Ofiary własnego sukcesu czekają na pomoc

Instytucje, które miały najwyższe dochody, stały się największymi ofiarami przetasowań budżetowych związanych z pandemią koronawirusa.

Publikacja: 02.10.2020 22:35

Ofiary własnego sukcesu czekają na pomoc

Foto: Fot. Pixabay

Jesteśmy ofiarą własnego sukcesu – mówi Igor Michalski, dyrektor Teatru Muzycznego w Gdyni. – Przed pandemią nasze roczne wpływy z biletów wynosiły 20 mln zł, czyli więcej niż dotacja samorządu województwa pomorskiego, który wspiera nas kwotą 14 mln zł. Nasze znakomite wyniki, bo rocznie na trzech scenach liczących łącznie 1500 miejsc, gościliśmy 250 tysięcy widzów, sprawiły, że byliśmy w stanie opłacić 224 etaty, na które idzie 14 mln zł, a także czynsz i prąd.

Pandemia sprawiła jednak, że nie odbyło się od marca do czerwca 109 przedstawień.

Musieliśmy zwrócić widzom 2,5 mln zł za bilety i otrzymaliśmy na to pomoc od marszałka, który wspiera nas ze zrozumieniem – mówi dyrektor Michalski. – Plany są takie, że ruszymy od października i będziemy mogli grać przy połowie frekwencji, dzięki tarczy 5.0. Nasz problem dotyczy planów i budżetu w przyszłym roku. Planowaliśmy na wrzesień prapremierę musicalu „Mistrz i Małgorzata”. Obecnie przełożyliśmy ją o rok.

Zjazdy i bilety

Autorami są Janusz Józefowicz, Janusz Stokłosa, słowa zaś napisał Andrzej Poniedzielski.
Budżet wynosi 2 mln zł, planujemy sceny w 3D, jednak do lutego muszę podjąć decyzję o rozpoczęciu produkcji scenografii. Modlimy się, żeby nikt nie zachorował.

CZYTAJ TAKŻE: Teatry zdobywają nowe przestrzenie do gry

Adam Orzechowski, dyrektor Teatru Wybrzeże, prowadzonego również przez samorząd województwa pomorskiego, podkreśla, że obecnie jest stabilnie.

Sytuacja na Pomorzu jest jednak zróżnicowana. Gdańsk zmuszony był obciąć budżety miejskich instytucji kultury o 15 procent. Na przykład Gdański Teatr Szekspirowski stracił 400 tys.

W Małopolsce są wstępne informacje, że Teatr im. Słowackiego w Krakowie może dostać w 2020 r. 800 tys. zł mniej niż w bieżącym.

– Jesteśmy teatrem, który udowadnia, że kultura może też się w znacznej części samofinansować, dlatego przed pandemią każdy pokaz spektaklu przynosił zysk lub przynajmniej wychodziliśmy „na zero” – mówi Krzysztof Głuchowski, dyrektor Teatru im. Słowackiego w Krakowie. – Zarabialiśmy nie tylko na biletach, także na wynajmie przestrzeni na wydarzenia, zjazdy i kongresy. Z tego powodu pandemia uderzyła w nas najmocniej. – Jeżeli mamy narzucone ograniczenia frekwencji do 50 procent – skądinąd dalej w tych warunkach jest stuprocentowa, bo widzowie chcą do nas przychodzić – to byliśmy szczęśliwi, mogąc jednak otrzymać jakąś pomoc.

Wiele mówią liczby. Krakowski teatr prowadzony przez samorząd województwa małopolskiego w 2019 r. otrzymał dotację 14 mln zł, sam zaś wypracował 7 mln zł, z czego 4 mln 300 tysięcy ze sprzedaży biletów. Frekwencja była imponująca – około 100 tysięcy widzów. Dla porównania, do tej pory wpływy z kasy wyniosły 1 mln 300 tys. zł, widzów zaś było 28 tysięcy. Dziura w budżecie jest ewidentna, tymczasem teatr zatrudnia 180 pracowników. Poza główną siedzibą, która jest zabytkiem klasy „0”, będącym wizytówką dziedzictwa polskiej kultury, ma do utrzymania sceny w Domu Rzemiosł Teatralnych, Domu Machin i Małopolskim Ogrodzie Sztuk.

