Zdecydowana większość miejskiego taboru w dużych miastach wyposażona jest dziś w klimatyzację. Nie do pomyślenia jest sytuacja, by przedsiębiorstwa komunikacyjne zamówiły tramwaj czy autobus nie spełniający określonych norm, np. z wysoką podłogą czy bez systemu chłodzenia.

Mimo tego pasażerowie – zwłaszcza latem – skarżą się właśnie na klimatyzację. Najczęściej twierdzą, że „klima” nie działa lub działa wadliwie.

Czas na dostosowanie

W Krakowie największa liczba skarg dotyczy klimatyzacji w nowych tramwajach typu Lajkonik. To tramwaje wyprodukowane przez Stadlera specjalnie dla stolicy Małopolski. Bardzo nowoczesne, z różnymi udogodnieniami. Nowatorskie rozwiązania się podobają, ale zdaniem pasażerów klimatyzacja w tych wagonach nie jest zbyt wydajna.

A w porównaniu ze starszymi tramwajami, tzw. Krakowiakami, gdzie klimatyzacja potrafi doskonale schłodzić wnętrze – różnica jest od razu odczuwalna. Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne (MPK) w Krakowie wyjaśnia, że klimatyzacja w Lajkonikach jest w porządku jednak potrzebuje czasu na dostosowanie.

CZYTAJ TAKŻE: Przejazdy komunikacją publiczną. Ceny w polskich miastach

– Trzeba ją odpowiednio wyregulować, a to możliwe jest dopiero po pewnym czasie od eksploatacji tramwajów. Nie jest to łatwe, poza tym klimatyzacja jest sterowana przez system komputerowy, który musi uwzględnić wiele czynników. Podobnie było przecież w przypadku Krakowiaków – zapewnia Marek Gancarczyk, rzecznik krakowskiego MPK.

W najnowszych krakowskich autobusach i tramwajach klimatyzacja uruchamiana jest automatycznie przez system komputerowy, tak aby w środku pojazdu była zachowana optymalna dla pasażerów temperatura. W starszych pojazdach klimatyzację włącza kierujący, gdy temperatura na zewnątrz wynosi 20 stopni. Klimatyzacja działa od pierwszych rannych kursów, do późnej nocy. W „klimę” wyposażone są wszystkie autobusy krakowskiego MPK i ok. 60 proc. tramwajów.

Automatycznie i ręcznie

Jednolitego, automatycznego systemu działania klimatyzacji nie ma też w miejskiej komunikacji Warszawy.

– Jest to zależne do generacji taboru (czyli jego wieku). W najnowszych autobusach i tramwajach niskopodłogowych klimatyzacja działa w zintegrowanym systemie tzw. HVAC (heating, ventilation, air conditioning), łączącym system ogrzewania, wentylacji i schładzania przestrzeni pasażerskiej. System pozostaje w ciągłym trybie czuwania, automatycznie uruchamia systemy wentylacji i schładzania – w zależności od danych z czujników temperatury i wg. odpowiedniego programu. Po osiągnięciu zadanej temperatury, system automatycznie ją utrzymuje, w przypadku spadku temperatury poniżej zadanego minimum – schładzanie wyłączy się, a pracować będzie jedynie system wentylacji – opowiada Tomasz Kunert, rzecznik Zarządu Transportu Miejskiego w Warszawie.

CZYTAJ TAKŻE: Komunikacja miejska w opałach. Czy bilety zdrożeją?

W starszych typach autobusów klimatyzacja uruchamiania jest ręcznie przez kierowcę, na podstawie polecenia z Centrali Ruchu, opartego o aktualną i prognozowaną temperaturę powietrza. W obydwu przypadkach – gdy chłodzenie włączane jest ręcznie lub automatycznie, temperatura jest ustawiana kilka stopni poniżej temperatury na zewnątrz, tak aby pasażerowie odczuwali komfort ale jednocześnie duża różnica nie powodowała szoku termicznego.

Utrzymać temperaturę

Łódzkie MPK ma inny pomysł na zapewnienie komfortu jazdy pasażerom. Tu klimatyzacja w komunikacji uruchamiana jest automatycznie i ustawiana na stałą temperaturę wewnątrz pojazdów.

– W porze letniej staramy się utrzymać temperaturę 24 stopni Celsjusza. Musimy jednak pamiętać, że podczas wymiany pasażerów na przystankach ciepłe powietrze dostaje się do pojazdów i trudno utrzymać stałą temperaturę – tłumaczy Piotr Wasiak z MPK Łódź.

Na tę trudność w utrzymaniu stałej temperatury dość często narzekają pasażerowie łódzkiej komunikacji. Nie ukrywają, że lepiej byłoby ustawić temperaturę np. na 20 stopni. W Łodzi klimatyzację ma 220 autobusów na 343, które są w ruchu. Jeśli chodzi o tramwaje, to na 180 kursujących jest tylko 48 klimatyzowanych.

Wrocław może się pochwalić ponad 100 klimatyzowanymi tramwajami. W części z nich (Pesa, Moderus Beta) to motorniczowie włączają system automatycznego chłodzenia, ale mają dodatkową możliwość regulacji w trakcie jego pracy. W tramwajach Skoda 19 T klimatyzacja także jest włączana przez motorniczego, ale później działa już automatycznie. System wyłącza ją, gdy doprowadzi tramwaj do pożądanej temperatury. Część starszych tramwajów ma system nadmuchu.

Jak się łatwo domyślić z takiego systemu chłodzenia pasażerowie są najmniej zadowoleni. Zarówno w autobusach (ok. 80 proc jest klimatyzowanych) jak i w tramwajach klimatyzacja jest uruchamiana, gdy temperatura wewnątrz pojazdu osiąga ok. 20 stopni.

Życzenia pasażerów

Bywa, że niezadowoleni z systemu chłodzenia pasażerowie na rozmaite sposoby starają się „regulować” temperaturę w pojazdach. Krakowskie MPK informuje o nagminnie otwieranych oknach. W ten sposób niezadowoleni z mało wydajnej – ich zdaniem klimatyzacji – chcą ochłodzić wnętrze pojazdów. W Warszawie okna w pojazdach klimatyzowanych są zablokowane. Pasażerowie nie powinni próbować ich otwierać, bo może się to zakończyć np. uszkodzeniem elementów uszczelniających.

CZYTAJ TAKŻE: Transmisja wirusa w komunikacji: ma być bezpieczniej

Co oczywiście nie znaczy, że podróżni takich prób nie podejmują. Gdy dojdzie do awarii klimatyzacji i działa ona niewystarczająco, a ze względu na zautomatyzowanie systemu prowadzący nie ma możliwości zwiększenia jej wydajności – wtedy powinien otworzyć szyberdachy, włączyć nawiewy, a na pętli odblokować okna.

Podobnie w przypadku gdy pasażerowie uznają, że jest za gorąco, a kierowca nie otrzymał z centrali dyspozycji o włączeniu klimatyzacji.

– Nasz kierowca niezależnie czy ma dyspozycję o uruchomieniu klimatyzacji czy nie, odpowiada za komfort termiczny przewożonych pasażerów. Na życzenie pasażerów powinien włączyć klimatyzację – mówi Adam Stawicki z Miejskich Zakładów Autobusowych w Warszawie.