Były wiceprezydent Warszawy wyjaśnia, czemu chce być prezydentem Raciborza

- Chciałbym swoje doświadczenie samorządowe wykorzystać i pomóc mojemu rodzinnemu miastu – mówi Jacek Wojciechowicz, były pierwszy zastępca prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz, a dziś jeden z kandydatów na prezydenta Raciborza. W drugiej turze w niedzielę zmierzy się z urzędującym prezydentem Dariuszem Polowym.

Publikacja: 17.04.2024 12:02

Jacek Wojciechowicz

Jacek Wojciechowicz

Foto: arch. prywatne

„Rzeczpospolita”: Karierę w samorządzie zaczynał pan w rodzinnym Raciborzu. Teraz chce pan tu wrócić i rządzić. Dlaczego?

Jacek Wojciechowicz: To miasto, od kiedy byłem tu wiceprezydentem w połowie lat 90., coraz bardziej podupada we wszystkich dziedzinach. Niemal 30 lat temu liczyło 66 tys. mieszkańców, a dziś jest niespełna 50 tys. Chciałbym swoje doświadczenie samorządowe wykorzystać i pomóc mojemu rodzinnemu miastu.

Czytaj więcej

Wybory we Wrocławiu. Kto wygra w II turze? Sprzeczne wyniki dwóch sondaży

W wyborach 7 kwietnia zdecydowanie pokonał pan urzędującego prezydenta miasta Dariusza Polowego, który dostał 30,85 proc. głosów, a pan 43,96 proc. Jak pan myśli co spowodowało, że mieszkańcy bardziej to panu uwierzyli, niż jemu?

Mam nadzieję, że z jednej strony to kwestia dobrego naszego programu, a z drugiej strony nieudanej kadencji obecnego prezydenta miasta i niezrealizowanych obietnic. Myślę, że przede wszystkim to zdecydowało o takim wyniku w pierwszej turze wyborów samorządowych.

Przez prawie dwadzieścia był pan związany z warszawskim samorządem: najpierw jako zastępca burmistrza czy burmistrz: Wawra, Wesołej i Targówka, a potem jako wieloletni pierwszy zastępca prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz. Co z doświadczeń warszawskich chce pan przenieść do Raciborza. Przecież nie budowę metra?

Oczywiście, że nie budowę metra. Ale jeśli nadzoruje się tak duże inwestycje infrastrukturalne jak budowa metra, to zdobywa się doświadczenie w nadzorowaniu i prowadzeniu inwestycji w ogóle. W zdobywaniu środków unijnych, w samym procesie inwestycyjnym.

Wiadomo, że nie będziemy budować w Raciborzu metra, ale będziemy budować inne rzeczy.

Nowy most na kanale Ulgi się pojawi i uda się w końcu miasto połączyć z autostradą A1? Jest na to szansa?

Ten most to już dziś powinien być zrobiony. Mój konkurent obiecał to w poprzednich wyborach i dziś bez żadnej żenady obiecuje to ponownie.

Ten most będzie zrobiony, bo ta inwestycja – połączenie z autostradą A1 jest niezwykle ważne dla miasta. To jest podstawa.

Czytaj więcej

Wybory samorządowe 2024: Gdzie odbędzie się II tura? Kraków, Poznań i Wrocław znów będą głosować

Jeśli pan wygra wybory to zostawi pan bezpłatną komunikację w mieście wprowadzoną w marcu?

Nie zamierzam niczego zmieniać. Będziemy się temu przyglądać. Moim pomysłem jest raczej połączenie komunikacji miejskiej i powiatowej, aby stworzyć jeden wspólny system komunikacyjny na terenie miasta oraz powiatu.

To, że odszedłem przed laty z PO, to dziś w niczym nie przeszkadza. Platforma Obywatelska w Raciborzu mnie popiera

Jacek Wojciechowicz, były pierwszy zastępca prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz

Ale czy to będzie oznaczać, że sieć darmowej komunikacji miejskiej będzie obejmować cały powiat, czy raczej wrócą bilety do komunikacji w mieście?

Tak jak już powiedziałem będziemy to obserwować. Darmowa komunikacja została wprowadzona raptem miesiąc temu – 1 marca tego roku. Chcemy zobaczyć jak to funkcjonuje, jakie są potoki pasażerskie, jak to wpłynęło na jej funkcjonowanie. Czy mamy istotny wzrost liczby pasażerów, czy też nie.

W 23-osobowej Radzie Miasta Raciborza pana komitet „Razem dla Raciborza” i Koalicja 15 października (PO, Polska 2050, PSL, Lewica) mają łącznie 12 mandatów, czyli większość. Na taką koalicję, jeśli pan wygra wybory będzie skazany. A przecież przed sześcioma laty odszedł pan z PO. Nie będzie to panu przeszkadzać?

To, że odszedłem przed laty z PO, to dziś w niczym nie przeszkadza. Platforma Obywatelska w Raciborzu mnie popiera. Jeżeli chodzi o moją rezygnację w członkostwie partii to była moja decyzja. Nie zgadzałem się z tym jaka była Platforma pod wodzą ówczesnego przewodniczącego Grzegorza Schetynę.

Jeśli wygra pan wybory w niedzielę, to jakie będą pana pierwsze decyzje w mieście?

Przede wszystkim szybki audyt w wielu dziedzinach. Mam wrażenie, że miasto funkcjonuje pod wieloma względami w sposób partyzancki. Nieprofesjonalny. Poza tym zależy mi na zatrzymaniu przywozu śmieci do Raciborza z zewnątrz.

To jest problem dla miasta? Tak dużo ich jest?

Bardzo dużo.

Dlaczego więc - pana zdaniem – wciąż obecne władze miasta się na to godziły i godzą?

Nie wiem. Nie mam pojęcia. Wydaje się to być zupełnie bezsensowne by ściągać śmieci zewnątrz. To jest tylko wyczerpywanie możliwości naszego wysypiska.

„Rzeczpospolita”: Karierę w samorządzie zaczynał pan w rodzinnym Raciborzu. Teraz chce pan tu wrócić i rządzić. Dlaczego?

Jacek Wojciechowicz: To miasto, od kiedy byłem tu wiceprezydentem w połowie lat 90., coraz bardziej podupada we wszystkich dziedzinach. Niemal 30 lat temu liczyło 66 tys. mieszkańców, a dziś jest niespełna 50 tys. Chciałbym swoje doświadczenie samorządowe wykorzystać i pomóc mojemu rodzinnemu miastu.

Pozostało 92% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Z regionów
Wojna Rosji z Ukrainą sprawi, że autobusy w Polsce będą jeździć rzadziej?
Z regionów
Półkolonie w swoim mieście. Samorządy przygotowują wypoczynek dla najmłodszych
Z regionów
Jak Polska świętuje wstąpienie do Unii Europejskiej
Materiał partnera
Niebanalne podróże po Mazowszu. Doskonały wybór na majówkę
Materiał partnera
Sen o niekończących się szutrach