Za rozlewisko na skrzyżowaniu odpowiada miasto

Shutterstock

Władze samorządowe muszą wypłacić odszkodowanie za uszkodzenie samochodu, który wjechał w ogromną kałużę znajdującą się na jezdni.

Jadąca jedną z ulic kobieta wjechała swoim samochodem w rozlewisko wody znajdujące się na skrzyżowaniu. Pogoda była bardzo trudna, padał intensywny deszcz. Po wjechaniu w kałużę samochód musiał się zatrzymać i uległ zalaniu. Konieczne okazało się wezwanie lawety. Za naprawę samochodu po zalaniu kierująca musiała zapłacić przeszło 13 tys. zł, co potwierdzała faktura. W związku z tym właściciel auta zwrócił się do miasta z wnioskiem o odszkodowanie.

Miasto po przeprowadzonym postępowaniu wyjaśniającym uznało, że nie ponosi odpowiedzialności za zdarzenie, i odmówiło zapłaty odszkodowania, uzasadniając decyzję m.in. tym, że nie odnotowano nieprawidłowości w wykonaniu zadań oczyszczania przez firmę sprzątającą.

Sąd rejonowy, do którego trafiła sprawa, uznał m.in., że właściciel auta, wbrew obowiązkowi wynikającemu z art. 6 kodeksu cywilnego, nie wykazał winy i bezprawności po stronie miasta. Sąd uznał również, że brakuje dowodów potwierdzających wysokość roszczenia, gdyż nie przedstawiono żadnych dowodów z wyjątkiem faktury, która miała charakter dokumentu prywatnego. Sąd wskazał, że podstawą ewentualnej odpowiedzialności miasta był art. 415 k.c.

CZYTAJ TAKŻE: Mało pieniędzy na lokalne drogi

Sprawa po wniesieniu apelacji trafiła do sądu okręgowego. W uzasadnieniu właściciel auta wskazał, że za szkodę odpowiada podmiot odpowiedzialny za niedrożność studzienek, co było przyczyną powstania rozlewiska. Miasto odpowiada jako zarządca drogi. Z tego, że władze samorządowe powierzyły oczyszczanie jezdni przedsiębiorstwu, nie wynika, iż zakres powierzonych zadań był adekwatny do potrzeb, a prace sprzątające były monitorowane. Za szkodę w ocenie właściciela auta odpowiada także przedsiębiorstwo, tj. za własny delikt polegający na zaniechaniu prawidłowego wykonywania zadań powierzonych uchwałą rady miejskiej.

Sąd okręgowy orzekł, że miasto, jako zarządca drogi, na której doszło do zdarzenia, winno wprowadzić taką organizację prac, aby zapewnić przejezdność drogi nawet w czasie intensywnych opadów deszczu, tym bardziej że dysponowało informacją o regularnym tworzeniu się rozlewiska w miejscu zdarzenia. Samo powierzenie czynności osobie trzeciej (przedsiębiorstwu) nie zwalniało również miasta z wdrożenia takiego systemu kontroli, aby zapewnić skuteczne wykonywanie prac przez firmę i ewentualne usuwanie na bieżąco dostrzeżonych uchybień.

Na gminie spoczywał także obowiązek zorganizowania systemu melioracyjnego w taki sposób, aby zapewniał efektywny odbiór wody deszczowej nawet podczas bardzo intensywnych opadów, biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności wpływające na odbiór wód opadowych, w tym ukształtowanie terenu w miejscu zdarzenia. Miasto odpowiada zatem za szkodę wywołaną zalaniem samochodu na podstawie art. 415 k.c. jako zarządca drogi, na której doszło do zdarzenia. Nie dochowało bowiem należytej staranności w wykonaniu swoich obowiązków polegających na zapewnieniu możliwości korzystania z drogi i bezpieczeństwa uczestników ruchu. Sąd orzekł również, że za szkodę odpowiada także przedsiębiorstwo, z którym władze samorządowe podpisały umowę.

CZYTAJ TAKŻE: Transport i drogi królują w inwestycyjnych planach

Właściciel samochodu, zdaniem sądu, przedstawił opłaconą fakturę VAT określającą wysokość kosztów naprawy pojazdu, co z kolei wynika z przelewu. Biegły sądowy wskazał natomiast, iż rozmiar szkody odpowiada wskazanym okolicznościom jej powstania. Tym samym wysokość szkody została udowodniona.

Wysokość odszkodowania została jednak pomniejszona przez sąd okręgowy wobec przyczynienia się kierowcy do powstałej szkody w 50 proc., stosownie do art. 362 k.c. Kierowca podjął bowiem nieprawidłową decyzję, wjeżdżając w rozlewisko wody, a nie był w stanie ocenić, czy uda mu się je pokonać. Podejmując decyzję o kontynuowaniu jazdy, godził się zatem na ryzyko uszkodzenia samochodu. Nie zwalnia to oczywiście z odpowiedzialności podmiotów zobowiązanych do dbałości o stan drogi, gdyż gdyby nie ich zaniechania, do szkody w ogóle by nie doszło.

Sygnatura akt: III Ca 2091/18

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Książkobusem i bibliowerem: biblioteki z dowozem pod drzwi

Katowiccy seniorzy i niepełnosprawni mogą wypożyczać książki z dowozem do domu. Epidemia spowodowała, że ...

Kwadratowy stół dla oświaty

Powrót organizacji sieci szkół do samorządów i określenie standardów edukacyjnych – tego m.in. oczekują ...

„Żal serce ściska”. W tych miejscowościach wirus dokumentnie przetrzebił biznes

Włodarze kurortów biją na alarm. Bez wsparcia rządu za dwa lata większość przestanie istnieć. ...

I Szczyt Klimatyczny na Pomorzu Zachodnim

Każdy z nas może przyłożyć rękę do tego żeby nasza planeta poczuła się lepiej. ...

Najlepsi w biznesie

Sagra Technology, Metal Madness i Fabryka Domów Mobilnych i Szkieletowych Lark – to zwycięzcy ...

Cała Polska szuka specjalistów od IT

Eksperci od nowych technologii mogą liczyć na wynagrodzenie znacząco przewyższające krajową średnią. W których ...