Mało uczniów w najmłodszych klasach. „Z każdym dniem będzie więcej”

AdobeStock

Najmłodsze dzieci wróciły do szkół. Ale tyko część z nich, a i to jeszcze nie wszędzie.

– Podjąłem decyzje, że otwarcie nastąpi od 1 czerwca pod warunkiem, że sytuacja epidemiologiczna ulegnie zmianie, poprawie albo jakiejś stabilizacji, żeby można było odpowiedzialnie podjąć tą decyzję – mówi Marcin Krupa, prezydent Katowic.

Zgodnie z decyzją rządu od 25 maja do szkół mogli wrócić uczniowie klas 1-3 szkół podstawowych oraz maturzyści i ósmoklasiści na konsultacje.

Więcej deklaracji, mniej uczniów

W Zespole Szkolno-Przedszkolnym nr 8 w Rzeszowie każdy uczeń miał mierzoną temperaturę i dezynfekowane ręce. Do środka mógł ze sobą zabrać tylko najpotrzebniejsze rzeczy. Tylko w tej szkole w zajęciach dla najmłodszych uczniów wzięło w poniedziałek udział około 40 dzieci.

W sumie do rzeszowskich szkół mogło w poniedziałek wrócić 5680 uczniów klas 1-3, ale jak wynikało  z wcześniejszych deklaracji rodziców miało się pojawić 1006 dzieci. Ostatecznie było ich zaledwie 560 – czyli 10 proc.

– Przewidujemy, że z każdym dniem będzie ich więcej. Tak jak w przedszkolach i w żłobkach, tam liczba podopiecznych stale rośnie – mówi Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta Rzeszowa.

CZYTAJ TAKŻE: Mało dzieci w przedszkolach. Potrzebne testy dla pracowników

W Warszawie rodzice zadeklarowali, że do klas 1-3 wróci 4766 dzieci, czyli 10,5 proc. ogółu uczniów. Ostatecznie w ławkach zasiadła zaledwie niespełna połowa z nich, czyli 2382 uczniów. Cztery szkoły pozostały zamknięte. – Zrobiliśmy wszystko, by zapewnić bezpieczeństwo. Zakupiliśmy niezbędne środki ochrony osobistej, przygotowaliśmy i wdrożyliśmy odpowiednie procedury. Warszawiacy chcą jednak poczucia pełnego bezpieczeństwa, dlatego wraz z Unią Metropolii Polskich apelowaliśmy  o wprowadzenie obowiązkowych testów genetycznych dla pracowników placówek oświatowych – mówi Rafał Trzaskowski, prezydent Warszawy.

W szkołach, tak jak i w innym miejscach publicznych obowiązuje reżim sanitarny. Aby zapewnić bezpieczeństwo pracownikom szkół podstawowych i uczniom klas I-III, stolica zakupiła ponad 51 tys. wielorazowych i 45 tys. jednorazowych maseczek, ponad pół miliona par rękawiczek i ponad  9 tys. przyłbic. Ponadto do placówek trafiło również ponad 700 dodatkowych dozowników i 44,6 tys. litrów płynu dezynfekującego. Placówki przed otwarciem zostały posprzątane, usunięto z nich zbędne sprzęty, których nie da się zdezynfekować.

W szkołach prowadzone są przede wszystkim zajęcia opiekuńczo-wychowawcze. – U nas częściowo  odbywa się też nauczanie – mówi Maciej Chłodnicki. W niektórych szkołach uczniowie mają powtórki. Dalej dla wszystkich uczniów obowiązuje nauczanie zdalne.

Czekają na poprawę sytuacji

Jednak nie wszędzie szkoły zostały otwarte. Tak jest choćby na Śląsku, gdzie wciąż jest zamknięta 1/3 placówek. Ma to związek z sytuacją epidemiologiczną w tym regionie. Do tej pory stwierdzono tam aż 7659 przypadków zakażeń oraz 197 zgonów.

– W tym tygodniu mieliśmy otwierać przedszkola, i żłobki i szkoły w klasach od 1 do 3, ale sytuacja, która nas dotyka, na to nie pozwala. Mamy jasne informacje z powiatowego inspektoratu sanitarnego, że niestety inspektorat nie rekomenduje jeszcze otwierania szkół, przedszkoli, żłobków – mówi prezydent Katowic Marcin Krupa.

CZYTAJ TAKŻE: Od środy można otwierać przedszkola i żłobki. Czy dzieci będą bezpieczne?

Podjął on decyzję, że otwarcie placówek nastąpi od 1 czerwca, o ile sytuacja się unormuje. – Najważniejsze jest życie i zdrowie naszych mieszkańców, a przede wszystkim naszych dzieci. Zależy mi, aby było w miarę bezpiecznie – tłumaczył prezydent Krupa.

– Wyniki badań, jakie otrzymaliśmy prawie w 100 proc.  dały wynik negatywny, dlatego podjąłem decyzję o otwarciu od 27 maja szkół dla najmłodszych uczniów – tłumaczył z kolei prezydent Bytomia Mariusz Wołosz. W sumie miasto przebadało 97 pracowników z 20 bytomskich szkół. W  93 przypadkach wyniki były negatywne, zaś w czterech – niejednoznaczne, dlatego konieczne jest ich powtórzenie. Na badania pracowników szkół miasto wydało 100 tys. zł.

–  Kolejną grupą, której zleciliśmy badania są pracownicy miejskich przedszkoli i żłobka. W sumie jest to około 260 osób. Od tych wyników również uzależniamy otwarcie tych placówek, co najwcześniej mogłoby nastąpić od 1 czerwca – mówi Adam Fras, zastępca prezydenta Bytomia.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Mimo protestów wróciła sprzedaż biletów w komunikacji

Kierowcy autobusów miejskich w Olkuszu nie chcą sprzedawać biletów, bo boją się zakażenia koronawirusem. ...

Ratować i edukować

Aż 467 osobom udzielono w ubiegłym roku pomocy w związku z pobytem nad wodą. ...

Prawdziwa edukacja to relacja między uczniem a nauczycielem

Szkoła nie potrzebuje innowacji technologicznych. Szkoła potrzebuje innowacji w obszarze komunikacji i wzajemnego zaufania. ...

Inkasent nie może obliczyć należności

Ewentualne trudności z egzekwowaniem obowiązku poboru opłat lokalnych mogłyby być rozwiązane przez właściwą organizację ...

Urzędy testują sposób na skrócenie kolejek

Kraków jest pierwszym dużym miastem, które wprowadziło u siebie tzw. urzędomaty – paczkomaty InPostu, ...

Nowe życie dawnej fabryki

Niszczejąca do niedawna zabytkowa fabryka fortepianów w Kaliszu dziś tętni życiem jako nowoczesny kompleks ...