– Wyniki u nas nie mają przełożenia na wyniki w kraju, ale to jest fajny przykład na to, że rzeczywiście jeden głos może decydować, zwłaszcza w wydaniu lokalnym – mówi nam Paweł Lichtański, burmistrz Iłowej.

Przypomina, że już w ub. roku w wyborach parlamentarnych wyniki wyborów były niemal odzwierciedleniem tego, co się działo w kraju, jeśli chodzi o podział mandatów i procentową liczbę oddanych głosów na poszczególne partie. – Może nie 1:1, ale mniej więcej pokrywało się to z wynikami w kraju – mówi burmistrz Lichtański.

CZYTAJ TAKŻE: Jak głosowała Polska: Wschód za Dudą, reszta kraju za Trzaskowskim

Dlatego sytuacja, która pojawiła się teraz go nie zaskoczyła. – Jeżeli urzędujący prezydent otrzymał 52 proc., a Rafał Trzaskowski – 48 proc. głosów, to niemal takie same wyniki uzyskali u nas. A sondażowe były jeszcze bardziej zbliżone do tych z gminy Iłowa – dodaje Paweł Lichtański.

Jego zdaniem na terenie gminy bardziej aktywna była ekipa urzędującego prezydenta. Więcej było plakatów i banerów Andrzeja Dudy, niż Rafała Trzaskowskiego. – Po I turze wyborów nic nie zapowiadało tak małej różnicy między prezydentem, a Trzaskowskim. Ale już wtedy Iłowa była pigułką tego, co się działo w kraju. Prezydent Duda uzyskał wówczas i u nas ok. 42 proc., a Rafał Trzaskowski ok. 29 – wspomina burmistrz.

CZYTAJ TAKŻE: Ponad 90 proc. poparcia. Dlaczego głosowali na Andrzeja Dudę?

Zwraca uwagę, że specyfiką takich gmin przygranicznych  jak jego – jest to, że mieszkańców nie ma na miejscu. – Pracują za granicą. Tu są zameldowani, mają prawa wyborcze, ale tu nie przebywają – tłumaczy burmistrz Iłowej. Dlatego frekwencja w wyborach jest tu zazwyczaj niska. – U nas się raczej do wyborów nie chodzi. Teraz zagłosowało 55,88 proc. mieszkańców, co jest dla nas rekordem, choć poniżej średniej krajowej – podkreśla Paweł Lichtański.