Miasta szykują się do rewolucyjnego demakijażu

Fot. Pixabay

Do miast z uchwałą krajobrazową dołączy wkrótce Warszawa – prawdopodobnie dojdzie do tego już w maju.

Stolica doczekała się uchwały krajobrazowej. Prace nad nią trwały aż cztery lata. W czwartek przyjęła ją rada miasta. Dzięki temu za kilka lat w centrum Warszawy powinny przestać straszyć wielkoformatowe reklamy.

Starówka bez billboardów

Uchwała dzieli Warszawę na strefy. Z pierwszej strefy, obejmującej Starówkę i centrum, mają zniknąć reklamy wielkoformatowe. Nadal będzie można je umieszczać na słupach reklamowych – mówi Wojciech Wagner, zastępca dyrektora biura architektury i planowania przestrzennego Urzędu m.st. Warszawy. – Dozwolone będą nośniki reklamowe nieprzekraczające 3 mkw. oraz ażurowe reklamy na dachach i na rusztowaniach budynków w remoncie. Te ostatnie będą mogły wisieć tylko przez określony czas – wyjaśnia Wojciech Wagner.

Uchwała krajobrazowa określa też zasady wieszania szyldów. – Będą jednolite w całym mieście. Szyldy będą mogły wisieć w strefie parteru i, co do zasady, mieć wysokość nie większą niż 90 cm – tłumaczy Wojciech Wagner.

Wprowadzone zostaną również standardy gabarytowe i materiałowe dla ogrodzeń, zakazujące jednocześnie wygradzania osiedli modernistycznych oraz obszarów nowej zabudowy większych niż 2 ha.

CZYTAJ TAKŻE: Ustawa krajobrazowa oczyści Kraków?

Na razie uchwała będzie stosowana tylko w odniesieniu do nowych reklam, szyldów, obiektów małej architektury oraz ogrodzeń. W wypadku tych, które już są w przestrzeni miejskiej, wyznaczone zostaną okresy dostosowawcze. Dla reklam okres przejściowy wyniesie 2 lata, dla szyldów – 3 lata, dla obiektów małej architektury – 5 lat, zaś dla ogrodzeń istniejących nie wskazuje się obowiązku dostosowania. Nie wiadomo też, kiedy dokładnie uchwała wejdzie w życie.

– Nie wiemy, czy w przypadku przyjęcia uchwały krajobrazowej przez radę miasta nie będzie chciał jej uchylić wojewoda. Spodziewamy się też kontrofensywy prawnej ze strony firm reklamowych – zastrzega wiceszef biura architektury i planowania przestrzennego.

Wie, co mówi. Każde miasto, które wdrożyło już uchwałę krajobrazową, spotkało się z dużym oporem firm z branży reklamowej. Nie wahają się one zaskarżać uchwał w sądach administracyjnych. Taki scenariusz zrealizowano m.in. w Opolu czy Gdańsku.

Warszawska uchwała krajobrazowa jest oceniana różnie. Większość ekspertów ją chwali.

Estetyka i jakość

Jak uchwała wpłynie na wygląd stolicy? – Cieszę się, że taka uchwała w końcu jest. Mam nadzieję, że dzięki niej skończy się wreszcie anarchia reklamowa – uważa Jan Śpiewak ze stowarzyszenia Wolne Miasto Warszawa.

Nowe przepisy chwali również Karol Perkowski ze stowarzyszenia Wygra Warszawa. – Poprawi się nie tylko estetyka przestrzeni miejskiej w Warszawie, ale też jakość życia mieszkańców. Pamiętam przypadek reklamy z ulicy Grójeckiej. Zamontowano na niej oświetlenie i kiedy było ono włączone, życie mieszkańców było prawdziwym koszmarem – tłumaczy Karol Perkowski.

CZYTAJ TAKŻE: Billboardy dalej będą straszyć

– Szkoda tylko, że okres przejściowy dla reklam wynosi aż dwa lata, powinien to być rok – dodaje Perkowski.

Eksperci nie mają też wątpliwości, że dzięki uchwale uda się wyeliminować nielegalne reklamy. Firmy reklamowe zwlekają też z wykonaniem nakazów rozbiórki, jakie wydaje nadzór budowlany, bo to im się opłaca. – Zanim ostatecznie przyjdzie im rozebrać reklamę, zarobią na niej duże pieniądze – tłumaczy Wojciech Wagner.

Mniej entuzjastycznie – czemu zresztą trudno się dziwić – do uchwały podchodzą firmy reklamowe.
– Uchwała warszawska rozczarowuje. Pracowano nad nią cztery lata, a mimo to jest niedopracowana – krytykuje Lech Kaczoń, prezes Izby Gospodarczej Reklamy Zewnętrznej.

