Przygotowania do sezonu zimowego w regionach górskich idą na całego. Na stokach pojawił się śnieg. Na przyjęcie gości szykują się hotele i pensjonaty.

– Stoki już naśnieżamy, aura na to pozwala. Jeśli będzie mróz i śnieg, a takie są prognozy, to wyciągi wkrótce będą gotowe na przyjęcie narciarzy – mówi nam Helena Buńda, dyrektor Tatrzańskiej Agencji Rozwoju, Promocji i Kultury przy starostwie powiatowym w Zakopanem. – Na okres świąt i sylwestra rezerwacji jest bardzo dużo, choć wolne miejsca jeszcze są. Rozwój czwartej fali pandemii na ten moment nie spowodował, żeby rezygnowano z przyjazdu pod Tatry. Duża część osób, która rezerwuje noclegi telefonicznie, informuje, że jest zaszczepiona – dodaje.

Białe szaleństwo

W Zakopanem planowana jest duża impreza sylwestrowa. – Przygotowujemy już Rówień Krupową, trwają tam prace związane z organizacją sylwestra – mówi Buńda.

– Pensjonaty i kwatery prywatne mają dziś blisko 100 proc. rezerwacji na okres świąt i sylwestra. Na razie goście ich nie odwołują – słyszymy od Radosława Jęcka, burmistrza Karpacza.

Nieco gorzej jest w większych obiektach, w hotelach. Poziom rezerwacji sięga tam 50–60 proc. – Przed pandemią o tej porze wszystko było już wynajęte. Bardzo się tym jednak nie martwimy, bo sezon letni był w tym roku rekordowy, a goście czekali z rezerwacjami do ostatniej chwili. Czasy są niepewne i ludzie wahają się: jechać czy nie jechać – mówi burmistrz Jęcek.

Karpacz spodziewa się dobrego sezonu. – Stoki są przygotowane, naśnieżamy je. Szykujemy się też do normalnych ferii, trwających w sumie sześć tygodni, tak jak to miało miejsce wcześniej – mówi Radosław Jęcek.

Do sezonu zimowego przygotowują się też miejscowości uzdrowiskowe. – Będziemy dobrze przygotowani. W Muszynie szykujemy trasy narciarskie, także biegowe, różne atrakcje kulturalne. Spodziewamy się, że przyjedzie do nas wielu turystów. Rezerwacje w miejscowościach uzdrowiskowych wyglądają zupełnie nieźle. Sanatoria przestrzegają reguł sanitarnych, można bezpiecznie przyjeżdżać. W hotelach też jest z tym dobrze – przekonuje Jan Golba, burmistrz Muszyny, prezes zarządu Stowarzyszenia Gmin Uzdrowiskowych RP.

Lockdown straszy

Samorządowcy z gmin górskich mają w głowach zmarnowany na skutek pandemii poprzedni sezon zimowy.

– Pandemia, oczywiście, nas niepokoi. Z tyłu głowy mamy obawy, że rząd może w każdej chwili wprowadzić mocniejsze obostrzenia. Ostatecznością jest lockdown, który by nam bardzo skomplikował życie – mówi Helena Buńda.

Autopromocja
SZKOLENIE

Pozyskiwanie sponsorów przez instytucje nauki, kultury i sportu

WEŹ UDZIAŁ

– Oczywiście, mamy obawy związane z rozwojem pandemii, tym bardziej że o wprowadzanych obostrzeniach dowiadujemy się z mediów. Z samorządowcami, niestety, nikt tego nie konsultuje – mówi Radosław Jęcek. – Karpacz jest najlepiej zaszczepioną gminą górską w Polsce. Ponad 60 proc. mieszkańców szczepiło się przeciw Covid-19. Mamy nadzieje, że w przypadku wprowadzania jakichkolwiek lockdownów będzie to brane pod uwagę – dodaje. W jego ocenie, jeśli nie zostanie wprowadzony twardy lockdown, sezon zimowy w Karpaczu powinien wyglądać dobrze.

