W cieniu COVID-19 na Wybrzeżu straszy nowa groźna choroba

Od ponad miesiąca mieszkańcy kilku pomorskich gmin muszą zmierzyć się nie tylko z koronawirusem i związanymi z nim obostrzeniami. Od połowy lutego nad Bałtykiem straszy bowiem „wysokiej zjadliwości” wirus ptasiej grypy (H5N8).

Publikacja: 19.03.2021 01:09

Ptasia grypa pojawiła się na Pomorzu w lutym br.

Ptasia grypa pojawiła się na Pomorzu w lutym br.

Foto: Fot. Pixabay

Problem, z którym lokalne władze zderzyły się 12 lutego, gdy w Pucku znaleziono pierwsze trzy łabędzie nieme zakażone H5N8, zaczyna być utrapieniem niemal całego województwa. Zgodnie z rozporządzeniem wojewody Dariusza Drelicha powiaty pucki i wjeherowski oraz miasta Gdynia, Sopot i Gdańsk zostały objęte nowymi rygorami sanitarnymi.

Na szczęście dla większości mieszkańców większość obostrzeń dotyczy hodowców gęsi i drobiu. Z punktu widzenia mieszkańców i osób odwiedzających region dostrzegalne będą przede wszystkim tablice ostrzegawcze na całym obszarze, z napisem: „Uwaga! Wysoce zjadliwa grypa ptaków. Obszar zagrożony„.

Pół tysiąca martwych łabędzi

Od początku lutego na pomorskich plażach i polach znaleziono już około pół tysiąca martwych ptaków, głównie łabędzie. Władze gminne i powiatowe próbują oczyszczać z kolejnych plaże Zatoki Puckiej i ich okolice. Apelują też, aby nie zbliżać się do martwych lub osłabionych ptaków. Ptasia grypa w tej postaci, co prawda, jest niegroźna dla ludzi, możemy być jednak jej nosicielami. A historia koronawirusa uczy też, że niekontrolowane przeskoczenie wirusa ze zwierząt na ludzi nie jest scenariuszem nieprawdopodobnym.

CZYTAJ TAKŻE: Ptaki ciągną do miast. Co spotkamy w parku?

Martwe ptaki są laboratoryjnie badane na obecność H5N8. Nawiązano współpracę pomiędzy Powiatowymi Lekarzami Weterynarii i Powiatowymi Centrami Zarządzania Kryzysowego w ramach działań mających na celu bezpieczne zebranie martwych ptaków przez odpowiednie służby. Do sprzątania padłych ptaków zaangażowano m. in. Ochotniczą Straż Pożarną. W powiatach puckim i wejherowskim – na mocy rozporządzeń wydanych przez powiatowych lekarzy weterynarii – zostały wprowadzone dodatkowe restrykcje.

Wymiana politycznych ciosów

Lokalna epidemia stała się też zarzewiem wymiany politycznych ciosów. Poseł PiS, Kacper Płażyński, wraz z przedstawicielami Stowarzyszenia Ekologiczno-Kulturowego Nasza Ziemia z Kosakowa zorganizował konferencję prasową, na której zarzucił lokalnym samorządowcom nieradzenie sobie z chorobą i zaniechanie szukania pomocy u wojewody.

– W powiecie puckim działania podjęto niezwłocznie, sytuacja jest na bieżąco monitorowana, a strażom gminnym i strażakom należą się wielkie podziękowania – ripostował starosta pucki, Jarosław Białk. Jego zdaniem, krytycyzm posła wynika z braku wiedzy o lokalnych wysiłkach w celu opanowania sytuacji. A ten brak wiedzy wynika z kolei z „braku chęci zwykłej komunikacji ze starostwem”.

Z regionów
Krzysztof Kosiński: Samorządy potrzebują 10 mld zł, by zrekompensować Polski Ład
Z regionów
Wybory samorządowe 2024: Czy II tura przyniesie polityczne trzęsienia ziemi?
Z regionów
Wybory samorządowe 2024: Niektórzy kandydaci wygrali dwa razy
Z regionów
Wójt był jedynym kandydatem w wyborach i nie wygrał. Wyjaśnia dlaczego
Z regionów
W Polsce Wschodniej trudno o pociąg. Najłatwiej na Pomorzu