Ślimaczy się rządowy program mający odkorkować mniejsze miasta i wyprowadzić z nich ruch tranzytowy. Z programu budowy 100 obwodnic, ogłoszonego pięć lat temu przez rząd PiS, ukończono na razie tylko 16 inwestycji. Kilkadziesiąt utknęło na etapie przygotowań. Już wiadomo, że pierwotny termin zakończenia programu przewidziany na 2030 r. jest nierealny i trzeba do niego dodać kolejne pięć lat. Podobnie mało realna jest pełna setka planowanych przedsięwzięć – już dwa lata temu przedstawiciele Ministerstwa Infrastruktury przyznawali, że w budżecie, który miał być wart 28 mld zł, sporo brakuje, przy tym niektóre projekty okazują się teraz mało racjonalne.

W tym roku Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) włączyła do ruchu dwie – blisko 20-kilometrową obwodnicę Pułtuska na drodze krajowej nr 61 oraz liczącą przeszło 7 km drugą część obwodnicy Wąchocka na DK42. Jesienią kierowcy dostaną jeszcze jedną obwodnicę – wokół Gąsek o długości 3 km na drodze DK65.

Daleko do półmetka

Z podsumowania obecnego stanu programu, jakie przekazała „Rzeczpospolitej” GDDKiA, wynika, że obok włączonych już do ruchu 16 obwodnic o łącznej długości 118,5 km, w realizacji są jeszcze 24 obwodnice o długości 168,5 km i wartości 4,7 mld zł, natomiast w przetargu kolejne 14 obwodnic liczących w sumie blisko 114 km i mających kosztować ponad 3,5 mld zł. Z kolei 46 obwodnic o łącznej długości 460 km znajduje się dopiero na różnych etapach przygotowania.

Czytaj więcej

Remont autostrad. Sprawdź, gdzie utkniesz w korku

– W tym roku podpisaliśmy umowy na cztery obwodnice o łącznej długości 37,3 km i wartości prawie 1 mld zł: to obwodnice Jasła na DK73, Sidziny na DK46, Prudnika na DK41 i Starogardu Gdańskiego na DK22. W najbliższych miesiącach planujemy jeszcze podpisać umowy na jedenaście obwodnic, których łączna długość wyniesie 102 km – informuje Szymon Piechowiak, rzecznik GDDKiA. W tej ostatniej jedenastce znalazły się obwodnice: Międzyborza na DK25, Milicza na DK15, Przytocznej na DK24, Wadowic na DK28, Zwolenia na DK79, Brzostku i Kołaczyc na DK73, Sztumu na DK55, Szczekocin i Goleniowych na DK78, Pisza na DK58/63, Kalisza na DK25 oraz Kamionnej na DK24. Konkretne terminy podpisania umów uzależnione są jednak od rozstrzygnięcia przetargów, a konkretnie od możliwych odwołań wniesionych do KIO po wyborze najkorzystniejszej oferty. W takich przypadkach, ze względu na szybko rosnącą liczbę składanych do KIO wniosków i w konsekwencji malejącą sprawność tej instytucji, procedury będą się przeciągać.

Przygotowywane są również kolejne przetargi. W tym roku GDDKiA ogłosiła postępowania przetargowe na dwie obwodnice: Lędzin na DK46 (o długości 3 km) oraz Łącka na DK60 (3,2 km). Natomiast do końca obecnego roku planowane jest ogłoszenie przetargów na kolejne osiem obwodnic liczących w sumie 92,6 km: Chmielnika na DK73, Krotoszyna, Zdun, Cieszkowa na DK15, Osieka na DK79, Kowalewa Pomorskiego na DK15, Starachowic na DK42, Ostrołęki na DK53, Człuchowa na DK22 oraz Blachowni i Herb na DK46.

Miasta zatykane tirami

Program budowy obwodnic ma być szansą dla miast położonych poza głównymi szlakami komunikacyjnymi. Tam, gdzie nie biegną drogi ekspresowe i autostrady, inwestycje w budowę obwodnic nie miały wcześniej priorytetu, choć mogłyby radykalnie odciążyć miejski ruch i poprawić bezpieczeństwo mieszkańców. To ma się jednak zmienić. Założono, że inwestycje mogą nie tylko usprawnić komunikację poza przebiegającą przez Polskę transeuropejską siecią transportową TEN-T, ale powinny przyczynić się także do powstania nowych miejsc pracy oraz rozwoju firm w sektorze budownictwa drogowego, które przy budowie obwodnic dostaną zlecenia. Dzięki obwodnicom miasta będą także poprawiać swoją atrakcyjność dla przyciągania nowych przedsięwzięć – przyczyniać się do wykreowania popytu na położone wzdłuż ich przebiegu grunty inwestycyjne.

Czytaj więcej

Polsce brakuje 150 km autostrad. Potem zacznie się wielkie poszerzanie

Obwodnice, jakie powstają w ramach programu, będą w większości drogami klasy GP (główne ruchu przyspieszonego). Największa część z nich będzie miała przekrój jednojezdniowy, ale tam, gdzie drogi będą przebiegać w terenie zurbanizowanym, a w ramach prac przygotowawczych prognozowane jest duże natężenie ruchu, powstaną jako dwujezdniowe. Mają to być trasy o najwyższych parametrach technicznych, dostosowanych do przenoszenia obciążenia 11,5 ton na oś. Do poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego dojdzie redukcja hałasu oraz emisji zanieczyszczeń z transportu w miastach, przez które przebiegają tranzytowe trasy. Poprawi się płynność ruchu, zarazem zwiększy przepustowość sieci dróg krajowych.

W przypadku tych ostatnich kluczowe znaczenie ma dokończenie budowy szkieletu sieci dróg ekspresowych i autostrad. W 2026 r. łączna długość włączanych do ruchu szybkich dróg jednak stopnieje: do 290 km z blisko 400 km, jakie kierowcy otrzymali do dyspozycji w ubiegłym roku. A co z nowymi odcinkami w innych regionach kraju? Na ostatni kwartał 2026 r. zaplanowano dokończenie budowy i włączenie do ruchu blisko 130 km. Samochody będą mogły wjechać na odcinki ekspresówki S19 Boćki – Malewice oraz Malewice – Chlebczyn, na DK64 od Marianowa do Elżbiecina i pozostały fragment obwodnicy Oświęcimia na DK44. Kierowcy dostaną także odcinek S19 Krynice – Dobrzyniewo – Białystok Zachód i fragment S7 między węzłami Kraków Mistrzejowice a Kraków Nowa Huta, dzięki czemu domknięty zostanie krakowski ring. Gotowe mają być obwodnice Kołbieli na DK50 i Morawicy na DK73.

W tym roku i przez następne cztery lata GDDKiA chce wydawać na nowe inwestycje po 20 mld zł rocznie. Wyznaczonym dla niej celem jest sieć szybkich dróg o łącznej długości 7980 km, z których 2100 km mają liczyć autostrady. Zaplanowane na 2026 r. przetargi obejmują ponad 212 km, z których 51 km stanowią obwodnice.