Ministerstwo Klimatu i Środowiska zgłosiło projekt wprowadzenia Stref Czystego Transportu w każdym mieście powyżej 100 tys. mieszkańców. Przepisy ograniczające ruch pojazdów na terenach miejskich miałyby wejść w życie w ramach nowelizacji ustawy o elektromobilności.

Samorządy zrzeszone w UMP podkreślają słuszność działań mających zmniejszyć emisję zanieczyszczeń komunikacyjnych, doceniają też zmiany ograniczające ruch pojazdów na obszarach śródmiejskich. Jednak, ich zdaniem, projekt ustawy nie pozwala tworzyć efektywnych Stref Czystego Transportu, bo liczba pojazdów wyłączonych spod regulacji jest zbyt duża.

Dlatego Unia Metropolii Polskich wystosowała apel do ministra klimatu i środowiska w sprawie zmian w ustawie o elektromobilności.

Martwe prawo, brudne powietrze

Wśród korekt zaproponowanych przez miasta znalazło się m.in. objęcie ograniczeniami pojazdów należących do mieszkańców i przedsiębiorców. „Wyłączenie tych pojazdów (…) sprawi, że nie dojdzie do poprawy powietrza po wprowadzeniu Stref nawet na dużych obszarach miast” – piszą samorządowcy. Dodają, że obie grupy mogą być traktowane preferencyjnie, lecz także ich pojazdy muszą spełniać wymogi emisyjności.

CZYTAJ TAKŻE: Toksyczne obwarzanki: trudna walka metropolii ze smogiem

Zdaniem UMP należałoby także wykreślić zapis o dopuszczeniu do SCT osób użytkujących pojazd w celu pomocy osobom potrzebującym wsparcia w niezbędnych sprawach życia codziennego. „Ten przepis de facto prowadzi do braku możliwości egzekucji restrykcji” – uważają przedstawiciele miast. Jak podkreślają samorządy, ich postulaty są zgodne z oczekiwaniami społecznymi.

Dla kogo wjazd?

– W tej sprawie idziemy razem – mówi Bartosz Piłat, ekspert transportowy Polskiego Alarmu Smogowego. – To ważny sygnał, że nasze propozycje zmian znajdują akceptację włodarzy miast – dodaje.

Przedstawiciele Polskiego Alarmu Smogowego zauważają, że ministerstwo uzależnia możliwość wjazdu do Strefy Czystego Transportu od wieku pojazdu, a nie od ilości emitowanych zanieczyszczeń. „Resort uznaje, że do SCT nie powinny wjeżdżać samochody starsze niż 14 lat (norma emisji Euro4 lub wyższa), ale nie zwraca uwagi, że pojazdy z silnikami Diesla emitują wielokroć więcej szkodliwych substancji. W efekcie, wedle propozycji ministerstwa, bardziej szkodliwy diesel, wyprodukowany sześć lat temu będzie mógł wjechać do SCT, ale samochód benzynowy z 2005 roku, emitujący mniej, już nie.”

Zdaniem PAS lista wyjątków oraz zasad, określających kto może wjechać do Strefy Czystego Transportu bez spełniania wymogów emisyjnych jest tak długa i skomplikowana, że przepisy te będą niemożliwe do wyegzekwowania.

Kazimierz niezgody

O tym, jak trudne może być właściwe sformułowanie zapisów o Strefach Czystego Transportu, świadczy batalia, która od kilku lat toczy się wokół strefy ograniczonego ruchu wytyczanej – i zawieszanej – w krakowskiej dzielnicy Kazimierz. Na przemian protestują tu przedsiębiorcy (kłopoty z dojazdem dla klientów, ograniczone pory dostaw) i mieszkańcy (zbyt duży ruch na wąskich uliczkach). Od lipca przepisy znów obowiązują.

CZYTAJ TAKŻE: Problem ze smogiem? Jakość powietrza sprawdzisz na przystanku

W krakowskiej strefie ograniczonego ruchu mogą poruszać się jedynie rowery i pojazdy elektryczne bez przyczepy. Ograniczenia nie dotyczą mieszkańców, niepełnosprawnych, taksówek, poczty oraz – w określonych godzinach – załadunku i rozładunku towarów.

Nie wiadomo, czy po kolejnej zmianie regulacji znów nie zaprotestują lokalni przedsiębiorcy. Gdy w zeszłym roku Rada Miejska debatowała nad wprowadzeniem ograniczeń, pojawili się w sali z hasłami „Strefa czystego terroru”, „Kazimierz umiera bez handlu”, „Miasto katem przedsiębiorców” i „Czysta strefa, martwa strefa”. Zarzucili radnym m.in. zbyt pospieszne przyjęcie przepisów o ograniczeniu ruchu i niedostateczne konsultacje z mieszkańcami.