- W ramach realizacji kampanii „Kraków Cię zamoczy” powstała koncepcja na smocze produkty: lody, ciastko i chleb. Aby ten pomysł zrealizować, Kraków nawiązał współpracę z lokalnymi firmami – mówi Patrycja Piekoszewska, z krakowskiego magistratu.

Ciastka zamiast owiec

Tego lata Smok Wawelski jest w Krakowie wszechobecny. A jest ważny powód –słynna rzeźba, która strzeże pieczary pod Wzgórzem Wawelskim ma już 50 lat!

Z tej okazji, w sobotę 14 sierpnia na krakowskich Błoniach rozłoży się wczesnośredniowieczna osada, nawiązująca do początków historii Krakowa i codziennego życia jego dawnych mieszkańców, odtworzona przez drużynę Wojów Wiślańskich „Krak”, najstarszą w Krakowie i jedną z pierwszych w Polsce grup rekonstrukcji wczesnośredniowiecznej.

A specjalną atrakcją mają byś smakołyki – serwowane będą zarówno smocze lody, jak i smocze ciastka i smocze chlebki przygotowane przez lokalne firmy gastronomiczne (Good Lood, Cukiernia Starowicz, Piekarnia Handelek). I oczywiście wspomniany już smoczy tort (Słodki Bazaar).

Czytaj więcej

Kłódki miłości znikają z mostów, ale trafiają w inne miejsca

Smocze ciastko ma smocze oczy i zieloną grzywa. Jest stworzone w wersji tradycyjnej i wege.

-  Nie bez powodu sięgnęliśmy po wiśnie, symbol Japonii. Według niektórych legend to ojczyzna smoków. Kto wie, może stamtąd przywędrował pod Wawel jeden z nich – mówi Wojciech Starowicz, prowadzący na Kazimierzu rodzinną cukiernię.

Jego pracownia ma już w swojej ofercie smakołyki inspirowane krakowską tradycją (Dzwon Zygmunt i Królowa Bona). Dołączył do nich kolejny autorski produkt.

Poza tym na festynie dostępny będzie smoczy chleb. Zielony, bo z jarmużem, a specjalną skórkę zyskał czarnuszce. - Wszystkie smakołyki, w ramach zawartych porozumień znajdują się w ofertach wymienionych firm do końca trwania kampanii, czyli do 31 sierpnia. Czy na stałe zagoszczą w menu? To już zależy od właścicieli i prawdopodobnie zainteresowania mieszkańców – mówi Patrycja Piekoszowska, z krakowskiego magistratu,

Wielka sława poznańskiego rogala

Najsłynniejszym chyba w Polsce lokalnym ciastkiem są chyba rogale świętomarcińskie pieczone w Poznaniu na 11 listopada – imieniny Marcina. Są znane nie tylko w stolicy Wielkopolski, ale w całym kraju.

– Rogal należy do najbardziej rozpoznawalnych i niewątpliwie najsmaczniejszych symboli Poznania. Istnieją przynajmniej od połowy XIX wieku. To wówczas pojawiły się pierwsze reklamy rogali, wypiekanych w Poznaniu specjalnie na 11 listopada z okazji imienin św. Marcina, patrona osady Święty Marcin (dziś prestiżowej ulicy w centrum w Poznania – mówi Jan Mazurczak, prezes Poznańskiej Lokalnej Organizacji Turystycznej. 

Przypomina, że unikatowość rogali została doceniona i w 2008 roku Rogal Świętomarciński stał się produktem regionalnym chronionym przez Unię Europejską. Poznański Cech Cukierników i Piekarzy przeprowadza regularną certyfikację rogali i tylko te spełniające surowe wymogi mogą nosić miano Rogala Świętomarcińskiego.

- Prawdziwy rogal świętomarciński jest wyrabiany z ciasta półfrancuskiego, z nadzieniem wyrabianym z białego maku z cukrem, okruchami ciasta biszkoptowego, masą jajeczną, margaryną, orzechami, rodzynkami, owocami w syropie lub kandyzowanymi jak czereśnie, gruszka, skórka pomarańczowa oraz aromatem migdałowym- mówi prezes Mazurczak.

Czytaj więcej

Vitkienė: Kowno nie miało odpowiedniej legendy, postanowiliśmy ją stworzyć

Dodaje, że produkt cieszy się ogromną popularnością wśród turystów, obok trykających się koziołków na więzy ratuszowej jest najpopularniejszą atrakcją Poznania i jest wypiekany dziś przez cały rok.

Powstało bijące rekordy popularności Rogalowe Muzeum Poznania, rogale doczekały się dziesiątki gadżetów, nawet piwa o smaku rogali czy własnych znaczków pocztowych.

Zygmuntówka nie podbiła rynku

A trzynaście lat temu w niektórych stołecznych cukierniach pojawiła się Zygmuntówka - ciastko warszawskie promowane przez Urząd Miasta.

Składa się z masy migdałowej, konfitury żurawinowej, musu czekoladowego i bezy. Nazwę dla niego wybrali internauci.

Zwycięzca konkursu przekazał swoje prawa autorskie do receptury jego organizatorom.

Dzięki temu Zygmuntówki miały pojawić się w wielu warszawskich cukierniach, których właściciele zobowiązali się wobec Cechu Rzemiosł Spożywczych do dbałości o ich najwyższą jakość, w tym do stosowania naturalnych surowców zgodnie z oryginalną recepturą.

Jednak ciastko nie podbiło mocno rynku, i nie zastąpiło do końca wuzetki, bo produkcja tych ciastek była i jest kosztowna, a transport trudny. Ale nadal Zygmuntówkę można kupić w niektórych cukierniach.

Czytaj więcej

Letnie Zakopane, czyli sztuka, muzyka i literatura

A w Łodzi rządzi – żulik czyli słodki chleb, który nawiązuje nazwą i składnikami do tureckich wypieków. Aromatyczny, pełen bakalii smakuje każdemu. Ciemny kolor i lekko karmelowy smak zawdzięcza dodatkowi melasy z karobu i kawy zbożowej

Ale nie wszystkie miasta stawiają na własne ciastka. - Gdańsk nie posiada typowych słodyczy kojarzonych bezpośrednio z miastem, ale Gdańska Organizacja Turystyczne współpracuje blisko z lokalnymi restauratorami, czego przykładem jest akcja „Smaki Gdańska”. Biorące w niej udział restauracje oferują klientom dania starej kuchni gdańskiej – mówi Paulina Chełmińska, z gdańskiego magistratu.

Zapowiada, że w przyszłości miasto nie wyklucza powstania słodkiego produktu, który będzie mógł towarzyszyć jego akcjom.