– Nie jestem zaskoczony decyzją rządu o zawieszeniu działalności teatrów i kin w naszym województwie – mówi Zbigniew Brzoza, dyrektor Teatru im. Jaracza w Olsztynie. – Tę decyzję przewidzieliśmy. 20 lutego miała się u nas odbyć premiera „Jak wam się podoba” Krzysztofa Rekowskiego, ale wobec wzrostu liczby zakażeń nie chcieliśmy nikogo narażać i odwołaliśmy dwa przedstawienia, na które sprzedaliśmy już wszystkie bilety.
Inny klimat
Dyrektor Brzoza podkreśla, że w Olsztynie, liczącym 180 tys. mieszkańców, czuć atmosferę niepokoju:
– To inny klimat, niż kiedy wracaliśmy do gry w czerwcu. Od lipca do października daliśmy cztery świetnie przyjęte premiery. Nie wiem, kiedy będą warunki do naszego powrotu, ale pewnie nie wcześniej niż w maju.
W Centrum Sztuki Współczesnej w Opolu, blisko granicy z Czechami, gdzie współczynnik umieralności z powodu koronawirusa jest jednym z najwyższych w Europie, nie widać paniki.
CZYTAJ TAKŻE: To nie kina, muzea i teatry wywołują eskalację pandemii
– Granica jest zamknięta, a my notujemy na jedynej w Polsce ekspozycji World Press Photo rekordową frekwencję – mówi dyrektor Joanna Filipczyk. – W pierwszą sobotę i niedzielę przyszło do nas 400 osób, a wystawę może oglądać tylko 25 osób jednocześnie. W dni powszednie przychodzi do nas średnio 70–80 osób. Jesteśmy szczęśliwi.
Czwarte podejście
W opolskim Teatrze im. Kochanowskiego 26 lutego miała się odbyć premiera „Amatora 2020” inspirowanego filmem Krzysztofa Kieślowskiego.
– Już sam tytuł sugeruje, że to nasze kolejne podejście, konkretnie czwarte, i również tym razem musieliśmy zrezygnować – mówi Norbert Rakowski, reżyser i dyrektor teatru. – Jeden z pracowników miał kontakt z osobą zakażoną i wolimy nie ryzykować.
Żal jest podwójny, ponieważ gdy tylko otwarto kasy, bilety rozeszły się jak woda.
– Sytuację komplikuje fakt, że „Amator” jest koprodukcją z Teatrem Śląskim. Wracając do planowania terminów, musimy uwzględnić kalendarze obu zespołów – mówi Rakowski. – Jesteśmy dobrej myśli i zaplanowaliśmy premierę w Katowicach 20 marca i kilka dni później w Opolu.
CZYTAJ TAKŻE: Samorządowcy: rząd powinien z nami współpracować w walce z koronawirusem
Wirus nie przeszkodził na szczęście zagraniu spektaklu „Jeszcze się nie stało” 25 lutego na Festiwalu Nowe Epifanie, jednak online. Aktorzy nie mieli kontaktu z chorymi.
– 6 marca damy naszą premierę „Króla Leara” w reżyserii Anny Augustynowicz. Od dawna nie ma wolnych miejsc – mówi dyrektor Norbert Rakowski.
– Bilety sprzedają się fantastycznie, gramy dalej – powiedziała nam Joanna Feikisz, rzeczniczka prasowa Teatru Polskiego w Bielsku-Białej.