Wszystkie miejscowości gminy objęte są stanem wyjątkowym?

Jolanta Gudalewska : - Nie. Obowiązuje on w jedenastu miejscowościach na 34 zamieszkałe miejscowości w gminie, w tym w największej miejscowości jaką są Krynki.

Co od czwartku zmieniło się w codziennym życiu mieszkańców?

Z mojej obserwacji życie toczy się tak, jak do tej pory. Tak jak było przed wprowadzeniem stanu wyjątkowego.

Oczywiście, że tam gdzie są gospodarstwa agroturystyczne, nie pojawią się turyści. Spotykamy się z telefonami do urzędu z pytaniami, czy można przyjechać do konkretnych miejscowości w celach turystycznych?

A wiadomo, rozporządzenie wyraźnie o tym mówi. Nie widzę powodów do dodatkowych wyjaśnień, jak tylko odwołania się do rozporządzenia ministra spraw wewnętrznych i administracji w sprawie ograniczeń.

Co mieszkańcy mówią o ograniczeniach związanych ze stanem wyjątkowym?

Nie chciałabym być wyrazicielem wszystkich mieszkańców, ale tych osób z którymi rozmawiałam, a rozmawiałam chociażby z niektórymi sołtysami wsi, na terenie których obowiązuje stan wyjątkowy.

Odpowiadali mi, że absolutnie nie odczuwają żadnej różnicy i nie mają w związku z tym jakichś problemów. Bardziej obawiają się pojawiania się we wsi obcych osób - migrantów.

Mieszkańcy czują się bezpiecznie, wykonują swoje codzienne zadania, chodzą do pobliskich lasów na grzyby. Musimy się odnaleźć podczas tych na razie 30 dni stanu wyjątkowego i dostosować się do zakazów i nakazów. W tym krótkim czasie osobiście nie słyszałam żadnych narzekań.

Rozumiem też gospodarstwa agroturystyczne, sklepy, gastronomię. Na pewno odczują one spadek obrotów – ale dla nich są przewidziane rekompensaty i z tego co słyszałam, opracowywana jest specjalna Tarcza.

Pani zdaniem, te deklarowane przez rząd 65 proc. średniego wakacyjnego przychodu, bo w takiej wysokości mają być wypłacane rekompensaty, te straty ich pokryją?

Trudno mi się wypowiadać w tej kwestii. Jeśli to będzie 65 proc. przychodów – to wiadomo, że nie 100 proc. Ale na chwilę obecną nie jestem w stanie w stanie tego ocenić.

Sama gmina też poniesie straty z powodu zamknięcia biznesów związanych z turystyką?

Raczej nie. Na naszym terenie głównie prowadzone są gospodarstwa agroturystyczne nie przekraczające 5 pokoi. Proszę wziąć pod uwagę też to, że rozpoczął się rok szkolny. Więc zawsze w tym czasie jest odczuwany spadek liczby turystów. Jeśli można używać tego określenia w przypadku osób korzystających z jesiennego bogactwa lasów, których mamy ponad 50% powierzchni gminy. Mam tu na myśli osoby, które jesienią przyjeżdżają na kilka godzin na grzyby. Teraz oczywiście te osoby z zewnątrz nie wjadą, ale można przyjechać do miejscowości, które nie są objęte stanem wyjątkowym. Tam też są lasy grzybowe.

Na terenie gminy jest dużo hoteli, pensjonatów czy gospodarstw agroturystycznych?

Nie. W tej chwili nie mamy u siebie w gminie żadnego hotelu. Na naszym terenie głównie znajdują się gospodarstwa agroturystyczne. Jest ich kilkanaście. Jeśli mówimy o agroturystyce, to trzeba mieć na uwadze liczbę gości, jaką takie gospodarstwo może przyjąć.

Agroturystyka, to nie hotelarstwo, czy turystyczna działalność gospodarcza. Liczba miejsc noclegowych w takich gospodarstwach jest znacznie niższa niż w hotelach. A tam obłożenie nie idzie w setki, czy dziesiątki gości dobowo. Niemniej jednak dla osób prowadzących gospodarstwa utrata dochodów będzie odczuwalna.

Poza tym wszystkie przyjęcia rodzinne jak wesela, chrzciny, czy uroczystości pogrzebowe (stypy) i inne uroczystości religijne odbywają się normalnie.

Nawet w ten weekend mieliśmy przyjęcie w strefie objętej stanem wyjątkowym. Goście wjeżdżają normalnie. Tego typu sytuacje należy zgłosić tylko do miejscowego komendanta straży granicznej. Nie widzimy tu żadnych problemów. Rodziny można odwiedzać tak, jak do tej pory, trzeba tylko wykazać cel takiego przyjazdu.

A jakieś imprezy masowe na terenie gminy były lub będą odwołane?

Nie będziemy odwoływać żadnych imprez, bo takie nie były planowane na wrzesień. Być może w tych większych miejscowościach, w innych gminach, będą konieczne jakieś inne rozwiązania, czy zmiana terminu imprezy, ale my niczego nie planowaliśmy na wrzesień.

Ostatnią imprezę organizowaliśmy w ostatni weekend wakacji – w sierpniu, więc teraz nie musimy szukać innych rozwiązań, czy przekładać czegokolwiek.

Jak mieszkańcy oceniają działania straży granicznej, policji wojska – w tych dniach i wcześniej, przed wprowadzeniem stanu wyjątkowego?

Spotykam się tylko z pozytywnymi komentarzami. Nie wyobrażam sobie – jeśli chodzi o moją ocenę – aby były one inne.

