Miasta szukają sposobów na wsparcie gastronomii

Samorządy próbują wspierać gastronomię m.in. ulgami w czynszach.
Fot. Pixabay

Samorządy znacząco obniżają stawki najmu przedsiębiorcom wynajmującym lokale od miast. Apelują też do mieszkańców, by zamawiali jedzenie na wynos.

– Tę pomoc traktujemy jako inwestycję w istnienie firm, które płacą podatki oraz zapewniają miejsca pracy – tłumaczy Katarzyna Gruszecka-Spychała, wiceprezydent Gdyni ds. gospodarki.

Rządowe rozporządzenie z kolejnymi obostrzeniami praktycznie wyłączyło branżę gastronomiczną.
Od ostatniej soboty jedzenie w restauracji można zamówić tylko i wyłącznie na wynos. W hotelowej restauracji – można zjeść na miejscu, pod warunkiem, że ma się tam zakupiony nocleg.

Miasta tną koszty wynajmu

Od ostatniego piątku najemcy prowadzący działalność gastronomiczną w Gdyni na czas, w którym zgodnie z wprowadzonymi przez rząd obostrzeniami, nie mogą podawać jedzenia i napojów na miejscu mogą liczyć na całkowite zwolnienie z czynszów w lokalach gminnych.

– Szacujemy się, że miesięczny ubytek w dochodach z tego tytułu może wynieść do 100 tys. złotych miesięcznie – przyznaje prezydent Gruszecka-Spychała. Przyznaje, że gdyby jednak lockdown dla restauracji miał trwać bardzo długo, może się okazać, że budżet miasta, bardzo już dotknięty obciętym PIT-em oraz kredytowaniem edukacji, przestanie to wytrzymywać.

Z pomocą restauratorom ruszyły też władze Gdańska. – Z myślą o nich i o innych branżach dotkniętych skutkami pandemii miasto po raz kolejny uruchomiło pakiet wsparcia. Zaproponowana pomoc dotyczy ulg w płatności czynszu za najem lokali – podaje gdański ratusz.

CZYTAJ TAKŻE: Przyroda, turystyka i gastronomia

Pomoc dotyczy wszystkich przedsiębiorców, którzy poniosą straty w wyniku wprowadzonych obostrzeń. W pierwszej kolejności wnioskować mogą przedsiębiorcy, którzy prowadzą działalność w branży wymienionej w rozporządzeniu – czyli lokali gastronomicznych, restauracji, pubów etc.

Mogą oni liczyć na obniżenie czynszu za najem lokalu za listopad do 1 zł. Pozostali przedsiębiorcy mogą o pomoc wnioskować w grudniu, a wysokość zniżki za czynsz uzależniona jest od tego, jak dużą stratę poniosą w swej działalności w listopadzie.

– Na obniżkę czynszu w ramach wsparcia miasta mogą również liczyć przedsiębiorcy, których działalność nie została ograniczona rozporządzeniem. Wysokość zniżki uzależniona będzie od tego, jak bardzo spadły obroty w prowadzonej przez nich działalności – informuje Daniel Stenzel, rzecznik prezydent Gdańska.

Tłumaczy, że jeśli ci przedsiębiorcy wykażą spadek obrotów między 30 a 60 proc., będzie im przysługiwała ulga w wysokości 50 proc. czynszu najmu za grudzień.

Z kolei właściciele firm, którzy wykażą spadek obrotów wyższy niż 60 proc. mogą liczyć na obniżkę czynszu do 1 zł za grudzień.

– Wnioski rozpatrywane będą indywidualnie, a możliwość udzielenia ulgi oraz jej wysokość zależna będzie od wysokości spadku obrotów w stosunku do listopada 2019 roku – mówi urzędnik.

