Do urzędów miast i miejskich  ośrodków pomocy społecznej wpływają pierwsze wnioski o dopłatę do czynszu. Nie ma  ich jednak zbyt wiele, choć w niektórych urzędach zainteresowanie nimi jest spore.  Mieszkańcy dopytują, jak mogą skorzystać z tego rodzaju pomocy.

Dopłata to nowy rodzaj wsparcia finansowego dla najemców mieszkań poszkodowanych przez Covid-19. Najemca ma wykazać, że w ostatnich trzech miesiącach jego średni miesięczny dochód był o co najmniej 25 proc. niższy w porównaniu z 2019 r., a także – że wynajął mieszkanie przed 14 marca 2020 r. Rząd chce, by najemca otrzymywał maksymalnie 1500 zł na pokrycie do 75 proc. miesięcznego czynszu.

Taka dopłata ma przysługiwać przez pół roku, czyli przez taki okres, przez jaki obowiązuje dodatek mieszkaniowy. Odpowiedzialnością za wypłatę tych środków obarczono gminy. Przepisy w tej sprawie weszły w życie 5 stycznia br.

CZYTAJ TAKŻE: Co robią miasta, gdy lokatorzy nie płacą czynszu

– Do wszystkich urzędów dzielnicowych wpłynęło kilkanaście wniosków, które są aktualnie weryfikowane – żadna decyzja nie została jeszcze wydana – mówi Karolina Gałecka z warszawskiego ratusza.

W Krakowie do 29 stycznia br. zostało złożonych sześć wniosków, w Gdańsku – siedemnaście, w Łodzi – siedem, w Lublinie – jeden. Pierwsze wnioski są procedowane również w Białymstoku. Nie było jeszcze żadnego w Zakopanem. W Gdyni również nie wpłynął jeszcze żaden wniosek, choć zainteresowanie dopłatami jest spore.

Odbieramy dziennie około dwudziestu telefonów z pytaniami o to nowe świadczenie – wyjaśnia Agata Grzegorczyk z Urzędu Miasta w Gdyni.

Do tej pory też jeszcze żadne miasto, z którym rozmawialismy, nie wydało decyzji przyznającej dopłatę.

– Obecnie decyzje w tych sprawach nie są wydawane. Pierwsze wypłaty dodatku mieszkaniowego, powiększonego o dopłatę do czynszu, będą mogły być realizowane od 5 marca 2021 r. – tłumaczy Katarzyna Ciepłucha-Malanowska, p.o. zastępcy dyrektora, Centrum Świadczeń Socjalnych w Łodzi.

Nowe przepisy przewidują, że środki na wypłatę dopłaty samorządy mają dostać od rządu z funduszu covidowego.   I choć w trakcie prac nad przepisami dotyczącymi tych dopłat pojawiały się obawy, czy rząd będzie przekazywał je na czas, to teraz tego typu obaw już nie ma.

– Mając na uwadze dotychczasowe doświadczenia i współpracę z wojewodą w zakresie wypłaty dodatków energetycznych, wydaje się, że nie będzie opóźnień w przekazywaniu środków – uważa Karolina Gałecka.

CZYTAJ TAKŻE: Nowe mieszkania komunalne – tak. Ale po pandemii

Włodzimierz Słomczyński, dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Zakopanem, jest bardziej ostrożny.

– Trudno oceniać z góry, dotychczas na świadczenia finansowane z budżetu państwa raczej terminowo otrzymywaliśmy środki. Gorzej jest z ich wysokością. Gminy od wielu lat dokładają z własnych budżetów np. do kosztów realizacji świadczeń rodzinnych, chociaż jest to zadanie rządowe zlecone gminom i koszty obsługi powinny być finansowane w 100 proc. przez zlecającego, czyli z budżetu państwa – wyjaśnia Włodzimierz Słomczyński.

Samorządy uważają również, że tego typu wsparcie jest potrzebne. Przepisy jednak obowiązują zbyt krótko, by je jednoznacznie ocenić.

Nowe przepisy mogą przyczynić się do wsparcia mniej zamożnych gospodarstw domowych najemców, którzy utracili dochody w wyniku epidemii, w ponoszeniu wydatków mieszkaniowych w okresie występowania skutków epidemii Covid-19 – przyznaje Justyna Góźdź z Urzędu Miasta w Lublinie.

Rząd postanowił również wprowadzić zmiany do ustawy o dodatkach mieszkaniowych. Próg dochodowy będzie liczony od kwoty netto (czyli „na rękę”), a nie, tak jak dotychczas, od dochodu ubruttowionego – czyli po odliczeniu m.in. składek na ubezpieczenie emerytalne i rentowe oraz na ubezpieczenie chorobowe. A podstawą do ustalenia progu dochodowego na potrzeby ustalenia prawa do dodatku będzie przeciętne wynagrodzenie w gospodarce narodowej, a nie dotychczasowy wskaźnik, tj. kwota najniższej emerytury.