Drogi w Jaworznie nie zbierają ofiar w ludziach

Rynek w Jaworznie
fot. Wikipedia

Przebudowali drogi i ludzie przestali ginąć. Dziś biegli ds. wypadków drogowych przyjeżdżają do Jaworzna, by oglądać zrealizowaną w Polsce skandynawską „wizję zero”.

W połowie czerwca eksperci od wypadków drogowych spotkali się w Jaworznie, by na jego przykładzie analizować, jakie znaczenie ma infrastruktura drogowa w kreowaniu zachowania uczestników ruchu drogowego. – Każdy wypadek rozgrywa się w wielowymiarowej przestrzeni złożonej z trzech obszarów: człowieka, maszyny i otoczenia. W Jaworznie ten największy sukces powstał dzięki łamaniu stereotypów i pokonaniu wynikających z nich uprzedzeń w zakresie infrastruktury drogowej – mówi organizator sympozjum Sławomir Pytel, ekspert z zakresu analizy wypadków drogowych.

fot. AdobeStock

I faktycznie, na miejsce konferencji Jaworzno zostało wybrane nie przez przypadek – to jedyne miasto w Polsce, które tak efektywnie przebudowało infrastrukturę, wdrażając skandynawską wizję zera ofiar śmiertelnych na drogach, że przez 19 miesięcy nie zginął tam nikt.Dobra passa trwała do stycznia 2018 r., wtedy o zmroku starsza pani zginęła, gdy próbowała przejść przez ulicę w niedozwolonym miejscu. Ostatecznie w ubiegłym roku w pięciu wypadkach zginęło pięć osób, w tym jedna na drodze zarządzanej przez GDDKiA. Co więcej, każdy wypadek jest analizowany, droga, na której zginęła starsza pani, została już przebudowana zgodnie z wytycznymi ekspertów.

CZYTAJ TAKŻE: Piesi chcą czuć się bezpiecznie

Takie podejście do zagadnień ruchu drogowego jak w Jaworznie jest wyjątkiem. – Polscy zarządcy dróg tak nie działają, aby opierać się na rzeczywistych przyczynach wypadków, czyli ustalonych po zakończeniu rozpraw sądowych. Nie wyciąga się wniosków z opinii biegłych – mówi Sławomir Pytel, który zauważa, że gdy rozbije się samolot czy pociąg, powstają komisje opracowujące wytyczne do poprawy. – Mimo że w wypadkach drogowych ginie najwięcej ludzi, nie ma nawet namiastki takiego działania – mówi.

fot. AdobeStock

Tymczasem w zmianach wprowadzanych w Jaworznie już od 2003 r. nie ma spektakularnych innowacji. Najtrudniej było zdobyć zgodę władz, by drogi projektowali inżynierowie transportu – i tylko oni. – Przebudowywaliśmy drogi jak wszystkie miasta w Polsce, wydaliśmy na to ok. pół miliarda zł. Wyrzuciliśmy samochody z osiedli, ulice wewnątrz układu poszły do kameralizacji i uspokojenia ruchu – mówi Tomasz Tosza, wicedyrektor Miejskiego Zarządu Dróg i Mostów w Jaworznie. Zauważa, że miasta wydają potężne pieniądze, by doprowadzić szerokie drogi do śródmieścia, a Jaworzno odwrotnie – zbudowało obwodnice dla ruchu wewnętrznego, a część ulic centrum zamknęło dla ruchu. – To banał, którego inne miasta nie robią – mówi Tosza. Jaworzyński banał to drogi zawężone do 6 m, które wymuszają wolniejszą jazdę, wyniesione przejścia dla pieszych i skrzyżowania, mnóstwo ścieżek rowerowych. Gmina obniżyła cenę rocznego biletu autobusowego do 180 zł, w efekcie wykupiła go aż jedna piąta mieszkańców. Kosztem 3 mln zł dopłaty liczba podróżujących komunikacją miejską wzrosła o 20 proc. W Polsce to rzadkie zjawisko.

CZYTAJ TAKŻE: Boczne drogi nadal niebezpieczne

Te rozwiązania spowolniły jazdę kierowców, ale mniejsza prędkość… usprawnia ruch. – Największa przepustowość drogi jest przy prędkości 45 km/h, wtedy samochody jadą blisko siebie, przy większej prędkości zwiększa się dystans i droga mieści mniej pojazdów – mówi Tosza, który chciałby zobowiązać samorządy do montowania fotoradaru na każde 10 tys. mieszkańców.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Unia Europejska idzie na wojnę z dezinformacją

Rozwój social mediów doprowadził do kryzysu w dziennikarstwie tradycyjnym, które jest bardziej odpowiedzialne. Media ...

Polskie miasta, które dbają o rowerzystów

Miasta nastawiają się na zintegrowane systemy, rozwój rowerów 4G i tworzenie infrastrukturalnych udogodnień dla ...

Rewitalizacja z duszą i z miejskim mecenatem

Hotel i biura w fabryce fortepianów, mieszkania w wytwórni mydła i w starej kamienicy. ...

Żywa gotówka w zamian za plastikowe butelki

Butelki PET nie muszą trafiać do pieca, można też zmniejszyć ich liczbę w rowach ...

Narew bezpieczniejsza dla wodniaków

Na Narwi w Ostrołęce zamontowano nowe znaki nawigacyjne dla wodniaków. Słabo widoczne tyczki zastąpiono ...

Czyste tylko sumienie władzy

Dopuszczalne stężenie pyłu zawieszonego PM10 w powietrzu w Unii Europejskiej to 50 mikrogramów na ...