W ramach programu regionalnego Fundusze Europejskie dla Świętokrzyskiego 2021-2027, w sprawie którego zakończono negocjacje z Komisją Europejską, region ma otrzymać blisko 1,5 mld euro. Z tego 190 mln euro zostanie przeznaczonych na inwestycje związane z transportem, w tym 85,5 mln euro będzie stanowić dofinansowanie na drogi wojewódzkie.

- Dzięki temu będziemy mogli zrealizować kluczowe dla województwa inwestycje – obwodnice, które usprawnią i unowocześnią system komunikacyjny w regionie, wpłyną pozytywnie na bezpieczeństwo mieszkańców oraz przyczynią się do poprawy jakości powietrza – zapowiedział marszałek świętokrzyski Andrzej Bętkowski.

Oprócz dróg wojewódzkich, 50 mln euro przeznaczono na inwestycje w mobilność miejską. Natomiast istotną kwestią w negocjacjach była możliwość zakupu taboru kolejowego. Ponieważ początkowo dopuszczone do dofinansowania pociągi hybrydowe zostały ostatecznie wykluczone z możliwości wsparcia, władze województwa wraz z Polregio zdecydowały się zainwestować w pociągi bezemisyjne, np. napędzane ogniwami paliwowymi. Zostałyby skierowane na te trasy, na których nie ma trakcji elektrycznej.

Czytaj więcej

Kolej rozpycha się na Śląsku. Będzie więcej połączeń, nowe przystanki i krótsze podróże

To kolejny region, który chce wprowadzić na tory pociągi wodorowe. Wcześniej takie plany deklarowały m.in. władze Wielkopolski, które w złożonych wnioskach o dofinansowanie taboru w ramach Krajowego Planu Odbudowy, obok zakupu 20 elektrycznych zespołów trakcyjnych zapisały także 12 pojazdów o napędzie wodorowym. Problem w tym, że pieniędzy z KPO nie będzie.

Wprowadzenie na tory nowego rodzaju napędów rozważał także samorząd województwa pomorskiego. Tam wodorowe pociągi mogłyby kursować po 63-kilometrowej trasie Reda – Hel, którą z braku sieci trakcyjnej obsługują pojazdy z napędem spalinowym. Kolejnym odcinkiem dla pociągów wodorowych mogłaby okazać się trasa pomiędzy Tczewem a Chojnicami, gdyby odstąpiono od planów jej elektryfikacji.

Jeszcze w 2019 na targach kolejowych Trako ogniwo paliwowe zaprezentowała wspólnie z Deutsche Bahn spółka PKP Energetyka. – Na odcinkach, których nie będzie można zelektryfikować, obsługiwanych obecnie przez lokomotywy spalinowe, wodór jest alternatywą. Bardzo istotny w tych przypadkach jest nie tylko ekologiczny aspekt tego rozwiązania, ale także cicha praca silnika elektrycznego zasilanego ogniwem paliwowym – zapowiadali przedstawiciele polskiej spółki.

Czytaj więcej

Jeden bilet na różne środki transportu. Rozwiązanie oczekiwane przez pasażerów

Ale dla regionalnych przewoźników uruchomienie wodorowych pociągów nie oznaczałoby jedynie przesiadki maszynisty do nowej lokomotywy. Istotne są potencjalne efekty: czy utrzymanie infrastruktury związanej z gromadzeniem wodoru, dostarczaniem go do pojazdów, całość obsługi technicznej okaże się bardziej opłacalna od instalacji trakcji elektrycznej.

Na razie wodorowe pociągi wjeżdżają na tory za granicą. Wodorowy Coradia iLint produkowany przez Alstom został zatwierdzony do regularnej obsługi pasażerskiej Austriackich Kolei Federalnych. Z kolei niemiecki przewoźnik Niederbarnimer Eisenbahn, który obsługuje regionalne połączenia na liniach niezelektryfikowanych w regionie metropolitalnym Berlin-Brandenburgia, zamówił w firmie Siemens Mobility 7 dwuwagonowych pociągów Mireo Plus H zasilanych ogniwami paliwowymi. Będą kursować od grudnia 2024 roku na linii Heidekrautbahn biegnącej przez północny Berlin i dalej przez Basdorf oraz powiaty Oberhavel i Barnim. Szacuje się, że przestawienie tej trasy na transport wodorowy pozwoli zmniejszyć roczną emisję dwutlenku węgla o około 3 mln kg i zaoszczędzić 1,1 mln litrów oleju napędowego.

Tymczasem Polska chce mieć własne pociągi wodorowe. W ubiegłym miesiącu w Poznaniu podpisany został list intencyjny pomiędzy Impact Clean Power Technology, Fabryką Pojazdów Szynowych Cegielski oraz Łukasiewicz - Poznańskim Instytutem Technologicznym w sprawie współpracy nad zastosowaniem ogniw wodorowych w pojeździe szynowym. Natomiast swoją lokomotywę wodorową przygotowuje bydgoska PESA.