Panie prezydencie, ile mieszkańcy Piły płacą za wywóz odpadów?

30 zł od osoby. Za segregowane. Nie ma obecnie śmieci niesegregowanych, bo istnieje obowiązek segregacji.

Pytam o te opłaty, bo ostatnio miasto zdecydowało o sprzedaży swoich udziałów w śmieciowej spółce Altvater.

To spółka z ograniczoną odpowiedzialnością, a miasto było w niej mniejszościowym właścicielem. O tym, kto z danego obszaru wywozi śmieci, decyduje przetarg, a nie udział w jakimś przedsiębiorstwie.

Mamy związek międzygminny, który został zawiązany przez kilkanaście gmin z północnej Wielkopolski. To on ogłasza przetargi na wywóz odpadów komunalnych dla pięciu sektorów. Albo jakiś podmiot je wygrywa, albo nie. Spółka Altvater jest operatorem w trzech z pięciu sektorów, dwa obsługiwały inne firmy.

Przygotowujecie się do czwartej fali koronawirusa?

Podjęliśmy działania nie tylko profilaktyczne. Pomagamy mieszkańcom się zaszczepić. Prowadzimy takie akcje choćby na miejskim rynku. Np. w poprzednią sobotę kilkadziesiąt osób się zaszczepiło. Część z nich tego nie planowała, ale jak z nimi rozmawiałem, to powiedzieli, że było blisko, więc się zaszczepili. Uświadamiamy wszystkich, jakie są ryzyka. Osobiście miałem nieprzyjemność uczestniczyć w wielu pogrzebach osób, które zmarły na Covid-19. Mam takie osoby nawet w najbliższej rodzinie.

Co można zrobić jeszcze, by przekonać, tych którzy nie są antyszczepionkowcami? Trzeba do nich dotrzeć i ułatwić szczepienia. Rozmawiamy z wojewodą, by pojawił się taki szczepionobus podczas różnych imprez w mieście.

Z punktu widzenia naszych możliwości zrobiono bardzo dużo. Dzisiaj tylko ci, którzy do tej pory nie byli przekonani do szczepień, tego nie zrobili. W Pile w pełni zaszczepionych jest 54 proc. mieszkańców. Nie jest najgorzej.

Pytam o szczepienia, bo jedna z klas pilskiego Mechanika jest właśnie na kwarantannie. Jeden z uczniów ma koronawirusa.

Nie tylko w tej szkole, ale także w dwóch naszych podstawówkach jest kwarantanna. To było do przewidzenia. Nie trzeba być jasnowidzem, żeby sobie wyobrazić, że jeżeli dzieci i część nauczycieli, którzy są niezaszczepieni, wrócą do szkół, to nie będzie dobrze.

Działania powinny odbywać się od momentu, gdy kończyła się poprzednia fala. Jeśli nikt nie podejmował takich działań, nikt nie pracował nad tym, by przyśpieszyć proces szczepień przed pójściem dzieci do szkoły, a nie w trakcie – to, niestety, dziś zbieramy żniwo.

Piła wystąpiła o wsparcie z Funduszu Polski Ład Program Inwestycji Strategicznych?

Oczywiście. Nie odpuszczamy żadnego programu wsparcia, chociaż przebieg poprzednich rozdań, w których nie otrzymaliśmy wsparcia, nie wróży dobrze. Uważam, że ok. 6 mln zł z pilskich podatków wyjechało gdzieś do innych miejscowości, pewnie na wschód Polski. W drugim i trzecim naborze z Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych nie dostaliśmy ani złotówki.

Jak większość samorządów, zwłaszcza tych rządzonych przez opozycję.

Uważam, że w ten sposób zostali ukarani mieszkańcy. Teraz złożyliśmy dwa wnioski – na dwa programy. Jeden drogowy – projekt dużej przebudowy ulicy, która łączy centrum z obwodnicą miasta i terenami przemysłowymi. A drugi związany z przebudową stadionu żużlowego.

