Reklama

Sieć, która dała nadzieję aktorom na aktywność

Dla teatrów, których sens działania polega na spotkaniu aktorów z widzami, pandemia mogła być kataklizmem. Internet stał się wybawieniem.
„2020: Burza” Grzegorza Jarzyny według Wiliama Szekspira. Spektakl TR Warszawa miał premierę  w siec

„2020: Burza” Grzegorza Jarzyny według Wiliama Szekspira. Spektakl TR Warszawa miał premierę w sieci 27 listopada . Fot./Małgorzata Stolarska.

Foto: „2020: Burza” Grzegorza Jarzyny według Wiliama Szekspira. Spektakl TR Warszawa miał premierę w sieci 27 listopada . Fot./Małgorzata Stolarska.

Historia teatru to także historia morów, dżumy, epidemii, które zamykały sceny na wiele miesięcy. Doświadczyli tego zarówno ojcowie teatru w antyku, jak i w renesansie, w tym największy pośród nich William Szekspir. Konsekwencją tego była także częsta obecność grup elżbietańskich w Polsce, w tym Gdańsku, gdy nie mogły grać w Anglii.

Prezentacje online ratują życie kulturalne
Wydanie specjalne Życia Regionów

Dziś pandemia ma łaskawsze oblicze nie tylko dlatego, że przeżywamy ją z nadzieją na szybką perspektywę wyprodukowania szczepionki. Dla teatru jest nią internet: wzmacnia i pozwala przetrwać. Nikt nie mówi, że idealnie zastępuje kontakt z widzami, ale bez niego takiego kontaktu nie byłoby w ogóle.

Sieć pokazała swoją siłę już w pierwszych dniach pandemii i lockdownu, gdy mieliśmy prawo do paniki, nawet przy 200 zakażeniach dziennie. Wtedy nikomu nie było do śmiechu, co potwierdzały opustoszałem ulice. Wszystkim z duchową pomocą pospieszyli aktorzy. Także teatralni. TR Warszawa rzuciło znamienne hasło „Nie wychodź z domu, zostań w teatrze”, a dzięki internetowym transmisjom z wielu z teatrów można było oglądać ulubionych aktorów, gdy nawet poruszanie się w okolicach domu było ograniczone.

Tamten czas obrodził również rekordami. Wspomniany już TR Warszawa mógł się poszczycić 50 tysiącami widzów w kraju i za granicą na pokazach 13 rejestracji przedstawień. Setki uczestników i uczestniczek wzięły udział w warsztatach i działaniach edukacyjnych online. Kiedyś, gdy ruszały pionierskie pokazy online, można było tylko spekulować, jak porównać tradycyjną frekwencję w teatrach z tą online. Jak poinformowała nas Kaja Stępkowska TR Warszawa, w porównaniu z poprzednimi sezonami w ponad 20-letniej historii zespołu publiczność była rekordowa.

Reklama
Reklama

Nie tylko zresztą Warszawa oferowała swoje teatralne skarby. Nowohucka Łaźnia Nowa w Krakowie zapraszała na swój serial w sieci, a także pokazy spektakli dyrektora Bartosza Szydłowskiego „Wałęsa z Kolonos” z Jerzym Stuhrem oraz „Konfromistę” według znanej powieści Moravii oglądało łącznie ponad 40 tysięcy widzów, co jest wynikiem znakomitym nawet w skali kina niezależnego.

Jednocześnie pandemia postawiła przed artystami pytanie „Co dalej?”. Rzecz w tym, że gdy publiczność mogła się cieszyć transmisjami online, otrzymując ekwiwalent teatru, artyści byli pozamykani w swoich domach, nie mogą robić tego, co jest ich codziennym zajęciem i duchową pożywką. Nie chodzi przecież tylko o zajęcie i zarabianie pieniędzy, a brak okazji do kreatywności, co dla każdego artysty jest zabójcze.

I na to aktorzy znaleźli remedium: „produkowali się” w formach indywidualnych w mediach społecznościowych, jednak szczególnym przykładem kreatywności była premiera „Dekameronu” według Boccacia w Teatrze im. Modrzejewskiej w Legnicy. Już sam tytuł był trafiony w dziesiątkę, ponieważ przywołuje czas dżumy w średniowiecznych Włoszech, gdy uciekinierzy z Florencji spędzają czas na opowieściach o ludzkiej naturze.

