A jednak dorożki mogą zniknąć. Nadal bowiem trwają dyskusje, czy powinny być jedną z atrakcji stolicy Małopolski.

Radna Małgorzata Jantos, która zasłynęła m.in. z pomysłu budowy krakowskiego grzebowiska dla zwierząt, planuje wraz z grupą rajców miejskich złożyć projekt uchwały likwidującej  dorożkarski biznes. Pomysł ma zwolenników i przeciwników.

Trochę historii

Konne dorożki pojawiły się w Krakowie w XIX wieku. Były środkiem transportu na długo przed miejskimi tramwajami i autobusami oraz alternatywą dla omnibusów. Nawet w czasach, gdy przez krakowski Rynek przejeżdżały tramwaje i samochody, dorożki ciągle i regularnie woziły pasażerów.  Od lat są symbolem Krakowa, a dodatkową popularność zapewnił im Konstanty I. Gałczyński utworem „Zaczarowana dorożka”. 

Czytaj więcej

Kraków usuwa z ulic wraki rowerów

– Dziś zresztą mamy w Krakowie wiele nazw kojarzących się z legendarnym fiakrem Kaczarą i dorożką, którą Kaczara woził poetę. Jest ulica Kaczary, park Zaczarowanej dorożki, przedszkole Zaczarowanej dorożki – wszystko na Prądniku gdzie Kaczara mieszkał. Tyle tylko, że praca koni to współcześnie nie magiczna opowieść ani wiersz. Moim zdaniem dorożkarskie konie i ich praca nie powinny być symbolem naszego miasta – podkreśla radna Małgorzata Jantos.

I zapowiada działania  w tej sprawie. – Teraz zresztą ze względu na upały postój dorożek na Rynku jest nieczynny  do odwołania. Ta  sytuacja też pokazuje, że potrzebne są zmiany i nowe ustalenia  – dodaje.

Nie dla dorożek

O zakaz wjazdu dorożek na Rynek i zlikwidowanie ich postoju w tym miejscu  od dobrych kilku lat stara się Krakowskie Stowarzyszenie Obrony Zwierząt. Stowarzyszenie składało petycje, dostarczało  filmy dokumentujące ciężką pracę koni.  Przedstawiało informacje  o wypadkach, jakim ulegały konie.

W listopadzie ubiegłego roku działacze stowarzyszenia  stworzyli  obywatelski projekt „Nie dla dorożek”, pod którym podpisało się ponad 830 mieszkańców.  Projekt  złożony do radnych miasta zakładał, że nowe przepisy dotyczące dorożek wejdą w życie najpóźniej do końca 2022 roku. Jednak ten pomysł nie doczekał się realizacji.  Z drugiej strony miasto zapewnia, że dorożkarskim koniom krzywda się nie dzieje.

- W ostatnich latach, zwłaszcza w wakacje wiele osób, organizacji, stowarzyszeń i turystów  odwiedzających Kraków interesuje się tematem koni dorożkarskich.  Dostajemy wiele wniosków i zapytań w tej sprawie.  I nic dziwnego, bo  kwestia pogody jest bardzo ważna w pracy dorożek a ostatnio mamy  bardzo niesprzyjające warunki  - upały.  Ale zapewniam, że dokładamy wszelkich możliwych  starań, aby warunki pracy koni  były zgodne z zasadami wypracowanymi w ciągu kilkunastu ostatnich lat i oczywiście zgodne z ustawą o ochronie praw zwierząt – mówi Dariusz Nowak, rzecznik krakowskiego magistratu.

Czytaj więcej

Autobus na wodór jeździ w Krakowie

Wylicza, że m.in. został zlikwidowany postój dla koni na Małym Rynku, bo tam zanotowano najwyższą z wszystkich postojów temperaturę i najniższy czynnik schładzania.  Ponadto urząd wypracował regulacje i ograniczenia po  negocjacjach z dorożkarzami i konsultacjach z  hippologami i przedstawicielami Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.

Wprowadzony został np. obowiązek ograniczenia zarówno wielkości dorożek (ich maksymalna  długość może wynosić 7 m) i typów pojazdów (dopuszczalne są dwa typy: victoria oraz lando).  Jeżeli  w godz.  13-17 temperatura wskazywana przez termometr na Sukiennicach przekracza 28 stopni w cieniu, dorożkarze mają obowiązek korzystania z alternatywnych, zacienionych postojów. Dorożkarze mają obowiązek posiadania aktualnych badań lekarsko-weterynaryjnych, świadczących, że  ich konie są zdrowe i dobrze odżywione.  Muszą też regularnie poić  i karmić zwierzęta  na postojach.

Czas na likwidację

 – W Krakowie aktualnie zarejestrowanych jest 27 dorożek. Jeżdżą naprzemiennie – jednego dnia dorożki z numerem parzystym, drugiego dnia z numerem nieparzystym. Tak, aby konie odpoczywały i nie pracowały codziennie – dodaje Anna Broś-Milc z Wydziału Spraw Administracyjnych Urzędu Miasta Krakowa. – Wszelkie interwencje dotyczące nieprawidłowości można nam zgłaszać – podkreśla.

Jednak aktywistów i radnych takie argumenty i ustalenia miasta nie do końca przekonują. Również informacje, że dorożkarze zostaną pozbawieni źródła utrzymania, a likwidacja dorożek doprowadzi do przeznaczenia koni dorożkarskich na rzeź, bo ich właścicieli nie będzie stać na drogie utrzymanie zwierząt.

- Przy ostatniej akcji  społecznej rok temu, proponowałam, aby wyznaczyć ostateczną karencję na zamknięcie biznesu dorożkarskiego na 5 lat. Uważam, że  jest potrzebny czas, aby ludzie zajmujący się tą działalnością wiedzieli, że muszą się przygotować na jej zamknięcie. Bo przecież zainwestowali w działalność. Sporo kosztuje dorożka,  nie mniej utrzymywanie konia. Sądzę, że to rozsądne rozwiązanie. Nie radykalne zamykanie biznesu od razu, ale czas na dostosowanie. Trzeba przemyśleć moją propozycję. Dlatego po wakacjach złożę projekt uchwały w tej sprawie – dodaje radna Jantos.

Jeżeli uchwała zostanie przegłosowana przez radnych miejskich, za kilka lat możemy nie zobaczyć dorożek w Krakowie.