Coraz więcej dzików w miastach. „Odstrzał zasadniczo w godzinach nocnych”

W miastach przybywa zgłoszeń od mieszkańców zaniepokojonych obecnością dzików
AdobeStock

Rośnie populacja dzików w niektórych polskich miastach. Służby weterynaryjne decydują się na tzw. odstrzały sanitarne tych zwierząt albo odławianie i usypianie.

– Zielona Góra leży w tak zwanej czerwonej i niebieskiej strefie afrykańskiego pomoru świń, niemożliwy jest odłów dzików i ich wywożenie poza teren miasta, dlatego też zdecydowano się na ich redukcję przez odstrzał części populacji – informuje Monika Zapotoczna z zielonogórskiego magistratu.

Taką decyzję podjął prezydent Zielonej Góry po konsultacji z powiatowym lekarzem weterynarii oraz Polskim Związkiem Łowieckim w związku z rosnącą w tym roku liczbą dzików w mieście. Odstrzał rozpoczął się tydzień temu i potrwa do końca roku. – Zasadniczo odstrzał będzie się odbywał w godzinach nocnych, poza terenami zabudowanymi, z wyjątkiem piątków i sobót – podaje urzędniczka.

W Zielonej Górze postanowiono zmniejszyć pogłowie bytujących dzików o około 150 sztuk.

CZYTAJ TAKŻE: Coraz więcej dzikich zwierząt ginie na torach

Władze miasta apelują do mieszkańców o zachowanie szczególnej ostrożności i niewchodzenie w godzinach nocnych na tereny leśne leżące w granicach Zielonej Góry. W pierwszej kolejności do redukcji wyznaczono dziki niszczące cmentarze oraz obiekty użyteczności publicznej.

Dziki zaczynają być problemem w miastach. W Zielonej Górze w tym roku watahy poruszają się nawet w ciągu dnia, w Warszawie zwierzęta te regularnie podchodzą blisko osiedli. – Jest to związane z dostępem do wyrzucanej żywności, a także powstawaniem bloków i domów mieszkalnych blisko terenów leśnych – podaje Karolina Gałecka, rzecznik stołecznego ratusza. Tylko przez siedem miesięcy tego roku służby miejskie otrzymały 150 zgłoszeń w sprawie tych zwierząt. Przez cały 2019 – 175, ale w 2017 było ich aż 1474.

Życie dzików w mieście nie zawsze jest łatwe. W tym roku z terenu stolicy zebrano już 47 martwych zwierząt, z czego 33 po kolizjach drogowych.

– Zdarza się, że dziki podchodzą zbyt blisko osiedli, a także na teren osiedli – przyznaje Tadeusz Postrożny z poznańskiego ratusza. I podaje, że np. 22 lipca na placu zabaw na Osiedlu Piastowskich pojawiło się stado 12 dzików.

W Olsztynie, który jest jednym z największych w Europie kompleksów leśnych w granicach administracyjnych miasta, bo lasy zajmują jedną trzecią jego powierzchni, stada dzików szacuje się na ok. 600 osobników. – Przez lata straż miejska otrzymywała po pięć–sześć zgłoszeń rocznie od osób, które prosiły o interwencje ws. dzików. Teraz otrzymujemy po kilkaset, a w ubiegłym roku mieliśmy ponad 1200 telefonów od zaniepokojonych mieszkańców – opowiada Patryk Pulikowski z Urzędu Miasta w Olsztynie.

CZYTAJ TAKŻE: Społecznikom łatwiej będzie walczyć o prawa zwierząt

Zdaniem przedstawiciela olsztyńskiego ratusza jedyną możliwością radzenia sobie z problemem jest zmniejszanie populacji dzików. – Przez wiele lat dziki były zatrzymywane na obrzeżach miasta. Zwierzęta odławiano i wywożono w głąb lasu. W związku z zagrożeniem ASF minister środowiska zakazał przewożenia dzików z terenów położonych w odległości 100 km od granicy rosyjskiej – tłumaczy Patryk Pulikowski.

Prezydent Olsztyna trzykrotnie występował do ministra z prośbą o cofnięcie tego zakazu dla Olsztyna, ale nie otrzymał pozytywnej decyzji.

Dlatego w tym mieście trwa odławianie dzików (jest pięć stacjonarnych i trzy mobilne odłownie), a potem ich usypianie. W ub. roku w Olsztynie odłowiono 39 osobników, w tym już około setki. – Wkrótce rozstrzygniemy przetarg na odłowienie i uśpienie kolejnych stu osobników – mówi Patryk Pulikowski.

W tym roku w stolicy na podstawie rozporządzenia powiatowego lekarza weterynarii w Warszawie, dotyczącego odstrzału i odłowu dzików, nastąpiło ograniczenie o 121 liczebności tych zwierząt na terenie stolicy. Ale to jeszcze nie koniec. Do uśmiercenia do połowy grudnia jest jeszcze 200 sztuk. Zajmą się tym Lasy Miejskie Warszawa. – Leśnicy nie prowadzą jeszcze odstrzału i odłowu sanitarnego dzików – mówi Karolina Gałecka.

Przypomina, że redukcja populacji tych zwierząt realizowana przez Lasy Miejskie to element ogólnokrajowych działań, a nie odosobniona praktyka.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Przybywa pasiek na miejskich dachach

Kraków jest pierwszym miastem w Polsce, które zdecydowało się założyć własny zespół domów dla ...

Obecność kamery podczas prac radnych trzeba zaplanować

Aby nagrywać i transmitować obrady, np. rad gmin, powiatu, trzeba pamiętać m.in. o minimalizacji ...

Wschód na wielokulturowym szlaku

Wizyta na wschodzie to dobra okazja, żeby pomyśleć o bogatym dziedzictwie regionu, a zatem ...

Coraz mniej polskich startupów ma globalny potencjał

W Polsce działa zbyt wiele regionalnych ośrodków rozwoju młodych, innowacyjnych firm. A jednorożce tego ...

Rząd obiecał otwarcie placówek. Samorządy: nie tak prędko

Choć rząd zapowiedział otwarcie żłobków i przedszkoli już w przyszłym tygodniu, to samorządy są ...

Przetargi: w ofercie nie wszystko można poprawić

Zmiana treści oferty przez wykonawcę zamówienia publicznego, może nastąpić jedynie przed upływem terminu do ...