Czesław Lang: Połączymy nasze stolice

Jestem dumny, że mamy swoją imprezę kolarską, która w niczym nie ustępuje Tour de France – mówi dyrektor Tour de Pologne Czesław Lang.

Publikacja: 26.07.2015 21:13

Czesław Lang, dyrektor Tour de Pologne - wicemistrz olimpijski w wyścigu ze startu wspólnego (Moskwa

Czesław Lang, dyrektor Tour de Pologne - wicemistrz olimpijski w wyścigu ze startu wspólnego (Moskwa 1980) oraz dwukrotny medalista mistrzostw świata w drużynowej jeździe na czas (srebro – Valkenburg 1979; brąz – San Cristobal 1977). Pierwszy polski kolarz zawodowy.

Foto: Fotorzepa, Robert Gardziński

Pierwszy tydzień sierpnia, Kraków, meta na Rynku Głównym – to już stały punkt w kalendarzu Tour de Pologne...

Czesław Lang:
Często mówimy, że dla naszego wyścigu Kraków jest tym, czym Paryż dla Tour de France. Korzystając z tego, że TdP transmitowany jest w 60 krajach, chcemy promować Polskę nie tylko poprzez sport, ale i pokazywać jej piękno.

Kraków stolicą polskiego kolarstwa?


Z pewnością można tak powiedzieć. Tour de Pologne to szczyt piramidy, ale pod Wawelem organizujemy również m.in. Skandia Maraton. Zainteresowanie tą imprezą jest ogromne. Proszę sobie wyobrazić, że w maju wystartowało w niej prawie 2 tys. osób. Najmłodszy uczestnik miał chyba trzy lata, najstarszy był po osiemdziesiątce.

Jak układa się współpraca z miastem?

Wzorowo. Mamy wielkie wsparcie prezydenta Jacka Majchrowskiego, jego podwładnych i mieszkańców. Wiadomo, że przygotowanie wyścigu kolarskiego wiąże się ze zmianami organizacji ruchu i utrudnieniami, ale nikt nie narzeka, że zamyka się ulice. Przeciwnie – na twarzach ludzi widać uśmiech.

Od kilku lat Kraków stara się  – wzorem innych europejskich miast – zaprosić do siebie Tour de France. Jak pan ocenia szanse na start Wielkiej Pętli pod Wawelem?

Podejrzewam, że zorganizowanie takiego etapu kosztowałoby więcej, niż liczy budżet całego Tour de Pologne, wynoszący kilka milionów euro. A u nas trudno znaleźć w miastach partnera, który wyłoży 50 czy 100 tys. euro. Wiadomo, że TdF to impreza bardzo dobrze wypromowana, najbardziej medialna, ale patrząc na stronę sportową, nie różni się niczym od Giro d'Italia czy Vuelta a Espana. Francuzi zawsze byli mistrzami marketingu. Reputacji nie zepsuły im nawet dopingowe afery z Lance'em Armstrongiem na czele. On został powieszony na krzyżu, a Wielka Pętla odjechała rywalom. Kiedyś stawałeś się malarzem dopiero, gdy wystawiłeś swój obraz w Paryżu, teraz podobnie jest w przypadku kolarstwa: nie jedziesz w Tour de France, to cię nie ma. A przecież startują tam te same ekipy co w Polsce – cała kolarska Liga Mistrzów. Oczywiście nasz wyścig jest krótszy i odbywa się w innych warunkach, ale pod względem organizacyjnym nie odstajemy ani od TdF, ani od Giro. Na 100 możliwych punktów dostaliśmy od Międzynarodowej Unii Kolarskiej (UCI) 99,7 pkt.

Podoba się w Polsce zagranicznym zawodnikom?

Bardzo. Kiedy w 1993 roku, zaraz po zakończeniu kariery, organizowałem pierwszy Tour de Pologne – jeszcze amatorski, ale otwarty dla zawodowców – zaprosiłem kolegów, z którymi niedawno się ścigałem. Pytali, czy będzie co zjeść i gdzie spać. Takie było wtedy pojęcie o naszym kraju. Zabrałem ich do autokaru, zawiozłem do muzeum i pokazałem, jak po wojnie zniszczona była Warszawa. Ze zdziwieniem, ale i wielkim szacunkiem patrzyli na efekty odbudowy stolicy. Oni się o tym nie uczyli w szkołach. Na własne oczy zobaczyli, że są tu mili ludzie, że jest bezpiecznie na drogach.

