Z tego artykułu dowiesz się:

  • W jaki sposób zmiany demograficzne przemodelują dostęp do usług publicznych.
  • Które polskie miasta oferują najwyższą jakość życia według ekspertów, a które według mieszkańców.
  • Jakie czynniki decydują o regionalnych różnicach w ocenie warunków do życia w Polsce.
  • Dlaczego współpraca między samorządami i mobilne usługi to przyszłość wyludniających się regionów.

Prof. Monika Stanny z Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa PAN z uśmiechem opowiada, że gdy dekadę temu na spotkaniach z samorządowcami opowiadała o zmianach demograficznych i ich znaczeniu, to widziała znudzenie na twarzach wójtów czy burmistrzów. – Teraz przyznają, że zrozumieli, o czym mówiłam, bo skutki zmian ludnościowych odczuwają na co dzień – mówi ekonomistka.

– Samorządowcy wciąż myślą, jak zyskać nowych mieszkańców, chcą zarządzać rozwojem, tak jak to robili dotychczas, czyli w kategoriach wzrostu. Praktykują „demograficzny grabbing”, tylko to są wciąż ci sami ludzie przesuwani zasadniczo w ramach regionu. Powinni się zaś skoncentrować na poprawie jakości życia – dodaje. Zwraca uwagę na to, iż zmiany demograficzne, wyludnianie się różnych terenów spowodują, że albo ludzie będą musieli pojechać dalej po jakieś usługi, albo je należy tak zorganizować, by dojechały do mieszkańców.

Czytaj więcej

Jak samorządy mogą bronić jakości życia mieszkańców w erze depopulacji

– Na razie nie ma takiej dyskusji, takich konstrukcji – podkreśla prof. Stanny. I przypomina, że koszty usług publicznych będą coraz wyższe przy postępującej depopulacji. To oznacza, że samorządowcy i administracja rządowa powinni zaproponować rozwiązania, które dostosują politykę publiczną, w tym usługi publiczne, do zmieniającej się sytuacji ludnościowej. Pomocny jest rozwój zdalnych usług, ale na pewno nie można wszystkich stacjonarnych zamienić na e-usługi.

Dobra jakość życia w mniejszych miastach

Łatwy dostęp do usług publicznych, możliwość bezkonfliktowego korzystania z przychodni, szpitali, aptek, przedszkoli, szkół, bibliotek, instytucji kultury czy z transportu publicznego to dla wielu osób jedne z ważniejszych wskaźników oceny jakości życia. Tak wynika również z opublikowanego właśnie raportu Algolytics Technologies, który powstał we współpracy z SW Research.

– Jakość życia określana jest w sposób indywidualny, dla każdego może oznaczać inny sposób życia. Zmiany demograficzne powodują, że w sposób coraz bardziej świadomy ze względu na potrzeby i właśnie indywidualną ocenę jakości życia, będziemy wybierali miejsce do życia – uważa Sylwia Krzysztofowicz z Algolytics Technologies, współautorka opracowania. Na podstawie 90 wskaźników pogrupowanych w 10 dziedzin życia oceniono warunki życia we wszystkich gminach w Polsce. To: zdrowie, bezpieczeństwo, warunki ekonomiczne, dostępność usług publicznych i komercyjnych, infrastruktura techniczna i cyfrowa, edukacja, transport, środowisko przyrodnicze, kultura i rekreacja oraz spójność społeczna. Wskaźnikom nadano odpowiednie wagi. Przy czym zastosowano dwie metody nadania tych wag. Pierwsza wynikała z oceny ekspertów, a druga – z reprezentacyjnego badania opinii publicznej.

Foto: rp.pl

Okazało się, że znacząco różni się pierwsza dziesiątka gmin wskazana na podstawie wag ekspertów od tej z zastosowaniem wag z badania ankietowego. W wariancie eksperckim najlepsze warunki oferują: Mińsk Mazowiecki, Inowrocław, Pabianice, Chojnice i Siedlce. – Wysoka jakość życia jest utożsamiana z równoczesnym zapewnieniem dobrej dostępności podstawowych usług, ochrony zdrowia, edukacji i transportu przy ograniczeniu czynników środowiskowych obniżających jakość życia – relacjonuje Sylwia Krzysztofowicz.

Najlepsze gminy znajdują się w najlepszych 10 proc. gmin w kraju pod względem zdrowia, transportu oraz dostępności usług publicznych i komercyjnych. Największe różnice między najlepiej i najsłabiej ocenionymi gminami dotyczą zdrowia, dostępności usług, transportu i edukacji. Oznacza to, że problemem gmin o najniższych wynikach jest kumulacja deficytów związanych z odległością do placówek medycznych, usług, szkół i systemu transportowego.