CZYTAJ TAKŻE: Teatry powstają jak Feniks z popiołów

Wszystko to było możliwe, jednak w normalnych warunkach działania i bez ograniczania frekwencji.

Teraz nadzieją jest ministerialny program realizowany przez Instytut Teatralny, na który rząd wygenerował 400 mln zł. Regulamin mówi, że rekompensata za straty od połowy marca do końca roku może wynieść do 40 procent. Gdyby wszystko poszło idealnie – rekompensata może sięgnąć ponad 3 mln zł. To pozwoli na działalność do końca grudnia. Już pokazano „Jedzonko”, „Ludwiczka”, a przed widzami m. in. „Krakowiacy i górale”.

Budżet produkcyjny na przyszły rok został ograniczony. To jednak nie wystarczy. Ponieważ Słowacki jest jednym z największych i najbardziej prestiżowych teatrów w Polsce – pewnym rozwiązaniem jest pomoc Ministerstwa Kultury. Już od dawna mówi się o współprowadzeniu. Konkretów jednak nie ma.

W stolicy Natalia Dzieduszycka, dyrektorka TR Warszawa, powiedziała nam, że realizacja inwestycji TR Warszawa na placu Defilad jest nadal priorytetem miasta stołecznego Warszawy.

– Budżet na realizację inwestycji teatru na przyszłym placu Centralnym nie ulega zmianie, jednakże ze względu na kryzysową sytuację finansową m.st. Warszawy środki te zostają rozłożone w czasie. Ta sama sytuacja dotyczy wielu znaczących dla Warszawy inwestycji, np. budowy Sinfonia Varsovia Centrum.

Wrocław czeka

Jak zapowiedział na środowej konferencji prasowej prezydent Rafał Trzaskowski, ostatni etap inwestycji TR Warszawa przesunie się poza 2023 rok. Decyzja ta ma duży wpływ na założenia artystyczne i programowe TR Warszawa.

– Ufamy, że mimo trudnej sytuacji budżetowej miasta dla władz Warszawy ważna jest ekonomia wartości oraz że podejmowane są działania mające na celu jak najszybsze zażegnanie skutków kryzysu ekonomiczno-gospodarczego spowodowanego m.in. epidemią Covid-19 – mówi dyrektor Dzieduszycka.

CZYTAJ TAKŻE: Kulturalne wypady za odpady. Recyklomat „podziękuje” za śmieci biletem do teatru

W wielu samorządach wciąż trwają przymiarki do projektów budżetowych. W urzędzie Wrocławia usłyszeliśmy, że gminy mają czas na ich przygotowania do 15 listopada. W tym roku nie było żadnych cięć w budżetach wrocławskich instytucji kultury, a Wrocław przygotował Wrocławski Program Interwencji Społecznej o wartości 12 mln zł. W jego skład wchodziły m.in. stypendia dla wrocławskich artystów, na które wydano ponad 1,4 mln zł, czy interwencyjny zakupu dzieł sztuki, na który przeznaczono 130 tys. zł.

Jesteśmy ofiarą własnego sukcesu – mówi Igor Michalski, dyrektor Teatru Muzycznego w Gdyni. – Przed pandemią nasze roczne wpływy z biletów wynosiły 20 mln zł, czyli więcej niż dotacja samorządu województwa pomorskiego, który wspiera nas kwotą 14 mln zł. Nasze znakomite wyniki, bo rocznie na trzech scenach liczących łącznie 1500 miejsc, gościliśmy 250 tysięcy widzów, sprawiły, że byliśmy w stanie opłacić 224 etaty, na które idzie 14 mln zł, a także czynsz i prąd.

Pozostało 91% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Z regionów
Największe polskie miasta skorzystały na akcesji do Unii Europejskiej
Z regionów
Arkadiusz Wiśniewski: Przez ostatnie lata przeciwstawiano jedne samorządy drugim
Z regionów
Wojna Rosji z Ukrainą sprawi, że autobusy w Polsce będą jeździć rzadziej?
Z regionów
Półkolonie w swoim mieście. Samorządy przygotowują wypoczynek dla najmłodszych
Z regionów
Jak Polska świętuje wstąpienie do Unii Europejskiej
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie. Jak zbudować efektywny HR i skutecznie zarządzać kapitałem ludzkim?