„Foliówki to zło”. Prezydent Wałbrzycha tłumaczy nam, dlaczego chce pozbyć się plastiku z miasta

Roman Szełemej (58 l.), prezydent Wałbrzycha od 2011 r., wcześniej dyrektor wałbrzyskich szpitali oraz pełnomocnik zarządu województwa dolnośląskiego ds. reformy służby zdrowia. Doktor kardiologii, członek Platformy Obywatelskiej
archiwum prywatne

Plastik może być jedną z przyczyn apokaliptycznego końca naszej cywilizacji – mówi Roman Szełemej, komentując deklarację wałbrzyskiego ratusza, że miasto wkrótce będzie wolne od plastiku.

Dlaczego Wałbrzych nie chce na swoim terenie jednorazowych, plastikowych opakowań?

Dlaczego nie? Nie dlatego, że u nas sytuacja jest gorsza niż w Warszawie, Gdańsku czy w Paryżu. Jest taka sama w Polsce, w Europie, czy na świecie. Mamy nadmiar plastiku i nie wiemy, co z nim robić. Plastik staje się toksyną XXI wieku i może być jedną z przyczyn apokaliptycznego końca naszej cywilizacji – bo tak to wygląda.

Dlaczego my decydujemy się na ograniczenie najpopularniejszych opakowań jednorazowych? Taki mamy sposób myślenia. Być może trochę niestandardowy, jak dla samorządu lokalnego. Taka jest moja świadomość, jako gospodarza tego miasta, jako lekarza. Na pewno podjęcie teraz takiej uchwały to nie jest ruch o charakterze incydentalnym. Już rok temu zdecydowaliśmy, że na różnego rodzaju miejskich aktywnościach nie będzie jednorazowych, precyzyjnie określonych opakowań: jak kubki, talerzyki, sztućce czy słomki.

W urzędzie miasta zrezygnowano już z takich opakowań?

Od kilku miesięcy ich nie używamy – nie tylko w urzędzie miasta, ale też w instytucjach i na terenie miejskim. Nie ma wody w plastikowych butelkach, a na żadnym z miejskich wydarzeń nie używa się plastikowych sztućców, słomek, talerzyków czy kubeczków.

CZYTAJ TAKŻE: Wałbrzych z inteligentnym system zarządzania odpadami

Teraz przyszedł czas na kolejny, przemyślany krok: ograniczenie plastiku w przestrzeni publicznej. A chodzi o szkoły, przedszkola, kluby kultury, biblioteki, boiska, hale sportowe czy baseny. Z nich też powinny zniknąć takie opakowania. Nie chodzi o bidony, czy ubrania z elementem plastiku, a o jednorazowe opakowania – jak butelki, kubeczki, słomki, sztućce, ale też torby plastikowe. Jeśli ktoś będzie chciał zorganizować imprezę, np. w szkole czy też na Zamku Książ, nie będzie mógł tam wnieść tego typu opakowań.

Wprowadzenie przez nas certyfikatu „strefa wolna od plastiku” spowodowało, że firmy cateringowe zaczęły się o niego ubiegać. W wielkich zakładach na terenie naszej strefy ekonomicznej – w jednej z kafeterii, która żywi tysiąc pracowników – już nie stosują plastikowych naczyń. I to była oddolna inicjatywa samych pracowników, a nie decyzja spowodowana przepisami.

W naszej uchwale zawarliśmy to, co jest ważne dla mieszkańców – budowanie u nich świadomości na temat plastiku i zagrożeń, jakie on niesie dla ludzi i środowiska.

W swojej uchwale miasto poszło dalej. Nie chce plastikowych toreb na swoim terenie. Ale jak do tego przekonać właścicieli sklepów, czy ich klientów?

Oni po prostu muszą się dostosować. Będziemy z nimi toczyć spór, choć od razu nie będziemy nakładać grzywien czy kar. Wszyscy posiadający punkty usługowe mają doskonałe rozeznanie, że trzeba odejść od plastiku i nie ma ucieczki od tej drogi.

CZYTAJ TAKŻE: Kubki jednorazowe w urzędach nie są trendy

Choć – rzeczywiście – są podejmowane inicjatywy, że takie torby foliowe są coraz cieńsze. Jednak nie ma dowodów na to, że ich recykling jest łatwiejszy niż tych toreb nieco grubszych. Sami handlowcy czy producenci chcą odchodzić od plastiku lub folii. Już dziś w wielu punktach sprzedaży pieczywa w naszym mieście nie ma torebek foliowych – są papierowe. Świadomość, zarówno producentów, jak i ich klientów, stale rośnie. Dobrze już wiedzą, że rezygnacja z takich opakowań jest po prostu nieuchronna.

Ale w niektórych przypadkach trudno zastąpić opakowanie foliowe. Kapusty kiszonej w papier się jednak nie zawinie.

Pamiętam czasy, gdy plastikowych czy foliowych opakowań nie było, a kapustę sprzedawano. Ktoś musi podjąć decyzję o odejściu od foliówek, bo to zło. Przecież podobnie jest z nadmiarem cukru w produktach spożywczych – który wywołuje cukrzycę, jest powodem otyłości i innych nieszczęść. Aby temu zapobiegać, będzie więc podatek od cukru. Podobnie powinno być z plastikiem. I nikt nie powinien się z tego powodu tłumaczyć.

Czy władze Wałbrzycha będą namawiać inne samorządy, by one także rezygnowały z plastiku na swoim terenie?

Media już zrobiły tyle w tym zakresie, że my nawet nie musimy. Sąsiednie gminy wiedzą o naszych nowych przepisach i też rozważają podobne rozwiązania u siebie.

CZYTAJ TAKŻE: Łódź będzie wolna od smogu i plastiku

A Wałbrzych ma wypracowane rozwiązania. Jest pewnego rodzaju liderem – mimo że jesteśmy miastem średnim, po przejściach i na końcu Polski, to wcale nie znaczy, że nie możemy być forpocztą zmian na lepsze, jeśli chodzi o używanie, a w zasadzie rezygnację z plastiku na rzecz bardziej przyjaznych dla wszystkich opakowań.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Mniej dotacji dla regionów

W związku z brexitem, z tym, że Polska jest bogatsza, że nie mamy sukcesów ...

Strajk wstrząsnął szkołami

Samorządowcy otrzymali uprawnienia do klasyfikowania uczniów. Sejm błyskawicznie uchwalił ustawę maturalną.

Czas na poważne zmiany

Samorządy narzekają na zbyt niskie nakłady na oświatę. A bez pieniędzy nie będzie w ...

Optymalizacji szuka się wszędzie

Nie ma potrzeby aby samorządy informowały o schematach podatkowych. Wzrosną przez to obciążenia finansowe ...

Ogrody zoologiczne szukają sposobu na przetrwanie epidemii

Ogrody zoologiczne, chociaż zamknięte dla zwiedzających, zapraszają w trybie online. Na relacje zza kulis, ...

Gliwickie lotnisko rozwija skrzydła

Przed wojną z lotniska w Gliwicach latano do Odessy, Teheranu, Hamburga, Londynu i Wiednia. ...