Miasto-fabryka w kolorze green

Nowoczesne miasto powinno być dziś ekologiczne, a najlepiej neutralne węglowo
AdobeStock

Tu na razie jest ściernisko, ale będzie San Francisco – zapowiadają Węgrzy.

W erze intensywnej industrializacji fabryka była całym życiem. Nie tylko dawała pracę, ale też leczyła, kształciła dzieci, zapewniała mieszkanie. Wielkie zakłady z przełomu XIX i XX stulecia były niczym miasteczka z własną infrastrukturą – wystarczy wspomnieć włókiennicze imperium Izraela Poznańskiego (dziś łódzka Manufaktura), czy Stocznię Gdańską.

Okazuje się, że ponad sto lat później idea pozostaje aktualna, zmienia się jedynie forma. Dziś przemysłowe miasto musi być ekologiczne i bezemisyjne.

Z podobnego założenia wyszli Węgrzy. W północno-zachodniej części kraju, u zbiegu granic z Austrią i Słowacją (w okolicy wsi Hegyeshalom i Bezenye) ma powstać współczesne miasto-fabryka. Koszt – miliard euro.

Będzie tu zielono w znaczeniu ekologicznym, a dosłownie – być może zielono-żółto-czerwono, czyli w kolorach papryki. Bo planowane miasto to gigantyczny, 330-hektarowy ogród z przemysłową uprawą warzyw i owoców. Używając terminologii sportowej, gospodarstwo zajęłoby prawie 500 boisk piłkarskich.

Na 30 hektarach staną szklarnie, 50 dalszych zajmą otwarte uprawy. Do tego 50-hektarowe centrum przetwórczo-logistyczne, być może także hodowla ryb (mowa o łososiu, okoniu i doradzie).

Węgierskie Ministerstwo Rolnictwa zapowiada najbardziej zaawansowane centrum agroprzemysłowe w Europie Środkowej. Całość zostanie stworzona siłami węgiersko-niemieckimi (Niemcy to najpoważniejszy inwestor i partner handlowy Węgier).

Nikolai Ulrich z zarządu niemieckiego partnera projektu – Fakt AG – liczy, że przedsięwzięcie stanie się modelem, który pokaże metodę na odejście od węgla w stronę zielonej energii.

Miasto ma być neutralne węglowo, co oznacza zerowy bilans emisji dwutlenku węgla. Całość zostanie zasilona biogazem i energią słoneczną – nad częścią energetyczną czuwa koncern E.On.

Projektanci zapowiadają także zrównoważoną gospodarkę hydrologiczną tak, aby nie obniżyć poziomu okolicznych wód (przedsięwzięcie realizowane jest w bliskości Dunaju). Chłodzenie zapewni geotermia.

Ponieważ zatrudnienie w mieście-ogrodzie sięgnie pięciu tysięcy, a całość leży na terenach wiejskich, potrzebna będzie infrastruktura – kolej, szkoła, sklepy, mieszkania, hotele, centrum konferencyjne. Potrzeby pracownika zostaną spełnione na miejscu, jednak jeśli po dniu pracy przy warzywach zapragnie odmiany, to też znajdzie wyjście – bardzo blisko stąd do Bratysławy, niewiele dalej jest Wiedeń.

Nie wiadomo, czy węgierskie miasto-fabryka doczeka się nazwy. Jeśli tak, jej źródłem mogłyby być główne uprawy – papryka, pomidory lub bakłażany.

W erze intensywnej industrializacji fabryka była całym życiem. Nie tylko dawała pracę, ale też leczyła, kształciła dzieci, zapewniała mieszkanie. Wielkie zakłady z przełomu XIX i XX stulecia były niczym miasteczka z własną infrastrukturą – wystarczy wspomnieć włókiennicze imperium Izraela Poznańskiego (dziś łódzka Manufaktura), czy Stocznię Gdańską.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Po Dynowie z mapą dzieciństwa

Młodzież z podkarpackiego Dynowa zorganizowała dwa teatralne spacery ze specjalną mapą dzieciństwa. Grupa 25 ...

Boom na żeglarstwo

Nowa marina na 226 jachtów z wielkim kompleksem mieszkalno-konferencyjnym w Szczecinie-Dąbiu, powrót sławnego ośrodka ...

Bogdan Wenta: Radni przyznali, że miasto jest w dobrych rękach

Sprawy ważne dla rozwoju miasta powinny być rozstrzygane w poczuciu odpowiedzialności każdego z radnych, ...

Prezydent Katowic Marcin Krupa: Pandemia nas nie zatrzyma

Dbałość o kondycję finansową i niskie zadłużenie teraz procentuje – mówi nam Marcin Krupa, ...

Z narzędziami do zamówień wszystko w porządku

Nie można odrzucić oferty z tego tylko powodu, że została opatrzona podpisem kwalifikowanym, w ...

500+: Rodziny dostają pieniądze bez kłopotu

Najwyższa Izba Kontroli przyjrzała się realizacji rządowego programu Rodzina 500+ i uważa, że samorządy ...