Wygrani i przegrani Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych

Podkarpacie otrzyma największe wsparcie w przeliczeniu na mieszkańca. Na zdjęciu most im. Tadeusza Mazowieckiego w Rzeszowie
fot. Adobestock / Robert

Najwięcej dotacji per capita popłynie do województwa Podkarpackiego, najmniej – ponad trzy razy mniej – do Wielkopolski. Samorządowcy ostro protestują przeciw niejasnym kryteriom podziału tego rządowego wsparcia.

– Dziś, we wtorek, złożyliśmy wniosek do Najwyższej Izby Kontroli o sprawdzenie kryteriów i sposobu wyboru projektów do dofinansowania. Pracujemy także nad skargą do WSA w tej sprawie – informuje Adam Struzik, marszałek województwa mazowieckiego.

To kolejna odsłona konfliktu na linii rząd-samorząd, jaki rozgorzał po przedstawieniu wyników konkursowej części Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych o wartości w sumie 4,35 mld zł. Konkurs oznaczał, że pieniądze nie trafią do wszystkich, ale jedynie do tych wskazanych przez premiera. Już pisaliśmy, że dotacje ominą prawie wszystkie metropolie i miasta na prawach powiatu, za to relatywnie znacznie większe wsparcie dostaną mniejsze gminy i powiaty. Kryteria tego podziału są jednak niejasne.

Teraz przyjrzeliśmy się, jak wygląda podział pieniędzy na 16 województw. Z naszej analizy wynika, że pod względem wartości nominalnej tego wsparcia najwięcej dostać mają śląskie samorządy. To ok. 531 mln zł, dzięki którym uda się zrealizować 171 projektów o łącznej wartości prawie 1,2 mld zł.

CZYTAJ TAKŻE: Kto podzielił miliardy

Na spore kwoty (na tle innych regionów) może liczyć Mazowsze – 493 mln zł (197 projekty o wartości 1,1 mld zł) oraz Podkarpacie – 452 mln zł (150 projektów na prawie 1 mld zł). Najmniejsze zaś wsparcie popłynie do samorządów opolskich – 86 mln zł (58 projektów za ok. 150 mln zł) i lubuskich – 84 mln zł (58 inwestycji za ok. 220 mln zł).

– To jest konkretny zastrzyk gotówki z budżetu państwa na inwestycje w gminach, powiatach i miastach regionu. Jest to możliwe dzięki wsparciu premiera Mateusza Morawieckiego i rządu Zjednoczonej Prawicy – akcentował marszałek województwa śląskiego Jakub Chełstowski podczas wtorkowego briefingu prasowego. – Są to często inwestycje znajdujące się najbliżej nas: drogi, żłobki i przedszkola, czy hale sportowe. Jest to droga zrównoważonego rozwoju, który w równym stopniu wspiera zarówno duże miasta, jak i najmniejsze miejscowości – przekonywał.

CZYTAJ TAKŻE: Rządowe wsparcie nie dla dużych miast. „Było jedno kryterium”

Zupełnie inaczej przedstawiają się wyniki, jeśli wartość dotacji porównamy z liczbą mieszkańców. W takim ujęciu największym wygranym konkursu jest Podkarpacie. Tu rządowe dotacje mają sięgnąć aż 213 zł per capita. Na kolejnych miejscach uplasowały się inne najbiedniejsze regiony Polski Wschodniej: Podlasie – 152 zł per capita, Lubelszczyzna – 149 zł per capita oraz woj. świętokrzyskie – 136 zł na jednego mieszkańca.

– Tak znaczące wsparcie dla naszego regionu jest bardzo potrzebne, zwłaszcza w okresie pandemii. Dzięki niemu gminy, powiaty, a także województwo zrealizują ważne inwestycje, które być może byłyby odłożone w czasie lub w ogóle by nie powstały – mówi marszałek województwa podlaskiego Artur Kosicki.

CZYTAJ TAKŻE: Rządowe wsparcie utrzyma inwestycje w stolicy Kaszub

Za to na końcu listy, z 2-3-krotnie mniejszym wsparciem per capita, znalazły się Wielkopolska – 76 zł, woj. lubuskie – 83 zł, woj. opolskie – 89 zł i woj. mazowieckie – 91. Wśród regonów o niskiej wartości dotacji per capita, zalazło się też woj. warmińsko-mazurskie – 97 zł. To duże zaskoczenie, bo ten region należy do najbiedniejszych w Polsce.

– Niestety dostaliśmy najmniej pieniędzy ze wszystkich regionów Polski Wschodniej – komentuje dla nas Gustaw Marek Brzezin, marszałek województwa warmińsko-mazurskiego.

Polityczny podział tych środków jest niezrozumiały i dotkliwy. Gdy samorząd województwa wspierał służbę zdrowia w pandemicznych potrzebach, to nie dzieliliśmy szpitali na samorządowe i resortowe – podkreśla marszałek.

O politycznym kluczu wyboru projektów w konkursie jest też przekonany Adam Struzik, marszałek Mazowsza. – Podział dotacji na województwa to kolejny dowód na skrajne upolitycznienie rządowych dotacji. Ze smutkiem muszę przyznać, że w ponad 20-letniej historii samorządu województwa nie było podobnego incydentu, ani podobnej skali protestów samorządowców. I wcale mnie to nie dziwi – zmówi Struzik. – Ten program stał się narzędziem politycznych rozgrywek i nagradzania lojalności wobec partii rządzącej – uważa marszałek.

– Zgodnie z moimi przewidywaniami, rozdanie było skrajnie upolitycznione – wtóruje też Marek Woźniak, marszałek województwa wielkopolskiego. – Sama konstrukcja tego instrumentu, pozostawiająca decyzję o udzielenie dotacji premierowi, już na etapie zapowiedzi budziła sporo wątpliwości, a wyniki to potwierdziły. W mojej ocenie jest to element budowania kapitału politycznego przed wyborami parlamentarnymi i samorządowymi za 3 lata – komentuje.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Zaszczepią nauczycieli, urzędników i kierowców. O ile będzie czym…

Przed tegorocznym sezonem samorządy chcą opłacić szczepionki przeciw grypie nie tylko seniorom, ale też ...

Samorządowcy: Tarcza 4.0 wymaga korekty

Powołania koordynatora ds. dostępności w późniejszym terminie oraz odroczenia w czasie przekazania informacji o ...

Istotą miejskiej inteligencji są dane

Wszystkie miasta – zarówno te, które już są „smart”, czyli wdrożyły różne inteligentne technologie, ...

Dworzec Centralny w Warszawie, od niedawna w rejestrze zabytków

Zabytkowe dworce: kłopot czy korzyści?

Wpisywanie dworców kolejowych do rejestru zabytków nie wszystkim odpowiada. Biały marmur z Kazachstanu, czarny ...

Najlepszy kosmetyk do użytku zewnętrznego i najlepsze lekarstwo do użytku wewnętrznego

Lekarstwo bez recepty, najbardziej naturalny kosmetyk, przepis na szczęście i udane relacje, czyli… uśmiech. ...

Podlasie spróbowało zanęcić turystów w najgorszy z możliwych sposobów

Kontrowersyjny youtuber – znany w mediach społecznościowych jako Lord Kruszwil – nakręcił film promocyjny ...