Panie prezydencie, będą punkty szczepień w opolskich szkołach? Czy nie ma zbyt wielu chętnych?

Z mojej wiedzy wynika, że chyba nie ma zbyt wielu chętnych, ale nie badam tego na bieżąco. Wyszedłem z założenia, że szczepionki są powszechnie dostępne, więc każdy, kto chce, może z nich skorzystać. To kwestia naszej odpowiedzialności za siebie i innych. Ja się zaszczepiłem i namawiam do tego tych, którzy jeszcze tego nie zrobili.

Jak miasto przygotowuje się do czwartej fali pandemii?

Obyśmy się jednak jej nie doczekali. Już od półtora roku jesteśmy w procesie różnych działań związanych z pandemią. To wystarczająco długo, by każdy wiedział, jaką ma rolę do spełnienia, i był przygotowany na to, co się może wydarzyć.

Aplikowaliście o środki z pilotażowej edycji Rządowego Funduszu Polski Ład: Programu Inwestycji Strategicznych? Na co?

Na to, co jest najważniejsze dla naszej społeczności. Przede wszystkim na most przez Odrę, którego brakuje w Opolu – mieście wojewódzkim, gdzie są najważniejsze szpitale obsługujące pacjentów z całego regionu, codziennie do różnych zdarzeń wyjeżdża straż pożarna, funkcjonują jednostki wojskowe oraz przybywa poważnych przedsiębiorców, dla których logistyka jest podstawą prowadzenia biznesu. Ta dostępność komunikacyjna jest kluczowa, nie mówiąc już o korkach w mieście, których nikt przecież nie kocha. Staramy się też o wsparcie na budowę domu pomocy społecznej. Starzejemy się, a opieka państwa nad seniorami jest, niestety, bardzo skromna i często przerzucana na barki rodzin. A przecież nie każdy senior ma rodzinę, więc jako samorząd chcemy poprawić warunki opieki nad nimi. Trzecia rzecz to przedszkola. W Opolu, na szczęście, rodzi się sporo dzieci. Demograficznie miasto się dobrze rozwija, więc potrzebujemy kolejnego przedszkola i chcielibyśmy finansowego wsparcia. Rząd od tygodni planuje podział europejskich środków, których jeszcze nie mamy i nie wiadomo kiedy do nas trafią.

Co dla Opola oznaczałby brak pomocy z Funduszu Odbudowy?

Kompletne załamanie koniunktury gospodarczej. Zwolnienia, bezrobocie, likwidację części firm. Na 300-tysięcznym rynku, a takim jest Opole i okolice, bez inwestycji miejskich wiele osób i firm nie będzie miało ani zleceń, ani pracy. Miasto jest pożądanym i dobrym zleceniodawcą. Bardzo dużo wydajemy na inwestycje, zaczynając od remontów szkół czy przedszkoli, po wielkie infrastrukturalne przedsięwzięcia. Chyba nie muszę nikogo przekonywać, że bez pieniędzy europejskich zdolności inwestycyjne miasta będą bliskie zeru. Konsekwencje mogą być dramatyczne.

Myśli pan, że rząd doprowadzi do tego, że te środki w końcu do nas trafią?

Rządzącym towarzyszą emocje nastawione na utrzymanie władzy, a nie zwykły rachunek zysków i strat czy myślenie o dobru obywateli, więc mam poważne wątpliwości. W listopadzie ub. roku rząd cofnął się, bo przecież też miał wetować europejskie programy odbudowy, jednak porozumiał się z Unią. Przypomnę, że to był efekt m.in. protestu w Opolu oraz innych miastach, gdy symbolicznie gasiliśmy światło na ulicach. Kierowcy z Opola skarżą się, że remonty, zamiast w czasie wakacji, są wykonywane już po rozpoczęciu roku szkolnego, co powoduje paraliż miasta.

W środę ruszył remont obwodnicy. Nie dało się choć części prac przeprowadzić latem?

Część tych inwestycji trwa od dawna i nie można ich zatrzymać, byłoby to ze szkodą dla nas wszystkich. Opole jest dziś największym inwestorem wśród polskich samorządów. To opinia, którą potwierdzają prestiżowe rankingi „Rzeczpospolitej". Myślę, że w tym roku też będziemy wśród liderów. Inwestycje były planowane inaczej, ale Covid-19 wyłożył terminy u wielu wykonawców, i to nie z ich winy. Pandemia w całej Polsce ograniczyła dostępność materiałów budowlanych, pracownicy chorowali, dlatego teraz inwestycje się kumulują, za co chcę mieszkańców przeprosić.Nie wynika to ze złego planowania, nieodpowiedzialności urzędników, ale wyłącznie z obiektywnych przyczyn. Dodatkowo ich skala jest bardzo duża. Duża część inwestycji prowadzona jest wspólnie z UE i z jej środków, więc musi być realizowana terminowo i nie ma mowy, aby je odłożyć.

Dwukrotnie w tym roku ratusz ogłaszał przetargi na zakup aut elektrycznych. Nie udało się ich zakończyć. Będzie trzeci raz?

Zobowiązuje nas do tego ustawa. Cóż, samochody elektryczne dla urzędu to trochę fanaberia. Jestem nastawiony proekologicznie, ale staram się nie korzystać z przywilejów władzy i mógłbym się bez nich obejść. Chyba odwrotnie niż rządzący w Polsce. Jeździmy skromnymi samochodami, a jesteśmy przymuszani, żeby wydać około pół miliona, a może więcej, na nowe auta.

W tym roku po raz pierwszy obejmuje pan patronatem Marsz Równości? Dlaczego?

Jak napisałem w mediach społecznościowych: presja wobec środowisk mniejszościowych w Polsce narasta. Jest wykorzystywana instrumentalnie i politycznie. A to bardzo mi się nie podoba. Dlatego chciałem wyrazić solidarność wobec tych środowisk i powiedzieć, że nie wolno krzywdzić ludzi tylko po to, aby uzyskać jakiś poklask polityczny.

Weźmie pan udział w marszu?

Niestety, nie będzie mnie wtedy w Opolu. Sprawy rodzinne.

W centrum Opola pojawił się ostatnio mural poświęcony Krzysztofowi Krawczykowi. Będzie więcej takich murali?

Rok temu odsłoniliśmy pierwszy – poświęcony Annie Jantar. W tamtym wydarzeniu uczestniczyła jej córka Natalia Kukulska. Mural Krzysztofa Krawczyka jest drugim takim naszym doświadczeniem. I jak wtedy, spotkał się z ogromną reakcją w całym kraju. Głosy są różne, ale sam mural wzbudza zainteresowanie. I o to nam chodziło. Opole to stolica polskiej piosenki. To u nas znajduje się Muzeum Polskiej Piosenki, jedyne i niepowtarzalne w swoim rodzaju na skalę europejską. Z tego wszystkiego płynie zobowiązanie, aby przypominać wielkich artystów. Robimy to od lat, choćby w postaci Alei Gwiazd Polskiej Piosenki. Murale to nowoczesna forma wyrażania się, więc myślę, że będziemy ją kontynuować. Szukamy dobrych ścian.