Wydanie rozporządzenia wprowadzającego obowiązek pracy zdalnej w administracji publicznej w związku z bardzo szybkim wzrostem liczby nowych zakażeń COVID-19 zapowiedział w środę minister zdrowia Adam Niedzielski. Rozporządzenie ma być wydane w najbliższych dniach - projekt jest już gotowy.

- Zdecydowaliśmy o wprowadzeniu obowiązku przejścia na prace zdalną w administracji publicznej. W ciągu najbliższych dni zostanie przygotowane rozporządzenie epidemiczne, które obowiązek tego typu nałoży na wszystkich pracodawców publicznych w administracji, oczywiście z wyjątkiem tych zadań, które muszą być realizowane na rzecz obywateli i które muszą być realizowane w tradycyjnym modelu pracy” – zapowiedział Niedzielski. Rozporządzenie w zasadzie dziś będzie gotowe, ale musi przejść kroki proceduralne związane chociażby z obiegiem w Radzie Ministrów – dodał.

Zaapelował do wszystkich pracodawców w Polsce, do wszystkich osób odpowiedzialnych za organizację pracy o to, „by w miarę możliwości, na ile jest to w poszczególnych branżach możliwe, praca zdalna znowu stała się standardem”.

Wskazał, że jeśli nie zmniejszy się mobilność, nie zmniejszy się liczby okazji do transmisji wirusa, to niestety musimy liczyć się nadal z tak bardzo dynamicznym wzrostem liczby zakażeń.

- Dane ze środy mówią o ponad 30 tys., potwierdzonych przypadkach zakażenia koronawirusem. Wyniki są bardzo poważne i oznaczają, że już nie tylko wkroczyliśmy w piątą falę, ale że ta fala będzie w najbliższych dniach bardzo dynamicznie się rozwijała. Ostatnie dwa dni to dynamika, z którą nie mieliśmy do tej pory do czynienia – stwierdził Niedzielski.

Z kolei w czwartek stwierdzono w ciągu doby prawie 33 tys. nowych przypadków zakażeń koronawirusem, czyli najwięcej w obecnej fali, z powodu COVID-19 zmarło 315 osób. Liczba nowych infekcji była o 94,5 proc. wyższa niż w ubiegłym tygodniu i najwyższa od 1 kwietnia 2021 roku.

Szef resortu zdrowia poinformował, że prognozy na najbliższe dni przewidują dalsze dynamiczne wzrosty liczby zachorowań.

- Jeżeli trendy będą się utrzymywały, to w przyszłym tygodniu możemy mieć od czynienia z poziomem zakażeń powyżej 50 tys. Jest to oczywiście sytuacja, która stanowi ogromne ryzyko dla wydolności systemu opieki zdrowotnej” - powiedział.

Według szefa resortu zdrowia wariant Omikron jest już odpowiedzialny za ponad 20 proc. zachorowań.

Autopromocja
SZKOLENIE

Pozyskiwanie sponsorów przez instytucje nauki, kultury i sportu

WEŹ UDZIAŁ

- Ten 20-procentowy udział oznacza ogromną dynamikę wzrostów zakażeń. Sytuacja jest dramatyczna” - powiedział Adam Niedzielski. „Patrząc na obecną dynamikę, szczyt obecnej fali będzie na przełomie stycznia i lutego, ze stopniowym wygaszaniem w lutym” - dodał.

Niedzielski, zapytany o możliwość wprowadzenia w Polsce lockdownu, w reakcji na rosnącą liczbę zakażeń koronawirusem, powiedział: „Patrząc na politykę epidemiczną w pozostałych krajach to widzimy wyraźnie, że jest zdecydowane odejście od czegoś, co nazywamy lockdownami, w kierunku powszechnego stosowania certyfikatów, tych, które potwierdzają testowanie, status ozdrowieńca, bądź też szczepienie (…) Myślę, że w ogóle lockdowny jako takie raczej nie są i nie będą już takim instrumentem wykorzystywanym w polityce epidemicznej, tak jak to było w poprzednich falach, raczej jest kwestia pójścia w kierunku wykorzystywania tych certyfikatów" – powiedział Niedzielski.

Minister zdrowia poinformował, że w tej chwili jest 31 tys. łóżek do dyspozycji w systemie covidowym. „Patrząc na tempo przyrostu infekcji, liczymy się z tym, że trzeba będzie tę bazę powiększyć” – powiedział.

Przyznał, że z jednej strony przychodzą informacje z krajów takich, jak Wielka Brytania, Izrael czy Australia, gdzie jest mniejsza liczba hospitalizacji związana z infekcjami, zaś z drugiej „musimy brać poprawkę, że są to kraje o wyższym poziomie wyszczepienia”.

Podczas konferencji prasowej szef resortu zdrowia podkreślił, że „ten scenariusz, który się realizuje i który widzimy poprzez pryzmat wyniku ponad 30 tys. nowych zakażeń, jest scenariuszem bardzo niebezpiecznym”. Niedzielski wyjaśnił, że wymaga to odpowiedzialnego podejścia i odpowiedzialnej postawy. „Musimy wracać do ścisłego przestrzegania reżimu DDM, czyli stosowania przede wszystkim maseczek, zachowywania dystansu, zwiększonej częstotliwości dezynfekcji rąk” - wyjaśnił. Jak zaznaczył, „sytuacja robi się trudna”.