Izabela Rakuć-Kochaniak. Fot./materiały prasowe

Ważne, by zapewnić mieszkańcom równe warunki do życia, ale także chronić środowisko.

Pandemia wyznaczyła punkt zwrotny w funkcjonowaniu obszarów miejskich, kształtując to, co nazywa się od niedawna „nową normalnością”. Wyrażenie to trafnie opisuje rzeczywistość po koronawirusie, w której na pierwszy plan wybija się poważny problem sposobu funkcjonowania miast.

Musimy jednak pamiętać, że ta wyjątkowa sytuacja, pomimo wielu wyzwań, może także stać się przyczynkiem do pożądanych zmian. Zagrożenie wirusem wciąż istnieje, każdy dzień boleśnie nas w tym utwierdza, ale powoli zaczynamy chyba analizować, w jaki sposób wnioski z pandemii mogą zostać wykorzystane do odbudowania norm społecznych i codziennego życia w miastach. Do największych problemów, z którymi muszą zmierzyć się współczesne miasta, należą zmiany klimatyczne, transport publiczny, infrastruktura wodna i zarządzanie odpadami komunalnymi, ale także powszechny dostęp do szybkiego internetu.

Lockdown pociągnął za sobą poważne konsekwencje – nie tylko dla zdrowia psychicznego i fizycznego mieszkańców miast. Skutki społeczno-ekonomiczne pandemii odciskają piętno także na dzieciach i to nie tylko z rodzin marginalizowanych. Przemoc domowa, depresja i samobójstwa to problemy, o których słyszymy każdego dnia. Urzędnicy odpowiedzialni za zdrowie publiczne muszą brać pod uwagę ryzyko związane z wirusem, ale także konsekwencje rozszerzonej izolacji, szczególnie w miastach, w których mieszkańcy nie mają zbyt dużo otwartej i prywatnej przestrzeni (np. ogrodów czy podwórek).

Pandemia jaskrawie ujawniła to, z czym niektóre miasta, szczególnie te większe, borykają się od dawna: samochody zajmują tak znaczącą powierzchnię, że nie pozostaje jej już wystarczająco dużo dla ludzi. I chociaż w ostatnich latach nastąpiło wiele korzystnych zmian w tym zakresie, to ulice wciąż zdominowane są przez samochody, a nie przez pieszych czy rowerzystów. Wydaje się, że istnieje paląca potrzeba zmian na poziomie planowania miast i osiedli – muszą powstawać lepsze projekty przestrzeni publicznych uwzględniające więcej udogodnień dla mieszkańców. Także transport publiczny powinien pozwalać na przemieszczanie się większej liczbie ludzi przy użyciu mniejszej przestrzeni.

Odpowiedzią na sytuacje takie jak pandemia i wyzwania z nią związane wydaje się być innowacyjny pomysł 15-minutowego miasta. Stwarza on szansę nie tylko na podniesienie jakości życia, ale także na budowanie miejskiej solidarności poprzez wzmocnienie więzi z lokalną społecznością. Konieczność zmian w przestrzeni miejskiej nie wynika z przemijającej mody, to przede wszystkim odpowiedź na nieuniknione zmiany klimatu i ogromny napływ ludności do miast właśnie.

Wiemy, że miasta mają ogromną siłę przyciągania – ludzie migrują za pracą, rozrywką, dostępem do kultury i lepszej jakości usług. W ostatnich miesiącach koronawirus skutecznie odciął nas od tych „przywilejów” (z wyjątkiem jednego, jakim jest przywilej szeroko praktykowanej pracy zdalnej), nie oznacza to jednak, że miasta tracą rację bytu. Przedstawiciele think tanku Copenhagen Institute for Future Studies są przekonani, że pandemia będzie punktem zwrotnym. Zmianą może być właśnie koncepcja 15-minutowego miasta, w którym jesteśmy w stanie w ciągu 15 minut dotrzeć spacerem lub rowerem od miejsca zamieszkania do miejsc, w których zaspokoimy wszystkie nasze potrzeby (szkoły, lekarze, usługi, wypoczynek i rozrywka, ale także praca). Takie miasto złożone jest z przyjaznych ludziom „kompletnych” i połączonych ze sobą dzielnic.

