Władze samorządowe zdecydowały się zakończyć rozmowy w sprawie wyboru przewoźnika mającego od 12 grudnia obsługiwać regionalne połączenia kolejowe. Marszałek Piotr Całbecki poinformował, że rozmowy z prywatnym przewoźnikiem Arriva, który do tej pory obsługiwał linie niezelektryfikowane na terenie województwa, nie będą kontynuowane. Powodem takiej decyzji miał być wysoki koszt przedstawionej oferty.

Arriva twierdzi jednak, że jej propozycja jest dla województwa lepsza nie tylko pod względem finansowym, ale również operacyjnym. - Arriva złożyła pełną wersję oferty, której nie mieliśmy możliwości zaprezentować wcześniej. Jesteśmy gotowi na merytoryczny dialog z marszałkiem województwa kujawsko-pomorskiego – zaapelowała spółka w oświadczeniu wydanym w piątek. Zaproponowała także uruchomienie dodatkowego połączenia Toruń – Sierpc już od końca stycznia przyszłego roku.

Podróżni się skarżą

Na decyzję zarządu województwa zareagował już Urząd Transportu Kolejowego (UTK). Jak poinformował branżowy portal rynek-kolejowy.pl, prezes UTK Ignacy Góra wysłał do marszałka Całbeckiego pismo, w którym podkreśla, że ryzyko zakłócenia ciągłości przewozów kolejowych jest poważne, a województwo kujawsko-pomorskie powinno było już dawno wybrać przewoźników w przetargu. Opóźnienie już uderza w podróżnych, którzy wysyłają skargi do UTK w sprawie braku możliwości zakupu biletów.

Nie można wykluczyć, że Polregio będzie mieć kłopoty z obsłużeniem wszystkich tras, na których do tej pory jeździła Arriva. Jak podaje Portal Samorządowy, po wejściu w życie nowego rozkładu jazdy, na trasie Bydgoszcz - Chełmża zamiast pociągów mają tymczasowo kursować autobusy. - Przyjęcie naszej propozycji, to zachowanie kilkuset miejsc pracy. To spokój wielu rodzin oraz zachowanie ciągłości komunikacyjnej nie tylko obecnej, ale i rozszerzonej - apeluje Arriva do władz regionu w piątkowym komunikacie.

Obecnie przewozy kolejowe w województwie kujawsko-pomorskim realizują dwaj przewoźnicy: Polregio i Arriva. Umowy na 2021 r. podpisane zostały dopiero w połowie grudnia 2020 r.: z Arrivą dotyczącą przewozów na liniach niezelektryfikowanych i z Polregio obsługującym linie zeletryfikowane. Zawarto je tylko na rok z powodu braku porozumienia w sprawie stawek przewozowych. Ten okres właśnie mija w przyszłym tygodniu.

Decyzje w sprawie wyboru przewoźnika mającego obsługiwać połączenia kolejowe w regionie zapadają bardzo późno zważywszy, że 12 grudnia jest terminem rozpoczęcia świadczenia nowych usług. Już sam przetarg mający wyłonić operatorów regionalnych przewozów kolejowych został uruchomiony dopiero w połowie września. Po kilku tygodniach samorządowcy zdecydowali, że obsługę przewozów zlecą bez przetargu, w formie powierzenia i tylko na jeden rok.

Konkurencji nie będzie

To radykalna zmiana planów, bo umowy o świadczenie usług transportowych miały być długoterminowe. Przygotowano dziesięć pakietów, a władze regionu argumentowały, że w ten sposób uda się zagwarantować siatkę połączeń odpowiadającą potrzebom społecznym. Z jednej strony miało to pozwolić lepiej skonfigurować połączenia pod względem częstotliwości i godzin kursowania pociągów, a także umożliwić lepsze wykorzystanie taboru, jakim dysponuje samorząd. Z drugiej – otworzyć dostęp do torów większej liczbie przewoźników, w tym mniejszym polskim firmom przewozowym. To z kolei – jak zakładał urząd marszałkowski – uczyniłoby rynek bardziej konkurencyjnym przy podpisywaniu kolejnych umów.

Jeszcze w maju urząd marszałkowski zorganizował konsultacje, do których zaprosił ponad 30 podmiotów. Wzięły w nich udział – obok dotychczasowych przewoźników – jeszcze trzy firmy: Łódzka Kolej Aglomeracyjna, trójmiejska PKP SKM oraz spółka Cargo Master z Torunia.

Wcześniej władze regionu deklarowały, że w razie niepowodzenia przetargu skorzystają z planu awaryjnego. Miałaby nim być własna spółka przewozowa - Kujawsko-Pomorskie Samorządowe Przewozy Pasażerskie. Atutem takiego rozwiązania byłaby możliwość pełnego monitorowania i kontrolowania kosztów funkcjonowania takiej spółki z pozycji samorządu jako jej właściciela.

Obecna zmiana planów monopolizuje regionalne przewozy kolejowe w rękach jednego przewoźnika. Może także odsunąć w czasie integrację transportu kolejowego i autobusowego, o której władze regionu mówiły jeszcze wiosną tego roku.