– To dobrze, że z centrum miasta mają zniknąć wielkoformatowe nośniki i zostaną tylko małe i średnie. Ale… W ogóle nie uwzględnia się cyfrowych ekranów i choćby wyświetlania reklam na wieżowcach. Na całym świecie wykorzystuje się je zresztą także do wyświetlania ostrzeżeń i komunikatów, np. o korkach czy awariach. U nas tego nie będzie – mówi Lech Kaczoń.

– W jednakowy sposób potraktowano również uczciwe firmy reklamowe oraz przedsiębiorców nielegalnie wieszających reklamy. To przykre – kwituje szef Izby Gospodarczej Reklamy Zewnętrznej.

CZYTAJ TAKŻE: Nowe prawo, stare problemy

Tak czy inaczej, wszystkie aglomeracje chcą ograniczyć nadmiar reklam. Oprócz Warszawy są to: Kraków, Poznań, Gdańsk, Szczecin, Katowice czy Gdynia. W nielicznych miastach obowiązują już pierwsze uchwały krajobrazowe. Większość jednak wciąż nad nimi pracuje. Problem w tym, że wojewódzkie sądy administracyjne kwestionują ważność uchwał. Najwięcej kontrowersji budzą przepisy dotyczące usuwania istniejących już nośników reklamowych. Oceni je Trybunał Konstytucyjny.

W Gdańsku osiem obszarów

Uchwała krajobrazowa w Gdańsku obowiązuje od 2 kwietnia 2018 roku. – Obejmuje całe miasto. Podzielono je na osiem obszarów historyczno-funkcjonalnych. Każdy z nich ma własne ustalenia dotyczące zasad umieszczania tablic oraz urządzeń reklamowych. Chodzi o ich wielkość, lokalizację, ilość, formę itp. – opowiada Magdalena Kiljan z Gdańskiego Zarządu Dróg i Zieleni.

Gdańska uchwała przewiduje dwuletni okres dostosowawczy dla istniejących reklam. Mija on 2 kwietnia 2020 r. Do tego czasu wszystkie reklamy muszą być zgodne z przepisami. W przypadku niedostosowania ich do zapisów uchwały krajobrazowej będzie nakładana kara pieniężna. Jej wysokość dla reklamy o wymiarach 1 mkw. to 112,80 zł za każdy dzień zwłoki. Będzie naliczana do czasu, aż reklama zostanie dostosowana do uchwały.

Nie obyło się bez kontrowersji. Wojewoda pomorski wydał rozstrzygnięcie nadzorcze, uchylając zapisy dotyczące reklamy wyborczej, odległości reklam od niektórych elementów infrastruktury oraz określania sposobu utrzymania tablic i urządzeń reklamowych – jako regulacji, które przekraczają upoważnienie ustawowe. Miasto odwołało się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, a ten uchylił w całości rozstrzygnięcie nadzorcze wojewody pomorskiego. Wojewoda nie złożył skargi kasacyjnej do NSA.

CZYTAJ TAKŻE: Krajobraz wciąż nieuporządkowany

Do WSA w Gdańsku wpłynęło 19 skarg na uchwałę krajobrazową. Pochodziły zarówno od mieszkańców, jak i przedsiębiorców, sąd oddalił wszystkie skargi i o dalszym ich losie rozstrzygnie teraz NSA.

Tykająca bomba

Opole opracowało swoją uchwałę jeszcze przed Gdańskiem. Weszła ona w życie w 2017 r. Uchwała także została zaskarżona do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Opolu, a ten miał do niej wiele zastrzeżeń. Natomiast Naczelny Sąd Administracyjny skierował 6 czerwca 2019 r. pytanie prawne do Trybunału Konstytucyjnego. NSA nabrał wątpliwości co do zgodności z konstytucją art. 37a ust. 9 ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. Przepis nakazuje, by po upływie tzw. okresu dostosowawczego usuwać nośniki reklamowe, jeśli tzw. uchwała krajobrazowa w tym miejscu ich zakazuje. Rozebrać trzeba także nośniki zbudowane legalnie (w oparciu o pozwolenie na budowę czy zgłoszenie), bo inaczej właścicielom działek i tych nośników grożą wysokie kary.

