mówi Małgorzata Dziubińska, dyrektor z Cushman & Wakefield.

Zmianie nastawienia inwestorów trudno się dziwić, ponieważ zachowania konsumenckie są teraz inne i w mniejszych miastach handel ma szanse na rozwój. – Pierwszy tydzień po przywróceniu działalności sklepów przyniósł powrót od 60 do 68 proc. klientów. Był to wynik dwukrotnie wyższy niż prognozy. W kolejnych tygodniach zanotowaliśmy wzrost na poziomie ponad 10 proc. W efekcie w trzecim tygodniu maja wróciło do naszych centrów ponad 77 proc. klientów – mówi Anna Malcharek, dyrektor zarządzający Gemini Holding. – W poniedziałek 25 maja nasze galerie zanotowały znaczący wzrost liczby klientów w stosunku do tego samego dnia przed rokiem. I tak obiekt w Tychach zanotował footfall o 27 proc. większy w stosunku do 2019 roku, a w Tarnowie o blisko 17 proc. Klientów przybyło również w Bielsku-Białej, 25 maja wróciło ponad 90 proc. z nich – dodaje.

Wraca normalność

– Od 4 maja, czyli od ponownego otwarcia centrów handlowych, odwiedzalność klientów w naszych centrach Ogrody w Elblągu oraz Orkana w Lublinie sukcesywnie i stabilnie rośnie, kilka procent z tygodnia na tydzień. Rekordowa frekwencja w tym okresie była w Dzień Matki i Dzień Dziecka – mówi Monika Olejnik-Okuniewska, dyrektor marketingu CPI Property Group Polska, właściciela sześciu parków handlowych i dwóch galerii handlowych.

W dużych miastach handel jednak też się odradza. – Działanie katowickiego Libero oraz warszawskiej Galerii Młociny wraca do normalności. W drugiej połowie maja, w zestawieniu danych rok do roku, odwiedzalność w Libero wzrosła do ok. 70 proc., co znacznie przewyższa średnią rynkową – mówi Marcin Materny, członek zarządu Echo Investment odpowiedzialny za sektor handlowy.

– Po otwarciu Libero zrealizowaliśmy wiele akcji edukacyjnych i prozdrowotnych, m.in. dystrybuowaliśmy maseczki ochronne oraz wdrożyliśmy specjalny kodeks higieny i bezpieczeństwa. Oceniamy, że w Libero funkcjonuje już w pełni 95 proc. najemców, w tym także punkty usługowe i gastronomiczne. Porozumieliśmy się też z Grupą LPP, której sklepy w naszej galerii ponownie otworzyły się dla klientów – dodaje.

CZYTAJ TAKŻE: Ruszyło odmrażanie kultury. Przybywa atrakcji do zobaczenia

W portfolio zarządzanym przez Apsys (m.in. Manufaktura w Łodzi, Bonarka w Krakowie czy Galeria Katowicka) z początkiem maja, w zależności od obiektu, wskaźniki footfall kształtowały się na poziomie 50–80 frekwencji z 2019 roku i z tygodnia na tydzień ta frekwencja rośnie.

Na przykład w Posnanii, gdzie jesteśmy 100-procentowym właścicielem, w pierwszym tygodniu odwiedzalność wzrosła o 10 proc. tydzień do tygodnia, w kolejnym o 12 proc., a w trzecim tygodniu o kolejne 15 proc. Obecnie dochodzimy w tym tygodniu do poziomu 70 proc. frekwencji z 2019 roku, a to cały czas przy założeniu zamkniętej części najemców, jak fitness, kino, kręgielnia – mówi Marek Błędowski, szef działu leasingu Apsys Polska. – Przyjmując, że trend we wzroście frekwencji się utrzyma, zakładamy, że po otwarciu kina i rozrywki powinniśmy w połowie czerwca osiągnąć poziom 80 proc. frekwencji z 2019 roku. Należy przy tym zaznaczyć, że niemal wszyscy najemcy, z którymi jesteśmy w stałym kontakcie, potwierdzają znaczący wzrost konwersji, a to może oznaczać, że obroty w Posnanii mogą już niedługo u większości najemców osiągnąć poziom z 2019 r. – dodaje.