Koło ratunkowe

Daniel Stenzel podkreśla, że miasto zdecydowało się na zniżki, bo w ten sposób Gdańsk chce wesprzeć lokalnych przedsiębiorców, którzy płacą tu lokalne podatki i zatrudniają gdańszczanki i gdańszczan.
– Pandemia koronawirusa uderzyła w naszą gospodarkę i musimy zrobić wszystko, żeby wspólnie przejść przez ten trudny czas suchą stopą – dodaje rzecznik prezydent Gdańska.

CZYTAJ TAKŻE: Kryzys jeszcze nie wszędzie się skończył

Przyznaje, że na razie trudno do końca oszacować koszty tej pomocy, zanim przedsiębiorcy nie złożą wniosków o obniżenie czynszów.

Także władze Koszalina ruszyły z pomocą lokalnym przedsiębiorcom z gastronomii. – W czasie koronawirusa sytuacja tej branży jest ciężka i dlatego prezydent Koszalina Piotr Jedliński podjął decyzję o obniżeniu czynszu lokalom gastronomicznym funkcjonującym w zasobach ZBM-u do 1 zł netto za m kw. – opowiada Robert Grabowski, rzecznik prasowy prezydenta Koszalina.

Obniżka będzie liczona od 24 października do końca listopada i w zależności od sytuacji z możliwością jej przedłużenia.

W Koszalinie miasto nie ma zbyt dużo usługowych lokali komunalnych, które są wynajmowane na lokale gastronomiczne, bowiem te zostały sprzedane w latach 90.

– Tak więc ulga w wysokości czynszu dotyczy kilku lokali wynajmowanych od ZBM. Miesięcznie do kasy ZBM z tego tytułu wpływa kilkanaście tysięcy złotych – przyznaje Robert Grabowski.

Prezydent Piotr Jedliński ma nadzieję, że pomoc miasta pomoże utrzymać się restauratorom na powierzchni.

Apeluje też do koszalinian: jeśli tylko możecie, zamawiajcie u naszych lokalnych restauratorów jedzenie na wynos lub z dowozem – prosi prezydent Kalisza.

Koszalin, chcąc pomóc restauratorom, organizuje również akcję promującą zamawianie posiłków na wynos. Zbiera oferty, które znajdą się na miejskich stronach internetowych i profilach FB miasta.
Zresztą, z podobnym apelem zwracają się do mieszkańców prezydenci innych miast, choćby Lublina czy Krakowa.

CZYTAJ TAKŻE: Samorządowcy: rząd powinien z nami współpracować w walce z koronawirusem

– Pandemia to trudny czas dla gastronomii, zwłaszcza teraz, kiedy lokale zostały ponownie zamknięte. Przygotowaliśmy interaktywną mapę lokali gastronomicznych. Zachęcam do przeglądania strony i składania zamówień – apeluje do mieszkańców Krakowa Jacek Majchrowski i poleca stronę miasta, na której można znaleźć adresy lokali, które przygotowują posiłki na wynos.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Miasta łatają budżety kosztem kierowców

Opłaty za parkowanie idą ostro w górę. Największe miasta podjęły już decyzje, ile więcej ...

Kraków: prawie 200 tys. zł na pomoc bezdomnym osobom LGBT+

W stolicy Małopolski powstał pierwszy w kraju hostel interwencyjny dla osób LGBT+. Placówkę wsparły ...

Miliardy złotych dla firm. Wiemy, gdzie pomoc jest największa

Około 10 mld zł przeznaczyły samorządy marszałkowskie na doposażenie szpitali czy wsparcie firm. Zaczęliśmy ...

Odrzucenie oferty musi mieć określone podstawy

Nieprecyzyjnie sformułowanych zapisów specyfikacji istotnych warunków zamówienia nie należy interpretować na niekorzyść wykonawcy – ...

Specjalistę i szefa przyciągają nie tylko metropolie

Polacy najchętniej przenieśliby się za pracą do któregoś z dużych miast – ale na popularności ...

Rośnie siła mniejszych miast

Brak rąk do pracy powoduje, że stutysięczniki mogą śmiało rywalizować o najemców biur z ...