Ekspresówka S1 powstaje w bólach

S1 to jedna z tych dróg, których budowa ślimaczy się od lat.
Rzeczpospolita, Krzysztof Nalewajko

Wreszcie nieco przybliżyła się perspektywa przejechania ze Śląska na Podbeskidzie i Słowację jedną z najważniejszych tras w regionie – drogą ekspresową S1.

W grudniu Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) ogłosiła przetarg na wybudowanie odcinka od Podwarpia do Dąbrowy Górniczej. To kolejny kawałek S1, dla którego ma być wybrany wykonawca – po wcześniejszym ogłoszeniu przetargów na trzy odcinki pomiędzy Mysłowicami a Bieskiem-Białą.

Trwa już budowa drugiej jezdni S1 od Pyrzowic do Podwarpia oraz tzw. obejście Węgierskiej Górki. Po zakończeniu prac będzie można ekspresowo przejechać od lotniska w Pyrzowicach i połączenia z autostradą A1 aż do granicy ze Słowacją w Zwardoniu, a następnie pomknąć dalej na południe Europy słowacką autostradą D3.

CZYTAJ TAKŻE: S1 pobiegnie do granicy

Odcinek od Podwarpia do Dąbrowy Górniczej zostanie poprowadzony po śladzie obecnej drogi krajowej nr 1. Na 7-kilometrowym fragmencie trasy zlikwidowane będą skrzyżowania z drogami poprzecznymi. Zostanie wybudowany węzeł Ząbkowice oraz przebudowany węzeł Pogoria. W ramach kontraktu powstaną m.in. cztery mosty i cztery wiadukty drogowe oraz dwie kładki dla pieszych. Do tego drogi serwisowe, ekrany akustyczne i przejścia dla zwierząt. GDDKiA zapowiada, że umowa z wykonawcą zostanie podpisana w formule „projektuj i buduj” w połowie 2020 r.

Nie było chętnych

Do tej pory budowa S1 mocno się opóźniała. Tak było m.in. z drugą jezdną od Pyrzowic do DK1 łączącej Katowice z Warszawą. Najpierw z podpisania umowy po wygranym przetargu zrezygnowało konsorcjum firm Mostostal Warszawa i Acciona Construccion. Potem Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) liczyła na podpisanie kontraktu z którymś z kolejnych uczestników postępowania przetargowego. Ale firmy biorące w nim udział niespodziewanie nie wyraziły zainteresowania. W rezultacie GDDKiA w styczniu 2018 r. zdecydowała o unieważnieniu przetargu.

Problemem okazał się wzrost kosztów. Na przestrzeni 2017 roku (otwarcie ofert na drugą jezdnię S1 nastąpiło jeszcze w marcu 2017 r.), podrożały zarówno materiały budowlane, jak i koszty pracy. Firmy budowlane szacują, że asfalt podrożał o blisko jedną trzecią, kruszywa o 20 proc., beton o 14 proc.

CZYTAJ TAKŻE: Mało pieniędzy na lokalne drogi

GDDKiA chciała jednak rozpisać nowy przetarg przy takim samym kosztorysie jak poprzedni. Tymczasem dobudowa drugiego pasa okazała się szczególnie pilna – nie tylko ze względu na wygodę kierowców, ale także ze względów bezpieczeństwa. Dochodziło tu często do tragicznych wypadków, a do trasy przylgnęło nawet określenie „droga śmierci”.

Tunelami i estakadą

Problem był także z obejściem Węgierskiej Górki. Przetarg na ten wyczekiwany od lat, niespełna 9-kilometrowy, odcinek na trasie z Bielska Białej do Zwardonia ogłoszono jeszcze na początku 2018 r. Dopiero po przeszło 9 miesiącach wybrano najkorzystniejszą ofertę, która jednak została unieważniona przez Krajową Izbę Odwoławczą. W rezultacie cała procedura zajęła przeszło 600 dni.

W dodatku budowa obejścia Węgierskiej Górki będzie dla drogowców jednym z najtrudniejszych odcinków S1, ze względu na dwa tunele o długości 830 i 980 metrów, a także estakadę nad dolinami potoków górskich.

Szczególnie mocno opóźniły się przetargi na 40-kilometrowy fragment S1 od Mysłowic do Bielska. Jego budowa była ujęta już w rządowym programie budowy dróg krajowych na lata 2011-2015. Jednak kluczowym problemem okazały się spory wokół jego przebiegu. Planowana trasa biegła przez tereny wydobywcze czterech kopalń (Ziemowit, Piast, Brzeszcze, Silesia), trzy obszary ochrony Natura 2000 (Stawy w Brzeszczach, Dolina Dolnej Soły, Dolna Soła), sąsiedztwo obozu Auschwitz-Birkenau czy liczną zabudowę mieszkaniową.

Okrążyli górników

Inwestycję hamowało zwłaszcza lobby górnicze, obawiające się zakończenia wydobycia węgla na terenach, przez które miała przebiegać ekspresówka. Przedstawiciele kopalni „Brzeszcze” ostrzegali, że jej żywotność może zostać skrócona o 10 lat. Z kolei eksperci argumentowali, że bez zatrzymania wydobycia, budowana trasa zacznie szybko pękać i zapadać się. Takie problemy pojawiły się m.in. zaraz po zakończeniu budowy autostrady A4 na jednym z odcinków przebiegających przez katowicką aglomerację.

CZYTAJ TAKŻE: Drogi, ludzie, powierzchnia i wyrównanie

W rezultacie ustalenie ostatecznego kompromisowego przebiegu drogi ekspresowej trwało blisko 10 lat. Ten fragment będzie budowany po nowym śladzie, omijającym Bieruń i Oświęcim. Zarazem odciąży dotychczasową trasę z Katowic do Bielska: istniejąca droga krajowa nr 1 przez Tychy, Pszczynę, Goczałkowice i Czechowice-Dziedzice od dawna już nie wytrzymuje natężenia ruchu. Problemem są m.in. liczne skrzyżowania ze światłami. Szczególnie korkuje się odcinek od Pszczyny przez Goczałkowice-Zdrój po Czechowice-Dziedzice.

Docelowo droga S1 będzie mieć długość 135 km. Usprawni nie tylko połączenie lotniska w Pyrzowicach z Podbeskidziem, ale ułatwi dojazd i wyjazd z aglomeracji śląskiej oraz przejazd tranzytowy. GDDKiA deklaruje, że cała trasa będzie gotowa w 2023 roku.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Noc z książką

W sobotę 25 maja startuje we Wrocławiu Europejska Noc Literatury. Jedynie w tym mieście ...

Miejskie pszczoły dają coraz więcej miodu

Katolicki Uniwersytet Lubelski rozwija swoją miejską pasiekę. Na stawianie uli decydują się też samorządy. ...

Srebrny pociąg znów na torach

Proszę wsiadać w każdą niedzielę od października do początku grudnia. To wspólne przedsięwzięcie samorządu ...

Stary rynek po nowemu

Samorządy coraz chętniej rewitalizują rynki, wychodząc z założenia, że szanujące się miasto potrzebuje reprezentacyjnego ...

Kubki jednorazowe w urzędach nie są trendy

Wałbrzych, Kraków, Trzcianka. Co je łączy? Ekologia. W tych miastach jednorazowe naczynia plastikowe mają ...

Miasta łatają budżety kosztem kierowców

Opłaty za parkowanie idą ostro w górę. Największe miasta podjęły już decyzje, ile więcej ...