Drodzy państwo, noście maseczki!

Grzegorz Kasdepke, pisarz. Fot./Kuba Ceran
Grzegorz Kasdepke, pisarz. Fot./Kuba Ceran

Podejrzewam, że nawet Gustaw Morcinek odczułby negatywne skutki pandemii, choć pisał przecież o górnikach – a górnicy, jak wiadomo, mogą na polski rząd liczyć nie tylko przed wyborami.

Pisarze nie zagrożą strajkiem i nie zablokują ulic; fedrują dzień w dzień w swoich zasypanych literkami kopalniach, które często przypominają biedaszyby – i mimo że jako część sektora kultury wypracowują aż 3,5 proc. PKB, to nie mogą liczyć na „postojowe”.

Inna sprawa, że w przypadku pisarzy o postoju nie było mowy – przynajmniej nie jeśli chodzi o pisanie. Większość autorek i autorów zwierzała się poprzez portale społecznościowe, że kwarantanna to czas wzmożonej pracy; wszyscy siedzieli w domach i pisali – chyba, że zdecydowali się na remont. W to drugie należy raczej wątpić, bo remont wymaga pieniędzy, a samo stukanie w klawisze ich nie zapewnia – tylko garstka pisarzy utrzymuje się z samego pisania. Pozostali łatają dziury w budżecie dodatkową pracą bądź spotkaniami autorskimi, które oprócz tego, że podtrzymują obieg kultury poza dużymi miastami (konkurując wyłącznie z koncertami dożynkowymi), to mają i ten dodatkowy walor, że są płatne – pozwalają więc pisarzom wycisnąć z wydanej już książki jeszcze trochę pieniędzy.

Ale rynek spotkań autorskich nieomal zamarł – można więc śmiało mówić o postoju. Nieliczni pisarze dostają propozycję płatnych spotkań online, których organizatorami są zazwyczaj biblioteki korzystające z ministerialnego programu „Kultura w sieci”. Tak, czujny czytelnik dostrzegł w poprzedzającym zdaniu świadectwo działalności państwa; bo też byłoby nieuczciwością twierdzenie, że ono zupełnie nie zauważa problemów ludzi kultury – w ramach tarczy antykryzysowej cały sektor otrzyma podobno 4 miliardy złotych.

Dużo? Porównywanie się do Niemców jest zazwyczaj odbierane jako roszczeniowość albo przynajmniej naiwność czy jak działania lekkoducha – bo wiadomo. Ale zazdrość bierze; nasi zachodni sąsiedzi całymi tygodniami siedzieli w zamknięciu (jak i my) oglądali filmy, słuchali muzyki, czytali książki – czyli oddychali kulturą, bez której zadusiliby się we własnych domach. Dbali też, aby jej twórcy mieli się możliwie dobrze. Polscy twórcy w większości mają się co najwyżej możliwie.

Pisarze nie są jednolitą grupą; jedni zarabiają mniej, drudzy więcej – autorzy książek dla dzieci są na pewno w lepszej sytuacji niż ci piszący dla dorosłych (także ze względu na nakłady). Nie wszyscy otrzymali ministerialną pomoc. Ale nawet tak egocentryczne środowisko potrafi być bardzo solidarne – przykładem niech będzie Unia Literacka, której członkowie, także wyżej podpisany, zorganizowali zrzutkę na zapomogi socjalne dla autorów, którym koronawirus wydrenował oszczędności. Albo aukcję, w czasie której można było wylicytować spotkanie z ulubionym pisarzem – Jacek Dehnel zapraszał na wspólną wizytę w jednym z berlińskich muzeów, Zygmunt Miłoszewski na spacer po parku Skaryszewskim, ja spotkam się z moimi młodymi czytelnikami na warszawskiej Woli… Pieniądze znowu wspomogą tych, którzy powinni otrzymywać postojowe. Do jesieni wytrzymamy – a potem?

Drodzy państwo, noście maseczki!

Mogą Ci się również spodobać

Ekspresówka S1 powstaje w bólach

Wreszcie nieco przybliżyła się perspektywa przejechania ze Śląska na Podbeskidzie i Słowację jedną z ...

Brak lokali blokuje realizację wyroków

Miasta potrzebują kilku lat, by dostarczyć mieszkanie pod najem socjalny swoim najuboższym mieszkańcom oraz ...

Samorządowe inwestycje pod znakiem zapytania

Ubytki w dochodach z PIT zubożą lokalne budżety – podkreślali uczestnicy debaty towarzyszącej gali ...

Miejskie pszczoły dają coraz więcej miodu

Katolicki Uniwersytet Lubelski rozwija swoją miejską pasiekę. Na stawianie uli decydują się też samorządy. ...

Dwa wspaniałe dni w Szczecinie

48 godzin to stanowczo za mało, by poznać Szczecin, ale to dobry początek. Zanim ...