– Chcemy pomagać mieszkańcom w wyjściu z zadłużenia, szczególnie w tych przypadkach, kiedy odsetki przekroczyły główną kwotę zobowiązania – mówi Grażyna Dziedzic, prezydent Rudy Śląskiej.

W tym mieście wraca czynszowa abolicja. A to oznacza, że najemcy miejskich mieszkań, którzy spłacą zaległości i będą w terminie regulować kolejne opłaty, mogą liczyć nawet na 70-procentowe umorzenie odsetek.

Zaczniesz płacić, umorzą odsetki

Aby uczestniczyć w programie osoby, które na koniec 2021 roku miały zaległości w opłatach, muszą złożyć odpowiedni wniosek do końca czerwca. Zaległości mogą dotyczyć należności czynszowych, należności z tytułu odszkodowań za zajmowanie lokalu bez tytułu prawnego, należności za media, a także kosztów dochodzenia należności.

- Wysokość ulgi uzależniona będzie od tego, jaką część zadłużenia lokator spłaci. Maksymalnie jest to 70 proc. odsetek. Dla osób, które uregulują mniejszą część zobowiązań, umorzenie będzie proporcjonalnie obniżane – informuje Anna Stemplewska, naczelnik Wydziału Spraw Lokalowych UM.

Czytaj więcej

Budżety samorządów. Nadchodzą bardzo chude lata

W nowej odsłonie programu pojawiła się również możliwość złożenia przez uczestnika wniosku o wstrzymanie naliczania odsetek od pozostałej do spłaty części zadłużenia głównego. A jeżeli wobec dłużnika prowadzona jest egzekucja komornicza, to także może złożyć wniosek o jej wycofanie.

Z poprzedniej  „abolicji czynszowej” w latach 2019-2020 skorzystało 43 lokatorów. - Kwota umorzonych zaległości wyniosła w sumie ponad 314 tys. zł. Z kolei do miejskiej kasy wpłynęło 236 tys. zł z tytułu zaległych czynszów – mówi Michał Pierończyk, wiceprezydent Rudy Śląskiej. – W jednym z przypadków odsetki były ponad 20 razy wyższe, niż zasadnicza kwota długu – dodaje.

Odpracuj czynsz

Od kilku lat w Rudzie Śląskiej istnieje także możliwość odpracowania zadłużenia z tytułu czynszu lub odszkodowania za zajmowanie mieszkania bez tytułu prawnego, wykonując drobne prace porządkowe lub usługowe na rzecz miasta. A chodzi m.in. o sprzątanie budynków, grabienie liści, koszenie trawników, drobne prace brukarskie, malowanie pomieszczeń, wywieszanie i usuwanie ogłoszeń.

Okazuje się, że podobne programy realizowane są też w innych miastach. W Krakowie osoby bezrobotne, które mają zadłużenie z tytułu korzystania m.in. z mieszkań komunalnych, mogą wziąć udział w Programie Oddłużenie, w ramach którego mogą odpracować swoje zobowiązania.

Czytaj więcej

Nie płacisz za śmieci? Zgłoś to, bo potem będą kary

- Kandydaci, którzy spełniają kryteria są zatrudniani w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej. Dzięki temu spłacają zadłużenie  w wysokości nie mniejszej niż połowa wynagrodzenia oraz regulują na bieżąco opłaty za korzystanie z lokalu. Osoby te wykonują m.in. prace porządkowo-zielarskie w zarządzanym zasobie fortecznym dawnej Twierdzy Kraków – mówi Patrycja Piekoszowska z krakowskiego magistratu.

Od początku realizacji tego programu do końca 2021 roku dłużnicy odpracowali zobowiązania w  wysokości 845 tys. zł.

Gospodarz pozbywa się długu

Z kolei dłużnicy z Poznania mogą liczyć na porozumienie o spłatach ratalnych, które pozwalają wielu osobom na rozłożenie starych zobowiązań.

- Każdy przypadek rozpatrywany jest  indywidualnie. Pod uwagę brane są wszystkie istotne czynniki, które przyczyniły się do powstawania zaległości, jak również aktualną sytuację danej osoby (rodzinną, finansową i stan zdrowia). Te wszystkie aspekty mają wpływ na ostateczny okres trwania ugody, liczbę rat oraz ich wysokość – mówi Łukasz Kubiak z  Zarządu Komunalnych Zasobów Lokalowych (ZKZL) w Poznaniu.

W  okresie pandemii ZKZL podpisywał miesięcznie ponad 70 takich porozumień. To rozwiązanie przyczynia się do zatrzymania rosnącego długu oraz spłatę aktualnych należności.

Do spadku zadłużenia przyczyniła się również możliwość odpracowania długu poprzez pracę w ramach programu „Gospodarz Domu”, który ruszył 1 stycznia 2020 roku. Osoby posiadające zadłużenie opiekowały się nieruchomościami, w których mieszkały.

- Takie osoby musiały m.in. dbać o czystość klatki schodowej i podwórza oraz terenu przed nieruchomością, a także wykonywali prace na terenach zielonych należących do nieruchomości – wylicza Łukasz Kubiak.