Bradley Wiggins, multimedalista olimpijski i świata, po przyjeździe do Polski odkrył, że mamy góry.

Tak. Oni wciąż mało o nas wiedzą. Przez 15 lat mieszkałem we Włoszech i zawsze mnie bolało, że takich krajów jak Polska się nie ceniło, traktowało jak coś gorszego. Wygrana tu znaczyła mało, a teraz jesteśmy jedynym krajem dawnego bloku wschodniego, który ma już taką imprezę kolarską jak na Zachodzie. To sukces organizacyjny i dyplomatyczny. Udało nam się ocalić jeden z najstarszych wyścigów na świecie. Tu kariery zaczynali Alberto Contador, Andre Greipel, Peter Sagan.

A pan jakie ma sportowe wspomnienia związane z Krakowem?

Wyłącznie dobre. Startowałem tam w latach 70. w Ogólnopolskiej Spartakiadzie Młodzieży i udało mi się zdobyć złoty medal w jeździe parami. W Krakowie bywałem często, jeżdżąc na zimowe zgrupowania kadry do Zakopanego.

Wiem, że wyznaje pan zasadę, iż to nie gwiazdy tworzą Tour de Pologne, ale Tour de Pologne tworzy gwiazdy. Komu warto się przyjrzeć w tym roku?

Trzymam kciuki za Michała Kwiatkowskiego i Rafała Majkę. Mam nadzieję, że przyjadą (Michał Kwiatkowski potwierdził udział– przyp. red.). Z Polaków będą m.in. Maciej Paterski, Tomasz Marczyński i Marcin Białobłocki, mistrz kraju w jeździe na czas. Z zagranicznych gwiazd zobaczymy Włocha Fabio Aru z grupy Astana, który w maju zajął drugie miejsce w Giro.

Przed rokiem sygnał do startu spod zrekonstruowanej bramy nr 2 Stoczni Gdańskiej dał prezydent Lech Wałęsa. Żartował, że żałuje, iż nie jest młodszy, bo sam wsiadłby na rower. Tym razem będą jakieś akcenty historyczne?

W ubiegłym roku wypadało 25-lecie wolnej Polski i jako narodowy wyścig w naturalny sposób włączyliśmy się w obchody tych uroczystości. W tym roku jedziemy pod hasłem „Łączymy stolice", a trasa TdP prowadzi z Warszawy do Krakowa. Co więcej, łączymy dwa wyjątkowe miejsca. Startujemy spod Stadionu Narodowego, który jest symbolem sukcesu współczesnej Polski, a finiszujemy na Rynku Głównym – miejscu o wspaniałej historii i tradycji.

Będzie trudniej niż w zeszłym roku?

Na pewno. Dochodzą etapy z Jaworzna do Nowego Sącza i z Nowego Sącza do Zakopanego. Będziemy trzy razy podjeżdżali pod Gubałówkę. Później szybki zjazd do centrum miasta i meta pod Wielką Krokwią. Następnego dnia kolarzy czeka królewska, kultowa już pętla wokół Bukowiny, z podjazdem pod Gliczarów. A na koniec jazda na czas w Krakowie. Przed rokiem Rafał Majka wygrał z zaledwie ośmiosekundową przewagą. Gwarantuję, że i tym razem nie zabraknie emocji.

Tour de Pologne to nie tylko święto zawodowców, ale i amatorów. Kogo ze znanych sportowców zobaczymy 7 sierpnia w Bukowinie Tatrzańskiej?

Będzie nasz mistrz olimpijski w łyżwiarstwie szybkim Zbigniew Bródka oraz byli bokserzy: Iwona Guzowska i Dariusz Michalczewski. Wspieramy fundację Ewy Błaszczyk Akogo?, więc na starcie pojawi się sporo aktorów, w tym reprezentacja „Czasu honoru" w składzie: Maciej Zakościelny, Antoni Pawlicki, Jan Wieczorkowski i Jakub Wesołowski. Pokonają 38-kilometrową rundę kilka godzin przed zawodowcami.

Jak zwykle będzie także coś dla najmłodszych – Nutella Mini Tour de Pologne. To wspaniała szansa dla dzieci, które chcą rozpocząć rowerową przygodę. Możliwość jazdy po trasie, którą pokonują najlepsi kolarze świata, to coś wyjątkowego. Tu nawet nie chodzi o wynik, ale o to, żeby dzieci wsiadły na rower, założyły strój i kask, poczuły kolarską atmosferę. Tak swoją karierę zaczynał Michał Kwiatkowski. W tym roku w ramach Nutella Tour de Pologne już po raz drugi, organizujemy Puchar Młodzików przeznaczony dla młodzieży w wieku 13–14 lat z kolarskimi licencjami. Wyścigi odbędą się w sześciu miastach: Warszawie, Dąbrowie Górniczej, Katowicach, Nowym Sączu, Zakopanem i Krakowie.