Samorządowcy straszą opóźnieniem, wręcz brakiem, środków europejskich z programu odbudowy.

Nie jest to straszenie, ale realna sytuacja, z którą za chwilę możemy mieć do czynienia. Nie bardzo sobie również wyobrażam przekazanie tych kompetencji na tak niski poziom, żebyśmy to my jako samorządy negocjowali z Komisją Europejską poszczególne projekty.

A jest realna obawa, że pieniądze unijne na odbudowę do Polski nie trafią?

Absolutnie. Trzeba wziąć pod uwagę, że cierpliwość świata demokratycznego może się skończyć. Obecne wypowiedzi członków rządu, że „nikt nam nie będzie mówić, co mamy robić", a wyroki sądów i trybunałów europejskich nie są wyrokami, tylko powinny być traktowane jako wytyczne... To zabawa w kotka i myszkę, i każdy może stracić cierpliwość. Niestety, to wszystko idzie w tym kierunku, żeby doszło do przesilenia, żeby środki unijne zostały wstrzymane, a strona rządowa mogła powiedzieć – jaka zła jest UE.

Od dwóch lat działa pan w Wielkopolskiej Platformie Wodorowej, ciele doradczym marszałka województwa. Co w tym czasie w samej Pile udało się zrobić, jeśli chodzi o lokalny rozwój nisko- i zeroemisyjności?

Bardzo dużo. Nie tylko zmieniamy źródła energii w domach mieszkańców, ale też nasza miejska energetyka cieplna przechodzi przebudowę. Zamiast węgla mamy gaz, który daje nam już kilkadziesiąt procent energii elektrycznej, którą miasto zużywa. W Pile sami produkujemy energię. Produkujemy też czyste ciepło, bo zlikwidowaliśmy kotłownie węglowe. Umieszczamy fotowoltaikę wszędzie, gdzie się da. Na basenie, szkołach, budynkach użyteczności publicznych.

Podpisaliśmy porozumienie z Orlenem na budowę stacji tankowania wodorem na terenie miasta. Przygotowujemy się do zakupu dziesięciu autobusów wodorowych. Wymienimy stare diesle.

A w tych dniach ruszył projekt nowego osiedla, które ma być „plus energetyczne". W miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego będą uwzględnione wszelkie możliwe źródła zielonej energii, z wodorem włącznie.

Dużo się w Pile buduje mieszkań komunalnych. To powstrzyma młodych od wyjazdu do większych miast?

W tej chwili przygotowujemy trzy duże osiedla, ale pod budownictwo wielorodzinne. Bilans w naszym subregionie jest dodatni. Mamy więcej mieszkańców, niż było przed kilku laty. A mieszkania komunalne trzeba budować. Robimy to, co próbuje nieudolnie uruchomić państwo. Dużo mieszkań powstaje u nas w trybie „na start", czyli pod wynajem.

Lokale w ramach tego programu nie są przekazywane na własność, są wynajmowane do pięciu lat młodym ludziom w tym najtrudniejszym momencie, kiedy nie mają jeszcze zdolności kredytowych, dobrych zarobków. Pomagamy im stanąć na nogi. Jesteśmy liderem w zachodniej Polsce. Mamy cenę mieszkania pod klucz – 5 tys. zł za mkw. Najemca wprowadza się do gotowego lokalu.

W przyszłym roku do Piły wróci wyczekiwany przez kibiców żużel? Na jakim poziomie rozgrywek?

Złożyliśmy wniosek o wsparcie z rządowego programu na 18 mln zł. Za te pieniądze, plus nasze środki, chcemy przebudować cały stadion: tor, murawę i trybuny. Postawimy też nowoczesne oświetlenie. Staramy się to robić w sposób rozsądny, by starczyło na stadion, drogi i szkoły. A gdy żużel do Piły wróci, to pewnie nasz klub będzie w drugiej lidze. To normalna droga, jaką musi przejść. Mam nadzieję, że w przyszłym roku na ulicy Bydgoskiej w Pile zabrzmią motory żużlowe.