W wyjątkowych sytuacjach np. chorób - samorządy po decyzjach weterynarzy decydują się na odstrzały sanitarne czy redukcyjne.

Bo problem z dzikami jest. - Zwierzęta coraz śmielej wchodzą na tereny, na których wcześniej nie były widywane: osiedla mieszkaniowe, place zabaw, parki miejskie. Swobodnie przemieszczają się także pomiędzy stolicą i gminami sąsiednimi – przyznaje Marlena Salwowska, ze stołecznego ratusza.

Odstrzały i odłowy dzików

W Warszawie populacja dzików jest bardzo liczna, z uwagi na dużą dostępność bazy żerowej poza terenami leśnymi czy dokarmianie przez ludzi, niezabezpieczone kontenery na śmieci. Zwierzęta  z tego korzystają.

W latach 2008-2017 na terenie miasta  odłowiono 3366 dzików. W tym samym czasie odłów był dwukrotnie uzupełniany odstrzałem redukcyjnym.

Cztery lata temu po stwierdzeniu przypadków wystąpienia ASF u dzików i decyzji wykonawczej Komisji Europejskiej na Warszawę  nałożono nakazy realizacji odstrzałów i odłowów sanitarnych dzików.

Od listopada 2017 roku do grudnia 2020 roku na terenie stolicy dokonano odłowu sanitarnego 505 dzików oraz odstrzału sanitarnego 945 dzików.

W tym roku ani powiatowy lekarz weterynarii ani Wojewoda Mazowiecki nie wydali rozporządzeń dot. odstrzałów i odłowów sanitarnych dzików.

- Monitorujemy zgłoszenia mieszkańców dotyczące zwierząt pojawiających się w stolicy oraz analizuje możliwości działań w tym zakresie. W okresie od stycznia do 14 września na terenie miasta uprzątnięto 75 dzików – podaje Marlena Salwowska.

Nie tylko Warszawa boryka się z problemem dzików, ale też inne miasta. W Katowicach – najczęściej zwierzęta można spotkać takie stada w południowych dzielnicach, na których obszary zielone, w tym lasy, zajmują większość powierzchni.

- Naturalnym szlakiem migracyjnym dzików są trasy wzdłuż koryt rzek Ślepiotki i Kłodnicy, którędy wędrujące zwierzęta robią wypady w poszukiwaniu jedzenia. Niestety często są dokarmiane przez mieszkańców, bądź szukają źle zabezpieczonych śmietników, owoców opadowych, stert skoszonej trawy  - przyznaje Krzysztof Kaczorowski, z katowickiego ratusza.

Nadleśnictwo w Katowicach prowadzi odstrzał redukcyjny praktycznie w trybie ciągłym – w tym na podstawie zgłoszeń mieszkańców. Zmniejsza to populację katowickich dzików o ok. 600 sztuk rocznie. Jednakże dziki rozmnażają się przez cały rok, więc populacja bardzo szybko się powiększa. Nawet do 300 proc. w procent rocznie. W Katowicach odstrzał jest podstawowym narzędziem regulacji populacji katowickich dzików.

- Przed laty były podejmowane działania, polegające na usypianiu i wywożeniu zwierząt, ale okazały się one zupełnie nieskuteczne. Dziki wywożone do lasów w obrębie Katowic wracały w ciągu 2-3 dni na „stare śmieci”  - przyznaje  katowicki urzędnik. Zwraca też uwagę, że z powodu epidemii ASF w Polsce wprowadzono zakaz przewożenia dzików.

Stawiają też dodatkowe odłownie

Także   Poznań od dłuższego czasu boryka się z problemem dzików, które wchodzą na tereny zurbanizowane i powodują utrudnienia w codziennym życiu mieszkańców.

- W tym roku do Centrum Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miasta Poznania oraz Straży Miejskiej wpłynęło 855 zgłoszeń o pojawieniu się dzików na poznańskich ulicach i osiedlach – mówi  Marcin Rzepecki, zastępca dyrektora Wydziału Zarządzania Kryzysowego i Bezpieczeństwa Urzędu Miasta Poznania.

W tym roku ten wydział podpisał umowy z dwoma wyspecjalizowanymi podmiotami gospodarczymi, które zajmują się likwidacją zagrożeń.

- W walce z dzikami stosowane są repelenty, petardy hukowe, odstraszające środki zapachowe oraz wypłaszanie. Na bieżąco stosowane są również cztery odłownie żywołowne, które rozstawione są na głównych szlakach komunikacyjnych dzików – wylicza urzędnik.

Do sierpnia firmy działające na zlecenie poznańskiego ratusza dokonały 27 odłowów żywołownych i 176 odstrzałów redukcyjnych dzików.

- Zgodnie z wytycznymi Głównego Lekarza Weterynarii, w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa afrykańskiego pomoru świń (ASF), zakazane jest przewożenie odłowionych zwierząt w inne miejsce. W takiej sytuacji nakazane jest uśmiercenie – tłumaczy dyr. Rzepecki.

Od wielu lat na terenie Krakowa występuje problem penetracji przez dziki osiedli mieszkalnych.  W mieście jest  jedna specjalna klatka, która pozwala odłowić dziki i przewieźć je poza obszary zabudowane.

Zbudowało ją pogotowie dla dzikich zwierząt. Urządzenie sprawdza się w praktyce, zdecydowano więc, że w najbliższym czasie powstaną jeszcze dwie takie klatki. Zostaną ustawione w najbardziej newralgicznych miejscach w Krakowie.

-  Budowa takich odłowni jest bardzo pracochłonna, ponieważ powstają według autorskiego projektu, buduje się je od podstaw, a elektroniczne sterowanie wymaga specjalistycznego zaprogramowania. Ale dodatkowe odłownie będą uruchomione jeszcze w bieżącym roku – zapowiada Emilia Król, z krakowskiego magistratu. Tylko w tym roku na terenie Krakowa odłowiono ponad 100 dzików.