Jest to możliwe dzięki akcji „jestem wrakiem”, którą realizują razem: Zarząd Transportu Publicznego (ZTP) w Krakowie, straż miejska i Miejskie Przedsiębiorstwem Oczyszczania. To jedyna tego typu akcja w Polsce. Mieszkańcom pomysł się podoba.
Rowery bez kół
- Zardzewiałe, niesprawne, często pozbawione kierownicy czy kół, czasem składające się tylko z kilku elementów rowery, blokujące stojaki czy przypięte np. do latarni zgłaszali nam mieszkańcy. Chodziło głównie o pojazdy, które mogły stwarzać zagrożenie dla bezpieczeństwa albo blokujące miejsca postojowe dla rowerów. Postanowiliśmy zrobić z tym porządek – mówi Marcin Wójcik, oficer rowerowy z krakowskiego ZTP.
Czytaj więcej
Statystyki mówią same za siebie: dwa rowery na przeciętne gospodarstwo domowe, blisko milion w całym mieście, a mieszkańcy robią na nich 2 mln km d...
Jak wygląda procedura usuwania wraków? Bardzo prosto – zgłoszone przez mieszkańców lub zauważone przez strażników miejskich zawalidrogi, porzucone w pasie drogowym lub przypięte do stojaków zostają oklejone specjalną naklejką z hasłem „jestem wrakiem”. Na naklejce jest także prośba do właściciela o usunięcie pojazdu. Właściciel ma ok. 2 tygodnie na działanie. Jeżeli po tym czasie nie będzie żadnej reakcji ze strony właścicieli, wtedy strażnicy miejscy przekazują informację o lokalizacji wraku do MPO, którego pracownicy usuwają wskazane rowery i przekazują do utylizacji. Rowery trafiają do Lamusowni MPO.
- Oczywiście okres 2 tygodni to bardziej termin orientacyjny, bo zazwyczaj usuwanie wraku trwa trochę dłużej – tłumaczy Marcin Wójcik. Dodaje, że akcja nie jest jednorazowym zrywem, ale będzie kontynuowana.
Najpierw centrum
Usuwanie rowerów rozpoczęło się od Śródmieścia Krakowa, ale ZTP deklaruje, że gdy pojawi się potrzeba i zgłoszenia mieszkańców o wrakach jednośladów z innych dzielnic – tam również będą usuwane.
- Zaczęliśmy działania w kwietniu tego roku. Pierwsze naklejki zostały umieszczone na rowerach przypiętych na parkingu przy Dworcu Głównym Wschód. Żaden z tych rowerów nie został zabrany przez właściciela, wszystkie po ok. 2 tygodniach zostały zabrane i trafiły do utylizacji – podsumowuje Edyta Ćwiklik ze straży miejskiej.
Czytaj więcej
Co roku na rowery wsiada coraz więcej z nas. Zachęca do tego pandemia, ekologia, akcje społeczne czy drogie paliwa.
Do tej pory naklejki „jestem wrakiem” zostały umieszczone na ponad 130 rowerach. 86 rowerów zostało usuniętych. Pomysł usuwania wraków spodobał się mieszkańcom i miejskim aktywistom. Część z nich zaproponowała jednak, aby usunięte wraki zagospodarować, czyli np. wyremontować i przekazać potrzebującym. ZTP nie mówi „nie”, ale zauważa, że po pierwsze, nie ma gdzie wraków składować, po drugie, nie ma funduszy na ich odnawianie.
– Żeby porzucone rowery zostały odnowione, musielibyśmy też rozwiązać
pewne kwestie formalne. Bo wraki traktowane są jako odpady i jako takie
stanowią własność gminy. Na jakich zasadach miałyby zostać odnowione i
przekazane? Lub przekazane do odnowienia i komu? Na razie nie znalazła się
żadna firma chętna do współpracy w tym zakresie – podsumowuje Wójcik.