Po zmianie ustawy o dochodach tylko w 2025 roku samorządy dostaną niemal 25 mld zł więcej.
– Brak zmian prawnych oznaczałby funkcjonowanie obecnego systemu, całkowicie zdemolowanego przez reformy Polskiego Ładu. Kwotowo przekładałoby się to na dochody o przeszło 24 mld mniejsze niż w proponowanym nowym systemie – tak Grzegorz Kubalski ze Związku Powiatów Polskich odpowiedział na pytanie, dlaczego organizacje samorządowe – pomimo wielu wątpliwości – pozytywnie zaopiniowały projekt ustawy o dochodach samorządów.
– Dla utrzymania ciągłości realizacji zadań publicznych konieczna byłaby również w przyszłym roku tzw. kroplówka: środki corocznie dodawane do systemu w trakcie roku budżetowego, począwszy od roku 2021. Trudno jednak kolejny rok tworzyć budżet z obawą, że zabraknie pieniędzy na niezbędne wydatki, a potem realizować go z niepokojem, wypatrując, czy i kiedy pojawią się dodatkowe środki – dodawał. Organizacje samorządowe, zanim zaakceptowały rządową reformę lokalnych finansów, przedstawiły ponad 67 uwag i propozycji zmian. Na większość z nich odpowiedź Ministerstwa Finansów brzmiała: nie mogą być uwzględnione. Mimo to po długich naradach organizacje samorządowe pozytywnie zaopiniowały projekt.
Samorządowcy o projekcie ustawy o dochodach jednostek samorządu terytorialnego: To dopiero początek zmian
– Na ostateczną aprobatę projektu ustawy o dochodach JST ze strony samorządowej złożyły się przede wszystkim dwie kluczowe kwestie. Pierwsza to deklaracja Ministerstwa Finansów o uwzględnieniu najważniejszych postulatów zgłaszanych przez stronę samorządową. Nasze postulaty dotyczyły głównie racjonalizacji wydatków w sferze oświaty, a także w innych obszarach usług publicznych. Kolejnym czynnikiem była zgoda na monitorowanie i ewaluację wprowadzanych rozwiązań. Uzgodniliśmy, że w 2026 r., na podstawie analizy wyników z 2025 r., ocenimy, czy wprowadzona ustawa wymaga korekt – mówił Krzysztof Żuk, prezydent Lublina, członek zarządu Unii Metropolii Polskich.
Tak też samorządowcy napisali w opinii: „Projekt ustawy o dochodach jednostek samorządu terytorialnego uznajemy za pierwszy etap prac, zmierzających do opracowania Programu naprawy finansów JST, nie tylko w ich części dochodowej, lecz także umożliwienia samorządom racjonalizacji wydatków ponoszonych na świadczenie usług publicznych” .
W tym roku samorządy otrzymają jeszcze 10 mld zł z budżetu centralnego
Najważniejsze założenia reformy finansów JST to wzmocnienie i ustabilizowanie ich finansów poprzez zwiększenie dochodów własnych. Każdy samorząd będzie miał zagwarantowane wyższe dochody niż obecnie, tj. nie mniej niż 4 proc., ale nie więcej niż 10 proc.
Zwiększone zostaną wpływy z podatków w dochodach JST. Dochody podatników będą podstawą naliczania dochodów z udziału w PIT i CIT, a nie – jak obecnie – płacone przez nich podatki. Samorządy dostaną udział w zryczałtowanym podatku PIT. Subwencja ogólna zostanie zamieniona na wyliczone potrzeby finansowych samorządów: wyrównawcze, oświatowe, rozwojowe, ekologiczne, uzupełniające (sposób ich wyliczenia budził wątpliwości samorządowców).
Miasta na prawie powiatów będą oddzielną kategorią JST. W przyszłym roku rezerwa ogólna wyniesie ok. 2 mld zł (miało to być ok. 1,3 mld zł, w czasie rozmów MF zaproponowało wzrost o 700 mln zł), nastąpi waloryzacja tzw. kwoty uzupełniającej dla samorządów, przewidzianej w projekcie ustawy o dochodach. Dodatkowo rząd i samorządy dalej będą w zespołach roboczych pracować nad zmianami dotyczącymi finansowania i uprawnień w edukacji, dokonają przeglądu zadań zleconych, które wykonują samorządy na zlecenie rządu, oraz dokonają ich standaryzacji.
W tym roku samorządy otrzymają jeszcze 10 mld zł z budżetu centralnego. – Wypracowujemy system na lata, a nie tylko na przyszły rok. Najważniejsze jest uniezależnienie dochodów samorządów od koniunktury gospodarczej – tak uważa Stanisław Jastrzębski, przewodniczący ZGWRP i wójt gminy Długosiodło.
Zaproponowane zmiany nie zrekompensują strat, które poniosły samorządy
Samorządowcy szacują, że w wyniku zmian wprowadzonych do systemu podatkowego w zeszłych latach oraz z powodu luki oświatowej (czyli różnicy pomiędzy wydatkami a pieniędzmi, które samorządy dostają na oświatę z budżetu centralnego) ich dochody są niższe o ok. 50 mld złotych.
Zaproponowane w projekcie ustawy mechanizmy i kwoty nie pokryją tych ubytków, tylko je zmniejszą. – Rok 2025 pod rządami nowej ustawy nie spowoduje, że znikną kłopoty z finansowaniem podstawowych wydatków samorządowych. Dowodem na to jest choćby zgoda rządu na przedłużenie do końca 2029 roku obowiązujących obecnie, złagodzonych reguł limitowania zadłużenia oraz równoważenia budżetu w części bieżącej, wynikających z art. 242 i 243 ustawy o finansach publicznych – zauważa Eugeniusz Gołembiewski, burmistrz miasta Kowal, wiceprezes Unii Miasteczek Polskich.
– Zależało nam, by po roku dokonać reasumpcji nowych przepisów. Tak się stanie. Obawiamy się też o finansowanie oświaty – dodaje. Samorządowiec zwraca uwagę na to, że równie ważne jak dochody są też wydatki, do których samorządy są zobligowane po rządowych decyzjach, np. wynikające z podnoszenia płacy minimalnej czy z przepisów dotyczących właśnie limitów w oświacie.