Wskaźnik odpadów zebranych od gospodarstw domowych w sposób selektywny przekroczył w 2020 r. pewną symboliczną granicę i wyniósł 40,8 proc. – wynika z danych przedstawionych ostatnio przez GUS. W porównaniu z 2019 r. to wprost skokowa poprawa, aż o ponad 6 pkt proc., podczas gdy w poprzednich latach wskaźnik ten rósł o 2–3 pkt proc.

Obowiązek obliguje

Skąd to przyspieszenie? – Od momentu kiedy segregacja odpadów jest obowiązkiem każdego mieszkańca, co stało się w 2020 r., odnotowujemy wzrost masy odpadów zbieranych selektywnie. Dowodzi to, że mieszkańcy rzeczywiście segregują odpady powstające w ich domach – mówi nam Katarzyna Jauksz-Zalewska, zastępca dyrektora wydziału gospodarki komunalnej Urzędu Miasta Poznań.

Czytaj więcej

Dzięki zakupom warszawskie MPO będzie dysponować ponad 140 specjalistycznymi pojazdami bezpylnymi, k
Miasta kupują ekologiczne śmieciarki. Przyczyna w przepisach

Nieco paradoksalnie pomogła pandemia, bo w czasie lockdownów mieszkańcy zamknięci w domach chętnie kupowali online, a to z kolei generowało duże ilości odpadów łatwych do segregacji, np. opakowań z tektury czy tworzyw sztucznych.

– W Krakowie istotne było zaliczenie od 2020 r. punktów skupu metali i surowców do gminnych statystyk – mówi Piotr Odorczuk, rzecznik krakowskiego MPO. – A dla jakości segregacji odpadów z żółtych, niebieskich i zielonych pojemników duże znaczenie miało zmodernizowanie w 2019 r. jednej z sortowni odpadów selektywnie zbieranych w Centrum Ekologicznym Barycz.

Nauka segregacji

Przede wszystkim jednak rosnący odsetek śmieci zbieranych w sposób selektywny to efekt rosnącej świadomości Polaków w tym zakresie. I chyba można powiedzieć, że odpadowa rewolucja, która rozpoczęła się kilka lat temu, w postaci rosnących drastycznie cen za wywóz śmieci i nowego systemu ich wyrzucania do odpowiednich pojemników, w końcu przyniosła efekty.

– Radykalna poprawa w tym zakresie w Lublinie jest efektem wprowadzenia nowych rozwiązań oraz skuteczności kampanii edukacyjno-informacyjnej – potwierdza Marta Smal-Chudzik, dyrektor wydziału ochrony środowiska w Urzędzie Miasta Lublin.

Jak opisuje, wprowadzenie nowych zasad segregacji śmieci było dużym wyzwaniem organizacyjnym, ale poprzedzone było też dużą kampanią informacyjną. Sukcesywnie dostarczano mieszkańcom coraz bardziej szczegółowej wiedzy w różnych ulotkach i plakatach umieszczanych w przestrzeni publicznej. W Lublinie pojawił się jednolity system tabliczek informacyjnych na wiatach śmietnikowych, było dużo spotkań z mieszkańcami, filmików instruktażowych, akcji w mediach itp. Wiele materiałów przetłumaczono też na języki obce, bo w Lublinie mieszka sporo obcokrajowców.

Liderzy zbiórki

Obecnie Lublin należy do miast liderów, jeśli chodzi o odsetek odpadów zbieranych selektywnie – w 2020 r. wynosił on 50,3 proc., a jeszcze dwa lata wcześniej – 33,6 proc. Wśród miast wojewódzkich doskonałymi wynikami mogą się pochwalić Gdańsk (63,6 proc., wobec 47,4 proc. w 2019 r.), Białystok, Opole, Bydgoszcz i Kraków, gdzie wskaźnik ten wynosił powyżej 45 proc. Dla porównania, wyraźnie gorzej jest w takich miastach jak Kielce, Zielona Góra, Katowice czy Łódź, gdzie według danych GUS odsetek śmieci zebranych selektywnie wyniósł w ubiegłym roku poniżej 35 proc.

Jak informuje Jędrzej Sieliwończyk z gdańskiego magistratu, w mieście w 2020 r. masa surowców zbieranych selektywnie z nieruchomości wzrosła o 40 proc. rok do roku, masa bioodpadów (bez odpadów zielonych) – o 17 proc., a masa odpadów resztkowych spadła o 15 proc.