W 2013 roku dwa etapy TdP odbyły się w Trentino, przed rokiem jeden w Słowacji. Kiedy wyścig znów wyjedzie za granicę?

Zapraszają nas Zagrzeb i Bruksela, ale na razie promujemy Polskę, mimo że nie zawsze możemy zaplanować trasę, jaką byśmy chcieli, bo nie każdemu miastu jest z nami po drodze. Poza tym musimy się trzymać przepisów UCI: średnia etapów nie może przekroczyć 180 km, a najdłuższy etap – 240. Transfery między miastami nie mogą być dłuższe niż 80 km. To jest wielka układanka organizacyjna.

Z podupadłego wyścigu zrobił pan imprezę świetnie ocenianą przez kolarskie władze, ale pamiętam, jak porównał pan początek swojej pracy do wjazdu syrenką na tor Formuły 1.

Nigdy nie zapomnę spotkania na lotnisku z ówczesnym dyrektorem Tour de France Jean-Marie Leblankiem. „Cesare, ty chcesz zorganizować tu drugą Wielką Pętlę?" – dziwił się. Odpowiedziałem, że tak. Po pięciu czy siedmiu latach wrócił do Polski, pogratulował mi i przyznał, że jest pod wielkim wrażeniem.

Tour de Pologne w PRL był w cieniu Wyścigu Pokoju, ale zawsze miałem do niego sentyment ze względu na przedwojenne tradycje i fakt, że sam go wygrałem. Szanowałem pracę moich poprzedników – Warszawskiego Towarzystwa  Cyklistów i „Przeglądu Sportowego". Kontynuacja tego wyścigu, a potem wprowadzenie go do cyklu World Tour to ukłon w ich stronę, pokazanie, że Polak potrafi. Wszystkiego musiałem się nauczyć, ale dziś mogę powiedzieć, że jestem dumny, iż mamy swoją narodową imprezę, która w niczym nie ustępuje francuskiej, włoskiej i hiszpańskiej. Wręcz przeciwnie, często stawiają nas jako wzór do naśladowania. Przed dwoma laty, po etapach w Trentino, Włosi pokazywali trzy palce na znak, że TdP to kolarska czołówka.

Mówili wtedy również, że była to największa polska operacja logistyczna od czasów bitwy o Monte Cassino. Wiem, że pańskim marzeniem jest organizacja w Polsce mistrzostw świata.

Organizacyjnie niczego nam nie brakuje. Przeszkodą są finanse, bo wymogi UCI są bardzo duże, zarobić na takiej imprezie się nie da, a koncerny multinarodowe cały czas traktują nas jako gorszy rynek. Dobrze, że coraz chętniej w kolarstwo inwestują polskie firmy. Może jednak znajdzie się sponsor?

Pierwszy tydzień sierpnia, Kraków, meta na Rynku Głównym – to już stały punkt w kalendarzu Tour de Pologne...

Czesław Lang:
Często mówimy, że dla naszego wyścigu Kraków jest tym, czym Paryż dla Tour de France. Korzystając z tego, że TdP transmitowany jest w 60 krajach, chcemy promować Polskę nie tylko poprzez sport, ale i pokazywać jej piękno.

Kraków stolicą polskiego kolarstwa?


Z pewnością można tak powiedzieć. Tour de Pologne to szczyt piramidy, ale pod Wawelem organizujemy również m.in. Skandia Maraton. Zainteresowanie tą imprezą jest ogromne. Proszę sobie wyobrazić, że w maju wystartowało w niej prawie 2 tys. osób. Najmłodszy uczestnik miał chyba trzy lata, najstarszy był po osiemdziesiątce.

Pozostało 92% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Materiał partnera
Ciechanów idealny na city break
Materiał partnera
Nowa trakcja turystyczna Pomorza Zachodniego
Materiał partnera
Dolny Śląsk mocno stawia na turystykę
Regiony
Samorządy na celowniku hakerów
Materiał partnera
Niezależność Energetyczna Miast i Gmin 2024 - Energia Miasta Szczecin
Materiał Promocyjny
CERT Orange Polska: internauci korzystają z naszej wiedzy