Bez wątpienia pandemia zmieniła życie w miastach. Oznacza przeciążone szpitale, zapaść handlu i usług, ograniczony dostęp do przestrzeni publicznych, obciążenie infrastruktury cyfrowej, nasilające się wyzwania związane ze zdrowiem psychicznym mieszkańców, którzy coraz częściej zmuszeni są do długotrwałego przebywania w pomieszczeniach. W razie przedłużającego się braku szczepionki przeciw Covid-19 wiele z tych zakłóceń może stać się trwałych.

Miasta borykały się z niedoborami dochodów i deficytami budżetowymi już przed pandemią, a teraz muszą koncentrować się na ochronie zdrowia i życia mieszkańców, świadczeniu podstawowych usług w zakresie mediów oraz utrzymaniu porządku. Burmistrzowie już przeglądają plany urbanistyczne, aby zapobiec kolejnej pandemii. W perspektywie krótkoterminowej wielu z nich wprowadzi masowe testy i cyfrowe śledzenie kontaktów, zmodernizuje budynki i przestrzenie publiczne w celu zachowania dystansu społecznego oraz wzmocni systemy opieki zdrowotnej.

Pandemia przyspieszy także głębokie i długoterminowe zmiany wpływające na rozwój miast, takie jak cyfryzacja handlu detalicznego, przejście na gospodarkę bezgotówkową, przejście na pracę zdalną i wirtualne świadczenie usług oraz ruch pieszych na ulicach. Samochody autonomiczne i programy mikromobilności (hulajnogi i rowery na minuty) mogą odgrywać coraz większe znaczenie.

Pandemia nie tylko ujawniła jakość zarządzania i skalę nierówności w miastach, ale daje także samorządowcom, urbanistom i przedsiębiorcom okazję do analizy oraz podjęcia działań naprawczych i prewencyjnych.

Czas, w którym żyjemy, to przede wszystkim czas próby dla włodarzy miast – jakości zarządzania i kompetencji liderów miejskich. A w czasach kryzysu mieszkańcy instynktownie zwracają się do swoich przedstawicieli po ochronę i wsparcie.

Ciekawym przykładem wzmacniającym wspomniane kompetencje liderów miast jest program dedykowany przedstawicielom władz samorządowych pn. „Przywództwo w samorządzie”, zainicjowany i realizowany we współpracy dwóch fundacji – Fundacji Veolia Polska i Fundacji Szkoła Liderów. Celem programu jest budowanie odporności miast na kryzysy (urban resilience) poprzez wspieranie liderów miejskich w budowaniu ich kompetencji przywódczych. Niebagatelne znaczenie ma też rzeczywista wymiana doświadczeń i sprawdzonych rozwiązań pomiędzy uczestnikami programu.

Jednak miasta, zarówno te mniejsze, jak i metropolie, będą się rozwijać dalej. Wyzwaniem, z realizacji którego rozliczą nas następne pokolenia, jest, aby ten rozwój był zrównoważony – zapewniający przyjazne i równe warunki do życia wszystkim mieszkańcom, a także redukujący nasze negatywne oddziaływanie na środowisko poprzez racjonalne wykorzystanie surowców naturalnych i pilne podejmowanie działań wspierających potrzeby następnych pokoleń.

– Autorka jest,dyrektor ds. CSR, prezes Fundacji Veolia Polska, członkini zarządu Forum Odpowiedzialnego Biznesu

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Sieć 5G wymusi zmiany prawa dla samorządów

Zakazy w miejscowych planach nie będą już mogły blokować budowy stacji bazowej telefonii komórkowej. ...

Ochrona środowiska głównym tematem XIX Kongresu Gmin Wiejskich

Jak podkreślają przedstawiciele Związku Gmin Wiejskich RP, realizacja gminnych zadań w tym zakresie jest ...

Czas niełatwych decyzji

Tylko w pierwszym półroczu dochody samorządów zmniejszyły się o ok. 1 mld 350 mln ...

Samorządowe „nie” dla nocnych z alkoholem

Od września będzie mniej sklepów w Krakowie sprzedających alkohol w nocy. Miasto dogadało się ...

Dolnośląski biznes w trzech wymiarach

Dolny Śląsk stawia na nowe technologie i zaprasza do siebie innowatorów, którzy w swoich ...

Dzierżawca gruntu rolnego może być radnym

Ze zdjęć działki nie można było wywnioskować, że radny prowadzi tam zorganizowaną działalność zarobkową.