Gdy zaś autorzy skorzystali z wag wynikających z ankiet, to okazuje się, że najlepsze warunki do życia są w: Warszawie, Sopocie, Mińsku Mazowieckim, Legionowie i Świdnicy. 

Jak mogą przygotować się samorządy? Porozumienia ponad granicami

Różnice regionalne w zależności od sposobu liczenia wag nie były tak wyraźne jak w przypadku oceniania gmin. Największe skupienia gmin o wysokich ocenach występują w Polsce południowej i częściowo zachodniej oraz centralnej. Szczególnie widoczne jest to w województwach: śląskim, małopolskim i wielkopolskim. Relatywnie wysokie wyniki występują również w znacznej części Podkarpacia, choć przy wschodniej granicy widoczne są lokalne skupiska słabszych wartości. Najwięcej gmin ze słabymi ocenami leży w woj. podlaskim i warmińsko-mazurskim. Duży udział takich gmin występuje również w zachodniopomorskim oraz lubelskim.

– Pozycja województwa śląskiego pokazuje, że w syntetycznej ocenie przewaga wynikająca z gęstej sieci usług, transportu, infrastruktury oraz dobrej dostępności edukacji i ochrony zdrowia może z nadwyżką kompensować słabsze wyniki w niektórych innych wymiarach, przede wszystkim środowiskowych – dodaje Sylwia Krzysztofowicz.

Czytaj więcej

Gdy odjechał ostatni autobus. Najpoważniejsze wyzwania dla rozwoju lokalnego

Prof. Paweł Churski z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu uważa, że konieczna jest inna organizacja usług publicznych w Polsce niż obecnie. Jego zdaniem od lat istnieje głęboki chaos funkcjonowania państwa wynikający między innymi stąd, że kompetencje samorządów są niekoniecznie właściwie i sztywno przypisane do jednostek administracyjnych, ignorując często rzeczywiste relacje funkcjonalne. To powinno się zmienić.

Jego zdaniem, w obliczu zmian demograficznych, za większą część usług publicznych odpowiadać powinny powiaty, a nie gminy. Pomocna we właściwej organizacji usług publicznych powinna być również prawna możliwość stowarzyszania się JST z różnych województw. Potrzebne jest także poszerzenie wykorzystania instrumentu strategii rozwoju ponadlokalnego, poprzez wzmocnienie jej podstaw prawnych stwarzających samorządom realne warunki do jej programowania i realizacji.

– Musimy pamiętać, że granice administracyjne nie zawsze odpowiadają temu, w jaki sposób ludzie korzystają z różnych usług, gdzie się leczą, robią zakupy, czy wysyłają dzieci do przedszkoli i szkół. Organizację usług publicznych należy dostosowywać do zasięgów tych relacji a nie do przebiegu sztucznych granic administracyjnych, często stanowiących barierę dla kształtowania tych powiązań – uważa prof. Churski. Dodaje, że potrzebna jest nie tylko współpraca pomiędzy samorządami, ale stworzenie prawnych warunków do tego by część gmin nie musiała prowadzić wszystkich usług publicznych charakterystycznych dla tego poziomu JST.

Mobilny urząd, poczta czy sklep

Także prof. Stanny uważa, że gminy powinny mieć dobrowolność przekazywania pewnych zadań do powiatów. A programy finansowe, nie tylko unijne, choć te przede wszystkim, powinny mieć warunkowość współpracy między JST. Łatwiej będzie je wówczas zorganizować. 

Niektóre z decyzji zależą od postępowania samorządowców, inne wymagają zmian prawnych, czy decyzji na poziomie krajowym. Co prawda w przyszłym roku sieć kolejowa trafi do kolejnych 27 miast (w tym do 22 powiatowych), lecz wciąż dla wielu gmin i miejscowości problemem jest sprawnie działający transport publiczny autobusowy, a usługi transportowe prowadzi ponad 2000 firm, organizatorów transportu publicznego, często ze sobą niewspółpracujących, choć działających na tym samym terytorium. Przemodelowaniu systemu transportu publicznego służyć powinna zmiana ustawy o transporcie publicznym.

Prof. Piotr Szukalski z  Uniwersytetu Łódzkiego uważa, że to najwyższy czas, by nie tylko planować, ale zacząć wdrażać (być może najpierw w formie pilotażu) różne rozwiązania dostosowujące usługi publiczne do zmieniającej się struktury ludnościowej i zmniejszającej liczby mieszkańców w poszczególnych regionach. – Na pewno potrzebna jest współpraca i porozumienie między gminami, a może nawet między powiatami. Być może część spraw urzędowych będzie można załatwiać dwa lub trzy dni w tygodniu – zastanawia się nad możliwymi rozwiązaniami.