Nowa droga biegnie od lotniska w Pyrzowicach przy skrzyżowaniu z autostradą A1 do granicy ze Słowacją w rejonie Zwardonia. Ma odkorkować szlak w Beskidy, a zwłaszcza zatykającą się przez liczne skrzyżowania ze światłami i ograniczenia prędkości czteropasmówkę nr 1 od Katowic do Bielska Białej i dzieki temu radykalnie ułatwić dojazd do Szczyrku i Żywca. Docelowo cała trasa będzie liczyć 135 km.

Realizacja najważniejszego odcinka S1 – 40 kilometrów trasy w nowym śladzie pomiędzy Mysłowicami a Bielskiem Białą - do tej pory mocno się opóźniała z powodu komplikacji z przetargami i brakiem możliwości wyboru wykonawców. Teraz jednak po zakończonej kontroli Urzędu Zamówień Publicznych będzie można podpisać umowę z firmą Strabag, która za 212 mln zł wybuduje fragment drogi pomiędzy węzłami Bieruń i Oświęcim wraz z obwodnicą Bierunia. Pozwoli on skomunikować poprzez węzeł Bieruń nową ekspresówkę z obecnym przebiegiem drogi krajowej nr 4. Według Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA), podpisanie kontraktu ma nastąpić jeszcze w listopadzie.

Wybrany został także wykonawca 10-kilometrowego odcinka S1 pomiędzy Mysłowicami a Bieruniem wraz z węzłem Kosztowy II oraz węzłem Lędziny. Wybuduje go Budimex za 489 mln zł. Powstaną tam dwa miejsca obsługi podróżnych: Lędziny Wschód (kategorii II) oraz Lędziny Zachód (kategorii III). Do tego 16 mostów i wiaduktów oraz niezbędna infrastruktura techniczna.

Jeszcze w 2020 r. podpisano umowy na projektowanie i budowę środkowej i południowej części inwestycji, czyli odcinków pomiędzy Oświęcimiem a Dankowicami oraz Dankowicami a Bielskiem-Białą. Ich wykonawcami zostały konsorcja: Porr i Mota-Engil oraz Mirbud i Kobylarni. Wartość budów wynosi odpowiednio 989,8 oraz 586,7 mln zł (brutto). Ale od Mysłowic do Oświęcimia okazał się sporym problemem. Kłopotów najpierw przysporzyli Chińczycy. Chińska firma China State Construction Engineering Corporation Limited z siedzibą w Pekinie była o krok od wygrania przetargu na budowę odcinka, ale Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) już wcześniej miała wobec niej liczne wątpliwości. Więc gdy Chińczycy przebili konkurentów ceną składając najtańszą ofertę, GDDKiA zdecydowała się na radykalny krok i wykluczyła ich z postępowania.

Ta decyzja została zaskarżona, potem GDDKiA unieważniła przetarg i rozpisała nowy. Także i ten został unieważniony i procedura ruszyła od nowa. Teraz jednak wydaje się osiągać wreszcie finał.

Nowy problem powstał za to w zupełnie innym miejscu – na budowie tunelu będącego częścią obwodnicy Węgierskiej Górki, niedaleko słowackiej granicy. Tuz przed połowa roku zawaliła się część stropu. Trzeba było przerwać pracę i dobrać właściwą obudowę tunelu uwzględniającej skomplikowane warunki górniczo-inżynierskie. Dopiero na początku listopada wydana została zgoda na kontynuowanie prac.

To wyjątkowo skomplikowana inwestycja – odcinek składa się z dwóch tuneli o długości 830 i 980 metrów, a także z estakady nad dolinami potoków górskich. Na razie trudno określić dokładny termin zakończenia wszystkich prac. Zanim zawalił się strop w tunelu ten odcinek miał być włączony do ruchu w 2023 r.

W pierwszej połowie roku oddano za to fragment S1 pomiędzy miejscowością Podwarpie na czteropasmówce biegnącej od Katowic przez Siewierz do Częstochowy a Pyrzowicami. Dochodziło tam często do tragicznych wypadków. Wraz z blisko 10-kilometrowym odcinkiem brakującej jezdni oddano także przebudowany węzeł na S1 w Mierzęcicach.