NSA doszedł do wniosku, że przepis ten może naruszać konstytucję – bo nie zapewnia żadnej ochrony prawnej ani odszkodowania tym podmiotom, które na reklamy miały wszystkie wymagane prawem zgody. TK jeszcze nie zajął się pytaniem. Ale już stało się ono tykającą bombą. Gdyby się okazało, że przepis jest niekonstytucyjny, miasta może zalać fala roszczeń ze strony firm reklamowych.

Co zrobiło Opole? Nie czekając na rozstrzygnięcie TK, przygotowało kolejną uchwałę. Ta nowa powiela główne założenia poprzedniej.

– Doszło do poszerzenia granic administracyjnych Opola, stąd nowa uchwała – tłumaczy Katarzyna Oborska-Marciniak z Urzędu Miasta w Opolu.

CZYTAJ TAKŻE: Stare ograniczenia dla billboardów nadal obowiązują

Sądowe problemy pokrzyżowały także plany Łodzi. Tak jak w przypadku Opola przygotowała drugą uchwałę.

Podobny cel postawiły sobie również Kraków i Gdynia. Ale i pat trwa tu już kilka lat. – Prezydent Krakowa przekazał 19 czerwca 2018 r. projekt uchwały krajobrazowej pod obrady rady miasta, a ta nie chciała podejmować decyzji przed końcem swojej kadencji. Głosowanie nad projektem uchwały odroczyła – wyjaśnia Dariusz Nowak z Urzędu Miasta w Krakowie.

Po wyborach nowa rada zajęła się projektem uchwały i wprowadziła do niego zmiany, poddano go ponownym konsultacjom społecznym oraz zaopiniowaniu i uzgodnieniu. Pod obrady rady projekt ma trafić lada dzień.

Krakowski projekt dopuszcza billboardy o powierzchni 12 mkw. lub 18 mkw., słupy plakatowo-reklamowe (tzw. okrąglaki), panele reklamowe, nośniki reklamowe o powierzchni ekspozycji do 5 mkw. oraz określa warunki lokalizacji tych nośników.

Dokument pozwala na banery reklamowe, ale wyłącznie jako nośniki tymczasowe, w tym na czas prowadzenia robót budowlanych – jednak nie dłużej niż przez okres 12 miesięcy i nie częściej niż co 7 lat.

Natomiast reklama na budynkach – co do zasady – będzie sytuowana wyłącznie w poziomie parteru budynku. Ponadto podmiot prowadzący działalność będzie mógł usytuować maksymalnie pięć szyldów, z wyłączeniem obszaru Starego Miasta, gdzie dopuszczalny będzie jeden szyld dla danej działalności.

Niepewna przyszłość metropolii

Miasta mają jednak obawy, że ich praca zostanie zmarnowana. Obawiają się nie tylko orzeczenia TK, ale także nowych przepisów planistycznych zapowiadanych od wielu miesięcy.

CZYTAJ TAKŻE: Coraz więcej miast porządkuje przestrzeń publiczną

Wśród nich jest m.in. Gdynia. – Wiosną 2019 roku usłyszeliśmy o przekazanym do wstępnych konsultacji projekcie nowej ustawy – Prawo o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym.

Eksperci twierdzą, że przyjęcie przez Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju ustawy w proponowanej formie sprawi, iż samorządy stracą kontrolę nad krajobrazem. To wszystko nie sprzyja złożonej i trudnej pracy nad projektami uchwał, które mają chronić wygląd naszych miast – uważa Jacek Piątek, plastyk miasta Gdyni.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Jacek Milewski, prezydent Nowej Soli: w Nowej Soli nie ma polityki

Kierunek chodnika nie ma barw politycznych – przekonuje Jacek Milewski, prezydent Nowej Soli. Po ...

Wybrzeże ugina się pod turystycznymi inwestycjami

Współpracę administracji morskiej z samorządem terytorialnym trzeba poprawić. Egzekucja przepisów porządkowych obowiązujących na polskich ...

Frankiewicz: Premier powtarza, że samorządy mają góry pieniędzy. To kłamstwo

Wiele samorządów mających zerową nadwyżkę operacyjną przeżywa problemy z opracowaniem budżetów - mówi Zygmunt ...

Alkohol nadal kupi się o północy

Tylko nieliczne miasta zdecydowały się wprowadzić ograniczenia w sprzedaży w nocy. Przyczyna jest prosta: ...

Pandemia zmieniła nieco zasady naboru przedszkolaków

Rekrutacja do samorządowych przedszkoli odbywa się tylko w internecie. Potrzebne dokumenty rodzice mogą w ...

Nowe restrykcje: czerwony alarm dla miast

Największym wyzwaniem jest organizacja komunikacji, ale nowe restrykcje dotykają wielu obszarów życia. Samorządowcy starają ...