Panie prezydencie, ile w tegorocznym budżecie Kraków przeznaczył na inwestycje?

Ponad miliard dwieście milionów złotych.

Z tych największych inwestycji, wszystkie uda się zrealizować?

Oczywiście. Z niczego na szczęście nie musieliśmy zrezygnować, chociaż część inwestycji zostanie oddanych z poślizgiem. Cały czas mamy pandemię.

To prawda. Teraz mamy czwartą falę.

Jak się okazuje, to nie jedyny problem. Szaleją ceny materiałów budowlanych, brakuje pracowników, nie pomagały nam też nawalne deszcze, po których trzeba było np. osuszać teren budowy Trasy Łagiewnickiej.

Z szacunków miasta wynika, że ok. 500 mln złotych będzie wpływało mniej do budżetu po wprowadzeniu zmian podatkowych proponowanych przez rząd w „Polskim Ładzie”. Co to oznacza dla miasta?

Na pewno będą cięcia, bo to bardzo duża kwota. Mówi się o rekompensacie w wysokości połowy tego co utracimy, ale dotyczy to tylko przyszłego roku. A w kolejnych latach nie ma mowy o rekompensacie, więc może być trudniej.

UM Krakowa

Do Krakowa ma trafić aż 134 mln zł z pierwszego rozdania pieniędzy w ramach Rządowego Funduszu Polski Ład: Program Inwestycji Strategicznych. To najwięcej w Polsce. To może nie będzie tak źle z pieniędzmi dla samorządów?

Rzeczywiście otrzymaliśmy 134 min zł, z czego 99 min na budowę Centrum Muzyki, a kolejne 30 mln zł na budowę nowego Domu Pomocy Społecznej, co będzie największą inwestycja w opiekę społeczną od lat. Ale problemem dla samorządów jest przede wszystkim to, że braki w finansach rodzą się przede wszystkim po stronie wydatków bieżących, a nie inwestycyjnych.

Wydatki bieżące to te, z których finansujemy żłobki, przedszkola komunikację miejską itd. Nie chciałbym dopuścić do tego, że oszczędnościami pogarszamy ofertę miasta dla mieszkańców, ale jak będzie dowiemy się dopiero, gdy uda nam się przygotować przyszłoroczny budżet. Prace już trwają.

Pan nie brał udziału w głośnym październikowym proteście samorządowców. Dlaczego?

Do Warszawy pojechał mój zastępca.

Pana zdaniem taki protest miał w ogóle sens?

Szczerze? Moim zdaniem nie. Dlatego, że ta władza nic sobie z takich protestów nie robi. Był strajk kobiet, protest sędziów i inne. Przechodzą, jakby ich nie było. Tysiącem samorządowców też nikt się nie przejmie.

Czytaj więcej

Dzisiaj pomiędzy obywatelem, a tą zepsutą, skorumpowaną władzą stoi tylko samorząd – mówił w trakcie
„Nie damy zniszczyć samorządu”. Protest przeciwko Polskiemu Ładowi

To fakt. Wspomniał pan już, że rząd proponuje rekompensaty dla samorządów z powodu strat wywołanych „Polskim Ładem”. I tak np. Kraków ma otrzymać 225 mln zł. Ale to sytuacji miasta nie poprawi?

Jakby nie liczyć, Kraków będzie miał ok. 200-250 min dochodu mniej. Ale pomija się jeszcze jedną ważną rzecz. Samorząd obowiązują pewne wskaźniki i przeliczniki. Istnieje coś takiego jak nadwyżka budżetowa - różnica między dochodami, a wydatkami bieżącymi. To jest właśnie kwota, którą możemy wydawać na inwestycje. Jeżeli wydatków bieżących będzie tyle samo lub mniej niż dochodów, samorząd straci możliwość prowadzenia inwestycji. A to nie jest wcale takie nierealne, bo wypłata świadczenia 500+ ma być przeniesiona z gmin do ZUS-u. Nawet jeżeli te pieniądze tylko przez budżet gminy „przechodziły” i od razu były wypłacane rodzinom, to liczyły się do dochodu. Teraz to się zmieni i zmieni się też wysokość nadwyżki, którą można inwestować.

Mało się o tym mówi, ale rośnie presja wśród pracowników samorządowych czy miejskich spółek na podwyżki. Ma to związek choćby z rosnącą inflacją. Będzie szansa na to, że wzrosną im pensje?

Staramy się regularnie podnosić płace. Zawsze powtarzam, że jeżeli chcemy, by w samorządach pracowali ludzie z odpowiednim wiedzą i doświadczeniem, to nie możemy udawać, że jest to praca charytatywna. Samorządy potrzebują informatyków, urbanistów, prawników, ekonomistów. Konkurujemy z branżą komercyjną o pracownika i nie przyciągniemy nikogo oferując najniższą krajową.

A te niższe dochody miasta nie będą miały wpływu na dochody pracowników samorządowych?

Chciałbym, żeby nie miały.

W Krakowie powstanie premetro, czyli szybki tramwaj z odcinkami pod ziemią?

