Samorządowcy kontra lex Czarnek. „Ta ustawa jest po prostu zła”

Ministerstwo Edukacji i Nauki zapowiedziało, że wycofuje się z jednej zmiany w nowelizacji prawa oświatowego, dotyczącej składu komisji w konkursach na dyrektorów szkół. Zdaniem samorządowców to zdecydowanie za mało.

Publikacja: 13.12.2021 11:42

- Wycofujemy się z przepisu zwiększającego liczbę przedstawicieli kuratora w składzie komisji konkur

- Wycofujemy się z przepisu zwiększającego liczbę przedstawicieli kuratora w składzie komisji konkursowej na dyrektora szkoły – poinformował na Twitterze minister edukacji Przemysław Czarnek

Foto: PAP/Paweł Supernak

Prawdopodobnie już we wtorek 14 grudnia odbędzie się głosowanie nad nowelizacją prawa oświatowego, czyli lex Czarnek. To zbiór przepisów, który w drastyczny sposób ogranicza rolę samorządów i rodziców w szkole, a także odbierają autonomię szkołom, dając przy tym większe uprawnienia kuratorom oświaty (np. bardzo łatwo będzie odwołać dyrektora). Jeśli samorząd na zlecenie kuratorium nie będzie chciał tego zrobić, kurator sam odwoła dyrektora. Pierwotnie planowano decydujący głos kuratorium przy wyborze dyrektora, ale ostatecznie się z tego zrezygnowano.

- Wycofujemy się z przepisu zwiększającego liczbę przedstawicieli kuratora w składzie komisji konkursowej na dyrektora szkoły – poinformował na Twitterze minister edukacji Przemysław Czarnek.

– Ta zmiana to na pewno jest krok w dobrym kierunku – komentuje Marek Wójcik, ekspert Związku Miast Polskich. 

Czytaj więcej

Coraz więcej nauki zdalnej. Oświata przegrywa z koronawirusem

Lex Czarnek to także zmiany w zakresie prowadzenia lekcji. Nie będzie można bez zgody kuratoriów wprowadzać zajęć spoza podstawy programowej. Nowe przepisy wprowadzą obowiązek zgłoszenia ich do kuratorium i dopiero, gdy w ciągu miesiąca kurator ich nie zakwestionuje, będzie można je przeprowadzić. To utrudni reagowanie na bieżące wydarzenia w szkole. Nawet gdyby to miały być warsztaty pomagające uczniom poradzić sobie z trudną sprawą, np. próbą samobójczą ucznia w szkole. Utrudniony wstęp do szkół będą miały także organizacje pozarządowe. Mogą one prowadzić np. warsztaty tylko wtedy, gdy wyrazi na to zgodę kuratorium.

Czysta polityka

Samorządy na nowych przepisach nie zostawiają suchej nitki. – Ta ustawa jest po prostu zła. I wycofanie się z jednego zapisu tego nie zmieni – mówi Marek Wójcik.

To nie jest odosobniona opinia. – Proponowane zmiany godzą w konstytucyjny porządek oświaty samorządowej. Budzi również wątpliwość poszerzenie możliwości organizacyjnych obecnych kuratoriów w sprawozdaniu nadzoru nad placówkami oświatowymi odległymi od dużych ośrodków miejskich – tłumaczy Mariusz Banach, zastępca prezydenta Lublina ds. oświaty i wychowania. - Na reformę edukacji czekają uczniowie, którym obiecano zmianę podstawy programowej, czekają nauczyciele, którym obiecano podwyżki, a także samorządy, którym obiecano zwiększenie subwencji oświatowej. Zdziwienie budzi więc fakt, że pierwszym podmiotem poddanym reformie oświaty mają być dyrektorzy szkół – dodaje urzędnik.  

- „Lex Czarnek” ogranicza rolę gmin, miast i powiatów do roli płatnika, bez możliwości decydowania o tym co będzie działo się w szkole i bez wpływu na to, kto zostanie dyrektorem placówki – zwraca z kolei uwagę wiceprezydent Warszawy Renata Kaznowska. Jak tłumaczy,  w Warszawie w tym roku rządowa subwencja oświatowa wynosiła ok. 2,4 mld zł, co nie wystarcza nawet na zapłacenie pensji pracownikom edukacji. A roczne koszty bieżące w Warszawie to 5 mld zł.

Czytaj więcej

Rząd zmroził samorządy. „Lockdown byłby katastrofą”

- Projekt nowelizacji min. Czarnka likwiduje szkołę samorządową, włączającą, opartą na dialogu i współpracy z uczniami, rodzicami, nauczycielami, dyrektorami. „Lex Czarnek” to ograniczenie roli dyrektorów i nauczycieli oraz zmarginalizowanie roli rodziców w kształtowaniu oferty zajęć dla dzieci, bo bez zgody kuratorium w szkole nie odbędą się żadne zajęcia, nawet te zgłoszone przez rodziców lub uczniów – mówi Kaznowska.

Podobną opinię o projekcie przedstawia Zbigniew Bury, dyrektor Wydziału Edukacji UM w Rzeszowie. - Zmiany godzą w autonomię szkoły oraz drastycznie ograniczają uprawnienia organów prowadzących. Samorządy zostaną pozbawione wpływu na funkcjonowanie szkół i placówek, przy zachowaniu jednoczesnej odpowiedzialności – w tym finansowej - za ich prowadzenie – tłumaczy urzędnik. - Autorzy projektu proponują również istotne zmiany w zakresie możliwości prowadzenia zajęć przez stowarzyszenia i inne organizacje - niezależnie od woli dyrekcji szkoły i rodziców. Propozycje zmian nie mają merytorycznego uzasadnienia. Służą wyłącznie zwiększaniu zakresu kontroli realizowanych przez organ nadzoru pedagogicznego, podległy Ministerstwu Edukacji i Nauki.

Bury zwraca także uwagę na to, że w proponowanych zmianach nie pokazano ich użyteczności i potencjalnych korzyści dla polskiego systemu oświaty, nie ma zasad przeprowadzania kontroli i mierzenia efektywności. - Jest wielce prawdopodobne, że kryteria oceny efektów i ciągłości procesów edukacji i wychowania będą polityczne – podkreśla.

Samorządowcy przewidują też, że te zmiany spowodują ogromne problemy z rekrutacją kadry. – Dyrektorzy będą się obawiali o stabilność i bezpieczeństwo swojej pracy z uwagi na sankcje karne czy możliwość zwolnienia dyrektora arbitralną decyzją kuratorium. Będziemy mieli problem z rekrutacją nauczycieli z uwagi na obawę przed brakiem swobody korzystania z pełni posiadanej wiedzy pedagogicznej (obawa przed cenzurą dotyczącą tematów i współpracy z organizacjami pozarządowymi). Wreszcie będziemy mieli problem ze współpracą z organizacjami pozarządowymi oferującymi dodatkowe zajęcia wzbogacające program edukacyjny w czasie lekcji oraz w ramach zajęć pozalekcyjnych. W efekcie szkoła zostanie wyjałowiona ze wzbogacającej oferty edukacyjnej i wychowawczej, co znacząco obniży jakość nauczania – komentuje Monika Chabior, zastępczyni prezydent Gdańska.

- Nie ma żadnych merytorycznych powodów, żeby wprowadzać tak drastyczne zapisy. One są tylko po to, żeby dawać większą władzę administracji rządowej i zastraszać dyrektorów szkół. Szkoła nie będzie już szkołą otwartą, demokratyczną, samodzielną, ale podporządkowaną lokalnie działającej administracji rządowej – podkreśla Marta Stachowiak, rzeczniczka prezydenta Bydgoszczy. - Gdyby jednak istniało zagrożenie, że ta ustawa przejdzie przez Sejm i trafi do Senatu, na wszelki wypadek przygotowujemy się do ogłoszenia konkursów na stanowiska dyrektorów już wcześniej. Akurat w Bydgoszczy jest to prawie 40 proc. wszystkich dyrektorów – dodaje.

Przeciwników nie brakuje

Tydzień temu w Sejmie z inicjatywy opozycji odbyło się publiczne wysłuchanie w sprawie planowanych przepisów. W opinii zebranych lex Czarnek oznacza powrót do edukacji z czasów PRL, uderza w rodziców i samorząd a także pozbawia szans na dobrą edukację dzieci i młodzież.

- Część z obecnych na sali nie pamięta szkoły z tamtych czasów, ale to nie znaczy, że mamy brać udział w jej odtwarzaniu i inscenizacji, jak wygląda szkoła sterowana partyjnie – mówiła Iga Kaźmierczak jedna z liderek „Wolnej szkoły” – inicjatywy ponad 100 organizacji, które wspólnie występują przeciwko planowanym zmianom.

Czytaj więcej

Niemal co trzecia szkoła w Łodzi uczy już przez internet

- Planowane zmiany naruszają prawa rodziców,  dzieci i młodzieży, pogłębiają nierówności, wprowadzają do szkoły atmosferę strachu, przyzwolenie na nietolerancję i przemoc, zabijają kreatywność i krytyczne myślenie, paraliżują pracę nauczycieli nauczycielek – ocenił Sławomir Broniarz, prezes ZNP.  

Lex Czarnek to nie jedyne zmiany zapowiadane w szkolnictwie. Od września toczą się w resorcie rozmowy dotyczące wynagrodzenia nauczycieli. Minister proponuje wzrost wynagrodzenia, ale w zamian chce, by nauczycielskie pensum wzrosło o 4 godziny (z 18 do 22). Dodatkowo nauczyciel miałby być do dyspozycji uczniów przez 8 godzin dziennie. Te propozycje nie zadowalają jednak związków zawodowych. NSZZ „S” pracowników oświaty oczekuje na powiązanie pensji w oświacie ze średnią krajową, a ZNP podwyższenia kwoty bazowej stanowiącej podstawę do naliczania pensji nauczycieli o 700 zł.

Społeczności lokalne
Pierwsi wyborcy głosują już w wyborach samorządowych 2024. Korespondencyjnie
Społeczności lokalne
Nie ma cię w rejestrze? Nie będziesz mógł głosować w wyborach samorządowych
Społeczności lokalne
Familijny samorząd. Gdzie w wyborach samorządowych 2024 startują całe rodziny?
Społeczności lokalne
Walczą sami ze sobą. Jak wygląda kampania w gminach z jednym kandydatem
Społeczności lokalne
Poczuć siłę dobra. Gdzie odbędą się świąteczne śniadania dla potrzebujących?