Pod koniec kwietnia z ulic Sopotu zniknął ostatni billboard reklamowy, przy Alei Niepodległości. Dlaczego ten proces tak długo trwał, skoro tzw. uchwałę krajobrazową radni przyjęli już w 2018 roku, czyli cztery lata temu.

Sopot jest prawdopodobnie pierwszym miastem, które z sukcesem wdraża uchwałę krajobrazową, miastem bez siatek wielkopowierzchniowych, które zasłaniały elewacje zabytkowych kamienic i zaburzały osie widokowe.

Prawdopodobnie jesteśmy też pierwszym miastem bez wielkopowierzchniowych billboardów.

Działania zmierzające do oczyszczenia przestrzeni miejskiej z bilbordów reklamowych były jednymi z pierwszych, podjętych w ramach egzekwowania zapisów uchwały krajobrazowej.

Znaczną część bilbordów udało się usunąć w porozumieniu z podmiotami, które były odpowiedzialne za ich umieszczenie.

Usunięcie jednych z ostatnich bilbordów na przełomie 2021/2022 roku, w tym tego ostatniego z kwietnia 2022 roku, nastąpiło na mocy decyzji administracyjnej.

Zawiadomienie o wszczęciu postępowania w stosunku do właścicieli tych bilbordów zostało wystosowane już w 2019 roku, zaś sama decyzja wydana w 2020 roku.

Wspomniana decyzja została jednak zaskarżona, zaś sama sprawa przekazana do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, które decyzją z 28 marca 2022 roku. utrzymało decyzję I instancji. W efekcie tych decyzji nałożono obowiązek usunięcia nośników reklamowych oraz odpowiednie kary finansowe.  Postępowania administracyjne zmierzające do usunięcia nośników reklamowych mają swój obowiązujący tryb, są czasochłonne, a dodatkowo niektóre z korporacji chwytały się różnych kruczków prawnych i zaskarżały decyzje, co dodatkowo wydłużało cały proces. Ale, co widać w Sopocie – warto było czekać.

Czytaj więcej

Zdobią czy szpecą? W Krakowie powstaje polityka muralowa
Autopromocja
SZKOLENIE

Pozyskiwanie sponsorów przez instytucje nauki, kultury i sportu

WEŹ UDZIAŁ

To sami właściciele tych wszystkich billboardów, banerów, czy wielkopowierzchniowych nośników reklamowych zdecydowali się je usunąć, czy też miasto musiało to zrobić za nich?

Nośniki reklamowe każdorazowo były usuwane przez podmioty, które je umieściły. Duży odsetek nośników reklamowych usuniętych z przestrzeni miejskiej to efekt pism wzywających do usunięcia oraz rozmów i współpracy z przedsiębiorcami. 

Wśród firm reklamujących się na nośnikach, ale też samych właścicieli nośników nie było oporów?

Wiele podmiotów, które umieściły nośniki reklamowe było skłonnych do współpracy i do ich usunięcia na drodze porozumienia. Oczywiście nie zawsze i w kilku przypadkach byliśmy zmuszeni wszcząć postępowania administracyjne i wymierzyć odpowiednie kary finansowe.

Jeśli zaś chodzi o firmy reklamujące się na bilbordach, to nie spotkaliśmy się z negatywnym odzewem z ich strony. Firmy te współpracowały z miastem, jeśli była taka potrzeba. 

Czytaj więcej

Warszawa przegrała bitwę o reklamozę. Czy przegra wojnę?

Walkę z nielegalnymi reklamami podejmuje wiele dużych miast, ale żadne z nich nie odnotowało takiego sukcesu jak Sopot i nie pozbyło się tych zalewających przestrzeń miejską reklamowych potworków.

Na sukces Sopotu przełożyła się wieloletnia polityka miasta. W miejscowych planach zagospodarowania przestrzennego od wielu lat skrupulatnie wprowadzaliśmy regulacje dotyczące nośników reklamowych. Sopot nie mierzył się więc z kryzysem reklamowym w skali porównywalnej do innych miast w naszym kraju.

Drugim, nie mniej ważnym aspektem mającym wpływ na sukces Sopotu jest jego specyfika. Sopot jest pewną marką, która integruje przedsiębiorców, którzy prowadzą tutaj swoją działalność. Myślenie o przestrzeni publicznej jako wspólnym dobru, znalazło poklask wśród przedsiębiorców i mieszkańców.

Kolejne przemiany napędzały chęć do poprawy jakości tej przestrzeni. Zmiany zachodzące w mieście są zatem mechanizmem samonapędzającym się, każdy z przedsiębiorców chce, aby jego działalność prezentowała się jak najlepiej, w związku z czym coraz większą wagę przykłada się do estetyki identyfikacji wizualnej. 

Teraz w Sopocie już nie będzie żadnych reklam? Czy jednak pozostaną tablice i billboardy reklamowe, na które zgodzi się miasto?

Celem uchwały krajobrazowej było uporządkowanie przestrzeni miejskiej Sopotu, a nie usunięcie wszystkich form reklamowych. Nie zależało nam na karach, a na współpracy z mieszkańcami, wspólnotami mieszkaniowymi i przedsiębiorcami. Sopocka uchwała podzieliła miasto na 8 obszarów strukturalnych, a także 13 obszarów indywidualnej promocji oraz obszarów wyróżnionych przestrzeni publicznych w liczbie  trzech (w pasie komunikacyjnym).

To pozwoliło nam na określenie zapotrzebowania na nośniki reklamowe w różnych częściach miasta, w zależności od m.in. wartości historycznych danego obszaru. Ponadto takie indywidualne podejście do różnych obszarów jest z jednej strony gwarantem równości traktowania różnych podmiotów, a z drugiej pozwala na kształtowanie sfery reklamowej zgodnie z wyobrażeniami miasta.  

Teraz Urząd Miasta pracuje nad ujednoliceniem identyfikacji wizualnej szyldów. Kiedy może nastąpić ich wymiana i jak długo potrwa cały proces?

Praca związana z uchwałą krajobrazową to proces, który w zasadzie nigdy się nie kończy. Wynika to ze zmienności otaczającej nas przestrzeni, pojawiania się nowych przedsiębiorstw, a co za tym idzie nośników reklamowych.

Oczywiście z czasem standardem w myśleniu każdego przedsiębiorcy będzie to, że każda reklama umieszczana w przestrzeni miejskiej musi zostać uzgodniona i pozostawać w zgodzie z przepisami prawa miejscowego. 

Codziennie pracujemy nad kolejnymi obszarami Sopotu, zgłaszają się do nas także przedsiębiorcy z różnych części miasta, którzy sami chcą dostosować czy wykonać swoje szyldy zgodnie z zapisami uchwały krajobrazowej.

Sprawność tego procesu jest uzależniona od chęci współpracy i wzajemnego zrozumienia, a także ciągłej edukacji, która sprawi, że jeszcze bardziej wzmocni się świadomość społeczna wspólnego dobra, jakim jest przestrzeń publiczna.