Nie wszędzie dobrze

– Porównując dwa ostatnie tygodnie, widzimy zwyżki powyżej 10 proc. tydzień do tygodnia. Dla całego naszego portfela w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku footfall wynosi około 65 proc. Te dane są dobrym prognostykiem na przyszłość, choć mówimy o krótkim czasie po otwarciu centrów handlowych – podkreśla Michał Świerczyński, członek zarządu EPP odpowiedzialny za komercjalizację nieruchomości. Do firmy należą m.in. niektóre galerie M1. – Widzimy, że uruchamianie kolejnych etapów działalności centrów handlowych – niedawno była to gastronomia – przekłada się na dalszy wzrost odwiedzalności. Dodatkowy impuls do kolejnego zwiększenia liczby wizyt nastąpi w momencie, kiedy większość pracowników wróci do biur i pojawi się więcej okazji do spotkań w szerszym gronie – dodaje.

Najemcy galerii są nieco mniej optymistyczni. – Ruch jest wyraźnie mniejszy, ale faktem jest, że stopniowo, tydzień do tygodnia, rośnie. Po ponownym otwarciu sklepów obserwowaliśmy też zróżnicowanie między dużymi miastami z dużymi galeriami handlowymi a mniejszymi ośrodkami miejskimi – na korzyść tych drugich. Do sklepów przychodzą osoby z realną potrzebą zakupową – mówi Daria Sulgostowska, rzecznik CCC. – Przez cały rok 2020 będziemy czuć konsekwencje kryzysu, jeśli chodzi o obiekty handlowe – dodaje.

CZYTAJ TAKŻE: „Fala znaczących zmian na kluczowych stanowiskach”. Eksperci o realiach po epidemii

Inni najemcy podobnie oceniają sytuację. – Ruch rośnie, spadki sprzedaży w maju wynoszą 35 proc., czyli jest lepiej, niż prognozowaliśmy. Szacujemy, ze jesienią sprzedaż wróci na poziom tej sprzed roku – mówi Grzegorz Pilch, prezes VRG.

– Wiele zależy od wielkości i lokalizacji obiektu. Klienci nie powrócili entuzjastycznie do zakupów w galeriach. Są obiekty, jak np. retail parki w małych ośrodkach miejskich, gdzie odwiedzalność spadła o ok. 20 proc., ale już w dużych aglomeracjach notujemy spadki na poziomie od 50 do 70 proc. – podaje biuro prasowe LPP. Natomiast w topowych lokalizacjach ruch jest niższy nawet o 80 proc. w stosunku do tego, co było wcześniej.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Taniej i czyściej w szpitalu i na uczelni

Prąd w szpitalu klinicznym czy też ciepło na Zachodniopomorskim Uniwersytecie Technologicznym – kolejne instytucje ...

Inwestują w papieską Drawę

Ponad 170 km liczy szlak kajakowy im. Karola Wojtyły na rzece Drawie, jeden z ...

Unijne fundusze uratują w Polsce 500 tys. miejsc pracy

Z Europejskiego Funduszu Społecznego do firm trafi 2,6 mld złotych – uzgodnili marszałkowie i ...

Covid-19 to test skuteczności dla samorządów

Może się wydawać, że zadania związane z pandemią są realizowane centralnie, jednak rząd tylko ...

Niebawem decyzja w sprawie stuletniego mostu. Zostanie zabytkiem czy wyleci w powietrze?

Czy 111-letni most nad Jeziorem Pilchowickim trafi do rejestru zabytków czy - jak obawiają ...

Mało pieniędzy na lokalne drogi

Samorządy mają dostać na inwestycje infrastrukturalne 36 mld złotych w ciągu dziesięciu lat. Potrzebują ...