Część regionów „rozmrożona” wcześniej? Samorządowcom się to nie podoba

Fot. Pixabay

Pomysł regionalnego zróżnicowania w tempie znoszenia restrykcji nie bardzo podoba się lokalnym włodarzom. Bo to, że dana gmina czy powiat jest dziś wolna od wirusa, wcale nie znaczy, że jest odporna na chorobę.

Rząd zastanawia się, czy w powiatach, gdzie liczba zakażeń koronawirusem jest zerowa lub stosunkowo niska (np. poniżej pięciu lub dziesięciu przypadków), możliwe byłoby szybsze odblokowanie działalności gospodarczej. Mówił o tym premier Mateusz Morawiecki, ale zaznaczył, że żadne decyzje w tej sprawie jeszcze nie zapadły.

Adekwatność restrykcji

Sam pomysł szybszego znoszenia restrykcji w tych miejscach, gdzie epidemia nie dotarła z dużą siłą, wydaje się teoretycznie dosyć rozsądny. Skoro w danej miejscowości choroby praktycznie nie ma, to ogromne ograniczenia życia społeczno-gospodarczego mogą się wydawać nieadekwatne. Jak wynika z mapy zachorowań według powiatów, którą przygotowuje Fundacja Ambasada Kultury, według stanu na 22 kwietnia w Polsce było 28 powiatów, gdzie nie było zakażeń w ogóle, i 167, gdzie było do dziesięciu przypadków.
Jednak zdaniem lokalnych włodarzy, z którymi rozmawialiśmy, sprawa wcale nie jest taka prosta. – Nie sądzę, by to był dobry pomysł – mówi Jan Zuba, burmistrz gminy Kolbuszowa. To gmina w powiecie kolbuszowskim (woj. podkarpackie), który jeszcze w ubiegłym tygodniu był wolny od koronawirusa. – Rzeczywiście, nie mamy przypadków zakażeń, ale jest to możliwe tylko dzięki naszym zdyscyplinowanym mieszkańcom – uważa burmistrz Zuba. – Przecież nie można powiedzieć, że pokonaliśmy pandemię, że można u nas odmrażać gospodarkę i inne instytucje. Gdyby tak się stało, ostrożność zostałaby uśpiona i pewnie choroba by do nas szybko przyszła – ostrzega.

Linie na mapie

– Wydaje się, że plan dochodzenia do normalności może mieć pozytywny psychologiczny wpływ na mieszkańców – zauważa Mariusz Rybczyński, wójt gminy Koło z powiatu kolskiego (woj. wielkopolskie). – Trzymanie się w zamknięciu i izolacji to ogromny stres, nie do wytrzymania na dłużą metę. Potrzebne jest powolne znoszenie restrykcji, oczywiście, przy zachowaniu zaostrzonych norm bezpieczeństwa – dodaje.
Czy jednak miejsca wolne od wirusa, takie jak powiat kolski, powinny dochodzić do normalności szybciej niż inne? – Proszę mnie zwolnić od odpowiedzi na to pytanie. Z jednej strony rozumiałbym takie oczekiwania, z drugiej granice między powiatami to tylko umowne linie na mapie, a nie jakaś blokada dla wirusa – dodaje wójt.

Enklawa normalności

To, że w praktyce nikt nie może czuć się bezpiecznie, pokazuje sytuacja choćby w powiecie wieluńskim (woj. łódzkie) czy namysłowskim (woj. opolskie). Jeszcze na początku ubiegłego tygodnia nie było tam zakażeń, ale pewnego dnia pojawiły się i już zostaną.
– Nie wiemy dokładnie, skąd „przyszły” te przypadki – mówi Marek Kieler, starosta wieluński. – Ale ryzyko, że choroba rozprzestrzeni się wszędzie, na pewno wzrosło. Dlatego uważamy, że z odmrażaniem życia gospodarczo-społecznego trzeba poczekać, aż będzie to możliwe w całej Polsce – uważa.
Starosta dodaje, że powiat wieluński to bardzo uprzemysłowiony region, pracownicy wielu firm przyjeżdżają z innych miast i powiatów. – Granice między powiatami nie są zamknięte, więc odmrażanie jednych przy utrzymaniu restrykcji w tych sąsiednich nie wydaje się dobrym pomysłem – podkreśla Bartłomiej Stawiarski, burmistrz miasta Namysłów. – Gdyby doszło do jego wdrożenia, stalibyśmy się wyspą, enklawą jakiejś namiastki normalnego życia, a to z kolei mogłoby przyciągać ludzi z Polski, co byłoby dla wszystkich bardzo ryzykowne – dodaje.
Przeciwieństwem powiatów, gdzie jest bardzo mało zakażeń lub ich w ogóle nie ma, są miejsca, które można nazwać lokalnymi ogniskami epidemii.
Jak wynika z mapy Fundacji Ambasada Kultury, w 20 powiatach (wedle stanu na 22 kwietnia) liczba chorych przekroczyła 100. Najwięcej jest ich w Warszawie (693 zakażenia), Wrocławiu (285) i powiecie grójeckim (255) w woj. mazowieckim. Powyżej 200 przypadków zanotowano także w Kaliszu i powiecie krotoszyńskim (woj. wielkopolskie), Radomiu, Krakowie, Bytomiu czy powiecie lublinieckim (woj. śląskie).

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Sejm radzi nad kolejną tarczą, tymczasem samorządy wspierają lokalne firmy

Do urzędów miast płyną już pierwsze wnioski o obniżkę czynszu czy rozłożenie go na ...

Przedsiębiorcy wypromują region

Aż 30 firm wejdzie do finału konkursu „Twój biznes pod banderą sukcesu”. Oceniać je ...

NIK krytycznie o budżetach obywatelskich

Obowiązujące od roku przepisy dotyczące budżetu obywatelskiego ograniczają swobodę gminom i trzeba je zmienić.

Większe pieniądze na naprawę dróg

O ponad 55 mln zł zwiększono pulę środków na odbudowę komunalnej infrastruktury technicznej, zniszczonej ...