Na październikowej sesji radni dyskutowali na ten temat, ale to dyskusja nie prowadząca do niczego. Pojawiły się wnioski, aby w tej sprawie przeprowadzić jeszcze jedno referendum.

Problem jest taki, że o tak wielkiej i kosztownej inwestycji muszą decydować twarde fakty i eksperci, a nie „chciejstwo”. Przez parę ostatnich lat były w Krakowie prowadzone badania, analizy fachowców od wszystkiego. Zaczynając od geologii, archeologii, a skończywszy na ekonomii, które pokazują, że nie opłaca się budować metra w Krakowie.

Do części radnych nie docierają też argumenty finansowe. Nie zastanawiają się, ile będzie kosztować budowa, jakimi będzie okupiona wyrzeczeniami, a potem jak kosztowne będzie utrzymanie metra. Poza tym jest pytanie, czy jest taka potrzeba?

Aby metro miało sens, potrzebne są potoki pasażerów. Biorąc pod uwagę, że w tej chwili w Krakowie rozwija się aglomeracyjna kolej, że budujemy nowe linie tramwajowe, pojawia się pytanie czy metro byłoby optymalnym rozwiązaniem?

Myślę, że część osób, które bardzo chcą budowy metra, wyobraża sobie, że zejście do stacji metra będzie przy ulicy na której mieszkają, a druga stacja pod ich miejscem pracy czy szkołą. Tak to w rzeczywistości nie wygląda.

Czytaj więcej

Adam Neumann,  prezydent Gliwic, odbiera wyróżnienie dla zwycięzcy Rankingu Samorządów "Rzeczpospoli
Prezydent Gliwic: Cięcia w budżecie przez Polski Ład

Do końca października miało być wiadomo, czy Kraków będzie współorganizatorem Igrzysk Europejskich, ale rząd nie przygotował odpowiedniego rozporządzenia. Władze miasta się wstrzymują z deklaracją i czekają na dalsze rozmowy. Kraków sporo straci, jeśli nie zostanie  współorganizatorem tej imprezy?

Wszystko zależy od ostatecznych ustaleń z rządem. Jeżeli nie podpiszemy umów, to będzie oznaczać, że jako miasto nie dostaliśmy dostatecznych gwarancji sfinansowania potrzebnych nam  inwestycji z budżetu państwa. I co ważnie, nie chodzi tylko o inwestycje sportowe, ale też w infrastrukturę miasta, która będzie służyć mieszkańcom po wydarzeniu – drogi, chodniki, instytucje kultury. Cały czas powtarzam, że nie zgadzam się na organizację igrzysk na koszt krakowian. Bardzo bym chciał być dobrej myśli po ostatnich rozmowach, ale zdaję sobie też sprawę, że czas ucieka.

W ostatnich latach poprawiła się jakość powietrza w Krakowie, bo zlikwidowano dużo tzw. kopciuchów, ale chyba jeszcze nie wszystkie? Kiedy pana zdaniem może to nastąpić?

Zostało nam jeszcze 680 takich palenisk, które w tej chwili są nie do zlikwidowania, bo są kwestie prawne nie uregulowane, np. nie wiadomo kto jest właścicielem danej nieruchomości, nie są uregulowane sprawy spadkowe itd. Poza tym w grę wchodzą też kwestie techniczne, nie wszędzie można doprowadzić inne źródło ciepła. Problem kopciuchów dotyczy głównie obrzeży Krakowa, wsi, które zostały włączone do miasta w latach 70. ub. Wieku. Niektóre budynki są w takim stanie, że jak się coś w nich ruszy, to całość może się zawalić. Na szczęście te piece nie mają większego znaczenia dla jakości powietrza w mieście.

Ale za to wpływ na jakość powietrza w mieście - w sezonie grzewczym mają w dużej mierze miejscowości ościenne, gdzie wymiany kopciuchów idzie smacznie wolnej. Ma pan jakiś pomysł, by namawiać ich władze - na szybszą wymianę tych starych pieców?

Mamy takie stowarzyszenie, Metropolia Krakowska”, które poza miastem obejmuje też wszystkie gminy sąsiednie. W niektórych gminach ta wymiana idzie doskonale, w innych gorzej. Niektóre gminy są w trudnej sytuacji, bo nie mają gazu, nie mają wystarczającej mocy prądu, nie mają takiej sieci ciepłowniczej jak Kraków. Dlatego trzeba było przyjąć inne rozwiązanie - nie likwidować, ale wymagać stosowania odpowiedniej jakości pieca i opału.

Kiedy sytuacja może się poprawić?

Sądzę że za 3-4 lata także w obwarzanku powietrze będzie lepsze. W Krakowie to też był kilkuletni proces.

Miasto chyba będzie musiało wrócić do stref czystego transportu, bo ta na Kazimierzu nie do końca się udała?

Tam był protest mieszkańców. Zobaczymy jak będzie przy kolejnym podejściu do tego tematu. Obecnie pracujemy nad wyznaczeniem takich stref.

Ponownie obejmą Kazimierz, czy też inne części miasta?

Nie jestem w stanie powiedzieć. W tej chwili trwają analizy w tej sprawy. Wnioski będą znane w najbliższym czasie.