Urlop w górach pomimo kwarantanny? Sprawdziliśmy, to się da zrobić

Rezerwacja poprzez agregator noclegów zostaje po przyjeździe anulowana, a urlopowicz ma utrzymywać, że przyjechał do krewnych lub znajomych.
Fot. Pixabay

Urlopy to w 2020 r. właściwie słowo na indeksie. Najpierw zredukowano zimowy sezon do dwóch tygodni, teraz praktycznie uniemożliwiono Polakom wyjazd na odpoczynek w styczniu. Ale od czego jest turystyczne podziemie?

Kiedy tylko rząd luzuje ograniczenia, wzrasta liczba podróżujących, a wraz z nimi skaczą zakażenia. Krąg się zamyka, kiedy władza ogłasza kolejne zakazy i nakazy. Także te dla branży hotelarskiej. Żyjąca głównie z turystów, na razie radzi sobie jak może – czyli źle.

Nic zatem dziwnego, że kwitnie swoiste turystyczne podziemie. Małe pensjonaty oraz domy przerobione na pokoje dla gości pozostają w relatywnie lepszej sytuacji od wielkich hoteli czy sieci pensjonatów. Przyczyna takiego stanu rzeczy jest prozaicznie prosta: łatwiej im przyjąć mniejszą liczbę gości i ominąć radar kontrolerów.

Agregatory wyznaczą trop

A działa to w ten sposób: jeśli chcemy udać się na przykład w Beskidy, to lokalne uzdrowiska oferują – oprócz wielkich hoteli-molochów – całkiem sporą liczbę pokoi do wynajęcia w domach i pensjonatach.

Wystarczy poszukać przez agregator takich miejsc, jak np. Booking, i zarezerwować sobie nocleg. Po przyjeździe obsługa anuluje nasz przyjazd, a my rozliczamy się w gotówce.

CZYTAJ TAKŻE: Burmistrz Krynicy-Zdroju: Jeśli ruszy branża turystyczna, jest dla nas nadzieja

Oczywiście, istotne jest, by pamiętać, że przyjechaliśmy do rodziny, jeśli ktoś by zapytał. Wbrew pozorom, mogą pojawić się “życzliwi”, których może zainteresować tablica rejestracyjna z innego regionu. Jeżeli jednak nie będziemy hałasować, nie powinniśmy przyciągnąć niechcianych spojrzeń.

W inny sposób radzą sobie hotele. Można na przykład spędzić krótki urlop nad morzem, jednak pod warunkiem, że będzie to podróż służbowa. W praktyce niektóre miejsca oferują kwitek do podpisania potwierdzający, że jesteśmy tu służbowo (bez żadnych dodatkowych detali) i możemy spędzić delegację w nieco bardziej nieformalny sposób.

Podziemie nie uratuje turystyki

Podobnie zresztą działają przyhotelowe baseny i spa, które są otwarte tylko dla nocujących. Jeśli chcemy z nich korzystać, wystarczy podpisać odpowiedni dokument, że wchodzimy jako goście hotelowi, i formalnościom staje się zadość.

Jednak sądząc po frekwencji w hotelach i pensjonatach, Polacy nie chcą ryzykować wyjazdu w środku pandemii. To ciężka decyzja, ale też trudno się dziwić: w końcu korzystanie w zakamuflowany sposób z obiektów noclegowych może się skończyć dotkliwą karą.

CZYTAJ TAKŻE: Górskie miejscowości potrzebują kroplówki. Liczą na rząd

Od 28 grudnia obostrzenia zostaną jeszcze bardziej zaostrzone. Branża hotelowa musi zaciskać pasa, ale już teraz wiadomo, że wyjdzie z tej sytuacji w znacznie gorszej kondycji. Amatorzy nielegalnych ferii nie zdołają uratować branży, co najwyżej nieco złagodzą jej bóle.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Niewiedza groźniejsza od hakerów

Cyberprzestępcy stanowią zagrożenie dla samorządów, lecz prawdopodobnie nie tak duże, jak by się wydawało. ...

Problematyczny dzień i godzina w zamówieniach

Niemożliwe jest wyznaczenie przez zamawiającego terminu składania ofert jako terminu w dniach (liczbie dni). ...

Kozłowski: Przeznaczyliśmy 1,5 mld zł na walkę z Covid-19

Pakiet dla przedsiębiorców, nazwany pakietem przedsiębiorczości, ma budżet 365 milionów złotych – mówił Witold ...

Smart city na celowniku hakerów

Sieć urządzeń tworzących cyfrowy ekosystem inteligentnych miast może stać się celem cyberataków częściej niż ...

Rząd uchylił portfela: do niektórych gmin trafiły pierwsze pieniądze

Pierwsze jednostki samorządu dostały pieniądze z programu Zdalna Szkoła. Od początku kwietnia gminy i ...

Sopot poszedł spać

Najsłynniejszy kurort na polskim wybrzeżu dosłownie stanął. Straty liczą zarówno przedsiębiorcy, jak i lokalne ...