Legniccy aktorzy nie mieli okazji do spotkania i pracy w jednym planie, a jednak stworzyli spektakl niesamowity, będący dowodem ich inwencji. Każdy w swoim domu, korzystając z komputera bądź kamery, ewentualnie w naturalnej scenografii pleneru – przygotował swoją część „Dekameronu” A.D. 2020. O jego szczególności decydowała też różnorodna forma: animacji, teatru cieni. Nie było gatunkowych ograniczeń. Tak właśnie dzięki internetowi udało się przetrwać najcięższy okres, po którym przyszło poluzowanie reżimu i możliwość spotkania z widownią w reżimie stref czerwonych i żółtych, z frekwencją 25 lub 50 procent.

Dziś możemy powiedzieć, że narzekanie na ograniczenia frekwencji było kaprysem na tle tego, co dzieje się dziś, gdy teatry są ponownie zamknięte – co najmniej do 27 grudnia. Perspektywa jest zresztą lepsza niż wiosną, ponieważ zespoły teatralne mogą pracować i próbować. Wakacyjno-jesienny czas poświęciły bowiem na przygotowanie nowych premier, które mogą zaprezentować dzięki internetowi.

Powszechny w Warszawie w grudniu pokaże „Biegunów” według Tokarczuk w reżyserii Michała Zadary (5 grudnia), a pracuje już nad kolejną sztuką Artura Pałygi. Teatr im. Słowackiego nie zrezygnował ze swojej sztandarowej premiery sezonu i dzięki sieci pokaże „Krakowiaków i górali” Wojciecha Bogusławskiego w reinterpretacji Cezarego Tomaszewskiego (12 grudnia). TR Warszawa właśnie w sieci zaprezentował w miniony weekend długo oczekiwany szekspirowski spektakl Grzegorza Jarzyny „2020: Burza”. Z kolei Nowy w Poznaniu ma już zarejestrowaną „Matkę” Witkacego w reżyserii Radka Stępnia. Jan Englert, dyrektor artystyczny Teatru Narodowego, nigdy nie krył swojego sceptycyzmu co do prezentacji w sieci, jednak też zdaje sobie sprawę, że dziś to jedyna szansa. Dlatego Narodowy ma przygotowaną rejestracją „Kordiana”, a także gotową kolejną dyrektorską premierę – „Trzy siostry” Czechowa. Z kolei narodowa scena w Krakowie wspierała widzów czytaniem Czechowa w reżyserii Agnieszki Glińskiej.

Reklama
Reklama

Dzięki sieci będzie też weselej. Warszawski Klub Komediowy na Facebooku gra spektakle improwizowane, streamowane na żywo ze sceny w klubie Rakieta. W grudniu inspiracje do spektakli przygotują Borys Szyc i Szczepan Twardoch. Również od grudnia Komediowy pojawi się na platformie TheMuBa. W planach „Jeszcze tańsza szopka noworoczna”, czyli rewiowe podsumowanie roku w piosence i wierszykach, a także sylwester z Klubem Komediowym „2020 – tego ci nie zapomnimy”.

Duże znaczenie ma to, że samorządowe instytucje mogły korzystać wiosną z realizowanego przez Narodowe Centrum Kultury programu „Kultura w sieci” o budżecie 60 mln zł. Teraz zaś wszyscy czekają na wypłaty z Funduszy Wsparcia Kultury o budżecie 400 mln zł. Zwłaszcza te pieniądze mają uruchomić rejestrację spektakli, a także sfinansowanie transmisji. Dzięki temu możemy liczyć, że teatromani zobaczą wspomnianą m.in. „Matkę” Witkacego z Nowego w Poznaniu. A dzięki internetowi obejrzą ją tylko nie tylko widzowie w stolicy Wielkopolski. To niepowtarzalna szansa, jaką daje sieć.

Kultura
Kultura – siłą napędową polskich miast
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Materiał Promocyjny
Dane zamiast deklaracji. ESG oparte na faktach
Kultura
Obchody stulecia urodzin Stefana Gierowskiego potrwają rok
Kultura
Angus Young szybko nie wróci
Kultura
Nie tylko ekspozycje: co jeszcze oferują Polakom muzea i galerie sztuki?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama