Sytuacja finansowa Gliwic, jak pokazują wyniki Rankingu Samorządów 2021, jest, a przynajmniej była dotychczas, bardzo dobra. Jak Polski Ład wpłynie na tę kondycję?

Bardzo istotnie. Ale oceniając Polski Ład, chciałbym zacząć od tego, że obniżenie podatku dla osób pracujących to dobry ruch. Generalnie uważam, że podatki powinny być niskie i proste. Jednak to jest moje pierwsze i ostatnie dobre słowo o Polskim Ładzie. Wszystkie pozostałe elementy zasługują na krytykę, począwszy od tego, że obniżka podatków powinna dotyczyć wszystkich pracujących, a tak nie jest. Podwyższanie obciążeń dla bardziej przedsiębiorczych, kreatywnych i pomysłowych Polaków jest działaniem jednoznacznie antyrozwojowym.

Dla samorządów Polski Ład to też nie najlepsze wieści.

Oczywiście. Udział w PIT, czyli podatku, który płacą pracujący w danym mieście mieszkańcy, stanowi największą część dochodów własnych w budżecie miasta. Jeśli wpływy z PIT będą mniejsze, to siłą rzeczy nasze dochody własne też będą mniejsze. W tej sytuacji elementarna logika mówi, że skoro ludziom pracy zostawać będzie więcej pieniędzy w kieszeniach, to w ślad za tym miasta powinny być zwolnione z części zadań, bo zwyczajnie nie będzie na to pieniędzy. Mowa tu np. o zadaniach związanych z oświatą, ochroną zdrowia, utrzymaniem czystości i przestrzeni ulicznej, komunikacji miejskiej itp. Nikt nie chce nam ograniczyć tych zadań, musimy to zrobić sami.

Czytaj więcej

Gliwice osiągnęły najlepsze wyniki w obszarze dbałości o mieszkańców.
Ranking Samorzadów 2021: Oto laureaci

Rząd mówi, że samorządowe ubytki w PIT w pełni zostaną zrekompensowane. Z pierwszej edycji Funduszu Polski Ład Program Inwestycji Strategicznych, do gmin i miast trafiło prawie 20 mld zł.

Posłowie PiS wykorzystują ten fakt i znowu jeżdżą po Polsce, wręczając quasi-czeki, pokazując, jaki to rząd jest dobry dla samorządu. Ale tak naprawdę to nie żadna rekompensata, tylko oszustwo. Bo to są znaczone pieniądze na konkretne inwestycje, a całym problem polega na zupełnie czymś innym. Mówiąc w uproszczeniu, budżety samorządów są podzielone na dwie części – bieżącą oraz inwestycyjną. W tej pierwszej są dochody bieżące, w tym właśnie te z PIT oraz wydatki bieżące, np. na płace nauczycieli, urzędników, opiekę społeczną, kwestie kultury, sportu, komunikacji miejskiej, spłatę  kredytów i odsetek itp. Zgodnie ze złotą regułą gospodarki finansowej samorządów, wynikającą z ustaw, bieżące dochody i bieżące wydatki muszą się corocznie co najmniej bilansować. To znaczy może, a nawet powinna, być tzw. nadwyżka operacyjna, którą można przeznaczyć na inwestycje, może być zerowy bilans, ale absolutnie nie może być deficytu. Jeśli jakiejś gminie czy miastu ten budżet bieżący wychodzi na minus, nie spina się, to Regionalna Izba Obrachunkowa nie może wydać pozytywnej opinii o projekcie budżetu, czyli niemożliwe jest jego uchwalenie.

A dotacje z Funduszu Polski Ład wspierają inwestycje, a nie tę część bieżącą… A jednak rząd jeszcze w tym roku przekaże samorządom dodatkowe 8 mld zł na dowolne wydatki.

Tak, mamy dostać 8 mld zł, z czego Gliwice ok. 41 mln zł. A to niestety kolejne nieporozumienie. To trochę skomplikowane, ale proszę sobie wyobrazić, że resort finansów przekaże nam te pieniądze w ostatnich dniach grudnia tego roku, co oznacza, że wpłyną one na finanse samorządów, podwyższając omawianą nadwyżkę bieżącą. Ale tylko za 2021 r. Pamiętajmy też, że te środki są jednorazowe. Co prawda wyjątkowo będzie można realizować z nich wydatki w 2022 r. Tyle że wydatki bieżące mają charakter stały – najczęściej skutki decyzji o ich poniesieniu przenoszą się na kolejne lata. Jeśli ktoś przeznaczy je w przyszłym roku np. na pensje, to w 2023 r. nie będzie miał z czego ich wypłacić.

Alarmowaliście resort finansów o tym zagrożeniu?

Oczywiście, ale rząd nas nie słucha. A nawet odnoszę wrażenie, że robi to świadomie. Pan premier czy minister finansów będzie mógł mówić, że dał samorządom 8 mld zł, mają duże nadwyżki operacyjne, ale wciąż marudzą i przez swoją nieudolność nie potrafią tego wykorzystać.

Czytaj więcej

Zrównoważony rozwój procentuje w trudnych czasach

A jak to będzie wyglądało w przypadku Gliwic? Co zakłada wasz budżet na przyszły rok?

Musieliśmy przyciąć niestety koszty we wszystkich sprawach bieżących, musieliśmy ustalić je na niższym poziomie niż w 2021 r. W świetle szalejącej inflacji nie trzeba chyba tłumaczyć,  że to jest dosyć dramatyczny budżet. Biorąc pod uwagę to wszystko, co mówiłem wcześniej, że bieżące budżety muszą się spinać, każdorazowo musieliśmy dostosować nasze wydatki, m.in. w obszarze dbałości o zieleń miejską, oświetlenie ulic czy remonty szkół, do obniżonych dochodów z PIT w 2022 r.

Gliwice zawsze prowadziły bardzo gospodarną politykę finansową, uzyskując wysokie nadwyżki operacyjne. Czy to nie dało wam pewnej przestrzeni na takie sytuacje jak obecnie?

Rzeczywiście dzięki wieloletnim staraniom nasza kondycja finansowa była bardzo dobra. Rok 2021 zamkniemy z ok. 100 mln zł nadwyżki operacyjnej, plus te 41 mln zł od rządu. Ale projekt budżetu na 2022 r. zakłada, że spadnie ona już tylko do 25 mln zł. A gdyby nie cięcia w wydatkach, bylibyśmy na minusie na 120 mln zł, co oczywiście jest niedopuszczalne. Teraz trzeba te cięcia wytłumaczyć mieszkańcom, a to dosyć trudne. Gliwice są, były, w dobrej sytuacji finansowej. Ale nie ma innego wyjścia.

Skąd ten głęboki minus? Tylko ze względu na ubytki w dochodach z PIT?

Nie tylko, nasze potrzeby i koszty działalności też z roku na rok rosną. Jak wynika z ostatniego wspólnego przetargu, ceny energii elektrycznej dla całej Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii wzrosły o 60 proc., do tego rosną też koszty energii cieplnej, drożeje gaz i uprawnienia do emisji CO2. Rosną też płace nauczycieli, podnieśliśmy ostatnio wynagrodzenia urzędników, by zatrzymać fachowców, o których konkurują firmy prywatne. Z tego wszystkiego robią się potężne sumy, a przy spadających dochodach naprawdę trudno złożyć dobry budżet.