Nie po raz pierwszy na terenie gminy mamy obecność funkcjonariuszy, zwłaszcza straży granicznej. Od wielu lat w naszej gminie funkcjonuje

Placówka SG w Krynkach, a funkcjonariusze wykonują zadania związane z ochroną granicy Rzeczpospolitej i naszym bezpieczeństwem.

Ocena ich pracy, odkąd pamiętam, była i jest pozytywna. Nie wykluczam, że są jakieś odrębne głosy. Ja z takimi głosami się nie spotkałam, a wręcz przeciwnie. To co czytam na profilach w mediach społecznościowych swoich znajomych, to komentarze pozytywne. Funkcjonariusze Straży Granicznej zawsze u nas cieszyli się dużym zaufaniem i szacunkiem.

Chyba nawet sporo mieszkańców pracuje w tej formacji?

Tak. W tej formacji mamy członków swoich rodzin: synów, mężów, czy nawet wnuków. My znamy ich pracę nie tylko z mediów, ale też z bezpośrednich rozmów i obserwacji.

Poza tym współpraca samorządu, nie tylko z naszą miejscową Placówką Straży Granicznej, ale też sąsiednimi placówkami, odbywała się na wielu płaszczyznach, m.in. oświatowej, kulturalnej, sportowej i zawsze przynosiła pozytywne efekty.

Uważam, że jeżeli pojawiają się negatywne komentarze na temat tej formacji, to są one nieadekwatne, krzywdzące funkcjonariuszy i całą formację nie tylko straży granicznej, ale też wojska i policji.

U nas cieszą się oni zaufaniem i mają dobrą opinię. Uważam, że wykonują swoje zadania właściwie. My czujemy się tutaj bezpiecznie. Sytuacja na granicy tej opinii nie zmieniła, a wręcz ją utwierdziła. Takie też są opinie osób, z którymi miałam okazję rozmawiać na temat ostatnich wydarzeń na granicy.

W ostatnich dniach, gdy już wprowadzono stan wyjątkowy, więcej funkcjonariuszy mundurowych widać na terenie gminy?

Tak, widać ich więcej w porównaniu z czasem sprzed wprowadzenia stanu wyjątkowego. Więcej jest policji, a to tylko dlatego, że wyrywkowo prowadzi ona kontrole przestrzegania zapisów rozporządzenia dotyczącego ograniczeń związanych ze stanem wyjątkowym. Ja np. do tej pory nie byłam ani razu kontrolowana.

Może pani jest lokalnie znana?

Tym funkcjonariuszom nie jestem znana, bo głównie kontrole przeprowadzają funkcjonariusze nie miejscowi. Nasz posterunek to kilka osób, które czuwają nad bezpieczeństwem dwóch gmin, więc nie byłyby one w stanie jeszcze egzekwować zapisów rozporządzenia.

W szczególny sposób tego nie odczuwamy, a mieszkając w strefie przygranicznej i tak mieliśmy wyrywkowe kontrole straży granicznej. Przecież zdarzały się sporadycznie incydenty przejścia, czy naruszenia granicy przez turystów - obywateli polskich.

Przed wprowadzeniem stanu wyjątkowego często zdarzały się przypadki nielegalnego przekraczania granicy od strony białoruskiej na terenie gminy?

Należałoby o to zapytać straż graniczną. Wiem o przypadkach, kiedy to nasi obywatele, turyści podchodzili pod granicę w miejscach, gdzie obowiązywały zakazy.

Na pewno zdarzały się przypadki nielegalnego przekroczenia granicy na stronę polską. Nawet w mediach można było przeczytać informację na ten temat, znajdującą się w raportach straży granicznej. Ostatnio było porównanie sierpnia 2020 roku – kiedy nie było żadnego takiego przypadku przekroczenia granicy na naszym odcinku, a w tym roku w sierpniu było już ich około tysiąca.

Tylko w ostatnią sobotę było aż 200 takich prób.

To daje obraz tego, jaka jest sytuacja na granicy. Wcześniej tego nie było. W moim odczuciu wprowadzenie stanu wyjątkowego – było w tym momencie właściwą decyzją.

Każdy z nas powinien głęboko się zastanowić nad tym, również przeciwnicy tej decyzji, czy rzeczywiście nie było poważnego powodu ku temu, by takie ograniczenia wprowadzić?

Zwłaszcza patrząc na dane dotyczące nielegalnych przekroczeń granicy polsko - białoruskiej. Nasza granica musi być uszczelniona, czego dowodzą wysokie statystyki nielegalnych przekroczeń.

Co dla gminy, dla mieszkańców może oznaczać przedłużenie stanu wyjątkowego o czym mówił w sobotę premier Mateusz Morawiecki?

To zależy kogo byśmy zapytali. My jako samorząd pracujemy bez zakłóceń. Na chwilę obecną dla nas nie ma znaczącej różnicy. Ludzie swoje obowiązki zawodowe, czy codzienne wykonują tak jak wykonywali. Swobodnie mogą się przemieszczać poza strefę objętą stanem wyjątkowym. Wręcz wiele osób popierało wprowadzenie stanu wyjątkowego licząc na ograniczenie nielegalnego napływu migrantów. Ludzie chcą czuć się bezpiecznie.

Oczywiście część branż odczuje utratę dochodów, o czym mówiłam. Jednak bez względu na to, jakie mamy zdanie, wszystkim nam powinno zależeć na tym, żeby sytuacja na granicy jak najszybciej wróciła do normy, nawet jeśli to wymaga czasowej utraty praw związanych z wprowadzeniem stanu wyjątkowego.