– Nasza gospodarka opiera się na turystyce, więc gdyby zostały wprowadzone takie obostrzenia jak rok temu, znaleźlibyśmy się w bardzo trudnej sytuacji. Wtedy wyeliminowały one praktycznie wszystkich turystów. Spowodowały utratę 34 proc. dochodów bezpośrednich, m.in. z opłaty uzdrowiskowej. W tym roku to się trochę poprawiło, ale też nie osiągniemy tego, co mieliśmy w 2019 r. – mówi z kolei Jan Golba.

Jak tłumaczy, z opłaty uzdrowiskowej gminy uzdrowiskowe realizują funkcje uzdrowiskowe, czyli utrzymują substancję i infrastrukturę turystyczną i uzdrowiskową, której w zwykłych miastach nie ma. Chodzi m.in. o parki uzdrowiskowe, parki zdrojowe, tężnie, tereny rekreacyjne, spacerowe, hektary łąk kwiatowych, fontanny. – Tego jest mnóstwo. Utrzymanie tego kosztuje. Kolejny lockdown i utrata dochodów z opłaty uzdrowiskowej sprawiłyby, że musielibyśmy na to przeznaczyć z budżetu pieniądze, które wykorzystujemy na realizację potrzeb naszych mieszkańców. To byłoby bardzo bolesne. Nikt nam tego nie rekompensuje – mówi burmistrz Muszyny.

Zwraca też uwagę, że brak turystów to też problemy zakładów komunalnych, które np. nie dostarczają wody do sanatoriów, do hoteli i pensjonatów. To samo ze ściekami. – To powoduje kłopoty z rentownością tych zakładów. Należałoby podnieść ceny, ale to nierealne. Straty pokrywamy więc kosztem innych wydatków. Cierpi też handel. Przedsiębiorcy występują o to, by zwolnić ich z czynszów. Spirala się nakręca. Boimy się tego panicznie. Ledwie zabliźniliśmy rany po poprzednim sezonie. Od maja zaczęliśmy odrabiać straty. Nawet więc sobie nie wyobrażamy lockdownu – mówi burmistrz Muszyny. – Jednocześnie z przerażeniem patrzymy, że rząd nie wprowadza praktycznie żadnych rozwiązań ułatwiających walkę z pandemią, nie sięga po paszporty covidowe, nie walczy o jak największy poziom wyszczepienia obywateli – dodaje.

OpiniE dla „życia regionów"

Roman Krupa, wójt gminy Kościelisko

Przygotowania do sezonu zimowego idą u nas pełną parą. Trwa śnieżenie tras na stokach narciarskich. Na przyjęcie gości w okresie świąteczno-noworocznym przygotowują się restauratorzy i właściciele obiektów noclegowych. Oczywiście docierają do nas informacje o już wprowadzonych w związku z Covid-19 ograniczeniach i ewentualnych dalszych obostrzeniach. Ciężko nam sobie jednak wyobrazić wprowadzenie twardego lockdownu. Są inne możliwości, z których korzystają inne kraje, i można po nie sięgnąć – tak by turyści odwiedzający gminę Kościelisko mogli bezpieczniej wypoczywać. Miejsca noclegowe na święta i Nowy Rok są praktycznie wyprzedane. Informacja o zmniejszonych limitach gości przyspieszyła rezerwacje.

Piotr Ryba, burmistrz Krynicy-Zdroju

Oczywiście przygotowujemy się do sezonu zimowego pełną parą. Naśnieżamy stoki. W gminie Krynica-Zdrój jest sześć dużych stacji narciarskich. Wszystkie będą gotowe na święta. Dekorujemy świątecznie miasto, kończymy remonty, tak żeby atrakcyjność turystyczna naszej miejscowości była jak największa. Wiemy o różnych ograniczeniach czy lockdownach w Europie Zachodniej i mamy nadzieję, że sprawią one, iż część ruchu turystycznego skieruje się w stronę polskich gór, m.in. Krynicy-Zdroju. Jedyna obawa związana jest z tym, żebyśmy to my nie zostali zamknięci. Jedną zimę lockdownową już przeżyliśmy i oby nigdy więcej. Póki co, jeśli chodzi o rezerwacje, jest dobrze i mam nadzieję, że nic nam tego nie popsuje.