Cel – recykling

Nasi rozmówcy podkreślają, że przed wszystkimi jeszcze wiele do zrobienia. Wielkim wyzwaniem jest nie tylko wzrost odsetka odpadów zbieranych selektywnie, ale też jakość segregacji. Bo tylko dobrze posegregowane odpady nadają się do recyklingu, a przecież cały proces selektywnej zbiórki ma na celu właśnie odzyskanie jak największej ilości surowców do ponownego użycia.

Czytaj więcej

Nie płacisz za śmieci? Zgłoś to, bo potem będą kary

Już w 2021 r. gminy będą obowiązane osiągnąć poziom przygotowania do ponownego użycia i recyklingu odpadów komunalnych w wysokości co najmniej 20 proc., a to wymaga jeszcze większej dyscypliny po stronie mieszkańców, nowych rozwiązań po stronie rządu i zaangażowania samorządów.

– Jeżeli chodzi o Zieloną Górę, to ilość odpadów komunalnych i opakowaniowych selektywnie zbieranych ustabilizowała się na pewnym poziomie – przyznaje Monika Zapotoczna z Zielonej Góry. – Nasze instalacje do unieszkodliwiania odpadów zostały wybudowane wiele lat temu. Wymagają modernizacji, zmiany technologii, a w niektórych przypadkach wybudowania nowych. Niestety te, które mamy, są na granicy przepustowości – zaznacza.

Konieczne zmiany

– Mając na uwadze konieczność osiągania poziomów recyklingu, niezbędne jest, żeby również na producentach spoczywał obowiązek tworzenia opakowań nadających się do powtórnego przetworzenia – mówi Katarzyna Jauksz-Zalewska z Poznania. – Mamy nadzieję, że wdrożenie ustawy o rozszerzonej odpowiedzialności producentów przyczyni się do ustabilizowania systemów i obniżenia koszów, a z opłaty produktowej pochodzącej od producentów opakowań zostanie sfinansowana edukacja ekologiczna dla mieszkańców – dodaje.

– Chcemy być jeszcze lepsi jako proekologiczna społeczność, a trend wzrostowy w Gdańsku utwierdza nas w przekonaniu, że cały czas możliwe jest jeszcze podnoszenie poprzeczki. Mówimy tu i o ilości, i o jakości segregacji – mówi też Jędrzej Sieliwończyk z Gdańska. – Stawiamy na pracę u podstaw, edukację i walczymy z szarą strefą „odpadową” poprzez nowy speczespół, który kontroluje nierzetelnych wytwórców odpadów komunalnych – opisuje.

Michał Sztybel, zastępca prezydenta Bydgoszczy

Mieszkańcy coraz lepiej segregują odpady – są coraz bardziej świadomi, że to ważne i potrzebne. Choć jest jeszcze wiele do poprawy, dziękujemy mieszkańcom za systematyczne postępy. Postępów jednak nie widać po stronie rządu. Co z tego, że mamy więcej segregowanych odpadów, skoro nie można ich w pełni sprzedać dla recyklingu, bo w Polsce nie działa chociażby system kaucyjny czy rozszerzona odpowiedzialność producentów. Opakowania w Polsce są tak słabej jakości, ponieważ korporacje nie mają żadnych obowiązków w związku z ich jakością. Prowadzi to do tego, że recyklerzy ściągają odpady jako surowiec z zagranicy, by przetwarzać tworzywa sztuczne do ponownego wykorzystania, choć w Polsce mamy mnóstwo śmieci.

Agnieszka Jakubowska, dyrektorka Biura Gospodarki Odpadami m.st. Warszawy

Każda pozytywna zmiana cieszy, a wzrost ilości odpadów z selektywnej zbiórki cieszy szczególnie  w kontekście wymaganych poziomów recyklingu. Jesteśmy zadowoleni ze wzrostu, niemniej zawsze może być jeszcze lepiej. Biuro Gospodarki Odpadami m.st. Warszawy będzie dążyło do poprawy wskaźników w przyszłości, przede wszystkim w zakresie jakości odpadów selektywnie zbieranych. Niemniej jest to oczywiście projekt długoterminowy. By jeszcze poprawić poziom selektywnej zbiórki odpadów, przede wszystkim należy w sposób ciągły edukować mieszkańców, pokazując, jak ważna jest selektywna zbiórka – zarówno w kontekście ekologicznym, jak i obniżenia kosztów systemu.