Nad piękną, modrą glinianką

O zwycięskim projekcie na gmach Akademii Muzycznej w Bydgoszczy mówi Katarzyna Głażewska, jego współautorka z firmy plus3-architekci.

Publikacja: 07.12.2016 22:00

Główna sala koncertowa nowej Akademii Muzycznej w Bydgoszczy.

Główna sala koncertowa nowej Akademii Muzycznej w Bydgoszczy.

Foto: materiały prasowe

Rz: O Bydgoszczy mówi się czasem Mała Wenecja. Czy braliście to pod uwagę startując w konkursie na nowy gmach Akademii Muzycznej?

Katarzyna Głażewska: Nie, po wizycie w Bydgoszczy nazwaliśmy ją raczej Małym Berlinem. Bo atmosferą przypomina dziś stale rozbudowującą się stolicę Niemiec. Nie staraliśmy się więc nawiązać do Wenecji. Wiedzieliśmy, że władze miasta rozwija tu dzielnicę muzyczną, postanowiliśmy więc wpisać się w to założenie. Dostrzegliśmy tu bardzo uporządkowany układ urbanistyczny. Ładne kamienice do czterech, pięciu kondygnacji, które naprowadzają nas na oś terenów, które wymagają wielkiej rewitalizacji. W tej chwili panuje tam jeszcze straszny bałagan, więc musieliśmy wpisać w to miejsce nową historię, zastanowić się, co chcemy tu pokazać.

A co chcieliście?

Architektura powinna wynikać z jakiegoś kontekstu, a tamten kontekst jest trudny. Pawilon handlowy, składy węgla, zniszczona zieleń, budynki magazynowe porozrzucane po okolicy, a jeszcze do tego obok zakład energetyczny. Jedyne miejsce, do którego mogliśmy nawiązać, to stara glinianka. Mocno zapuszczona, ale oczyma wyobraźni zobaczyliśmy w niej staw, z czystą wodą, w której odbijać się będzie nasz obiekt. W tym projekcie większość elewacji jest z cegły. Wyjątkiem jest elewacja szklana, która odbijać się będzie w tej gliniance, to znaczy w pięknym, zrewitalizowanym stawie.

Ten staw stał się punktem odniesienia?

Tak. Foyer wszystkich czterech sal koncertowych wychodzi na tę wodę, co daje malowniczy efekt.

A co dalej z szacownym gmachem Akademii, przed którym stoi postać mrocznego Beethovena?

Teraz Akademia Muzyczna mieści się aż w siedmiu budynkach, rozlokowanych w różnych miejscach. Większość z nich to zabytki. Nie wiem, jaki jest ich dalszy los. Zapewne niektóre z nich Akademia sprzeda, lub wynajmie. Celem konkursu było przeniesienie całej instytucji, z administracją rektoratami, salami wykładowymi, salami prób, a nawet akademikiem do tego jednego miejsca.

Należy życzyć Akademii, by jej nowy imponujący gmach budowany był krócej niż Opera Nova...

To była rzeczywiście dość pechowa budowa, którą rozpoczęto w 1973 r w malowniczym zakolu Brdy i oddano do użytku dopiero w 2006 roku, czyli po ponad 30 latach.

Budowa Narodowego Forum Muzyki we Wrocławiu trwała aż 10 lat.

To prawda. Mam nadzieję, że z Akademią Muzyczną będzie inaczej, bo wiem, że są pieniądze na inwestycję. A na stronie internetowe tej instytucji jest wyraźna data rozpoczęcia działalności w nowym miejscu – 2020 rok. Zostały więc niespełna cztery lata, a chcielibyśmy ten obiekt jeszcze szczegółowo dopracować. Zapowiada się coś interesującego. Założyliśmy, że jednym z atutów naszego projektu będzie pomysł na ogród. Uzgodniliśmy, że będzie to miejsce otwarte, ze scenami plenerowymi .

Zrealizowane już gmachy NOSPR w Katowicach, Centrum Dialogu Przełomy w Szczecinie a teraz wasza Akademia Muzyczna w Bydgoszczy pokazują, że polscy architekci radzą sobie coraz lepiej w projektach instytucji kultury. To dobra przestrzeń realizacji marzeń?

Zdecydowanie tak. Wreszcie są otwarte konkursy. Kiedy wyjechałam na studia w 1996 roku do Szwajcarii, byłam tam jedyną Polką. U nas niewiele się działo, a tam naładowana zostałam jakąś niesamowitą energią. Przyjeżdżali do nas na wykłady profesorowie z całej Europy. Po powrocie do Polski w 2003 roku przeżyłam szok. Dopiero teraz czuję, że architekt staje się zawodem szanowanym, może jeszcze nie zawodem zaufania społecznego, ale mam nadzieję, że jesteśmy na dobrej drodze.

Wasza pracownia ma dobrą passę, poza projektem Akademii wygraliście także konkurs na nowy gmach Muzeum Morskiego w Łebie, a w Warszawie chcecie zrealizować Teatr-Ognisko...

Nagrodzony projekt Muzeum Morskiego w Łebie narodził się zaraz po nowym gmachu dla Akademii Muzycznej w Bydgoszczy. Swym kształtem i lekkim nachyleniem nawiązuje do kadłubów statków, fal i nadmorskich wydm. Wiedzieliśmy, ze nie będzie to typowe muzeum. W jednej wielkiej sali o wysokości 17 metrów ma się chodzić jak po wielkim statku. Dodatkowym atutem i wyzwaniem jest fakt, że obiekt usytuowany będzie przy promenadzie więc jak napisano: ma szansę stać się nową ikoną Łeby oraz miejscem współtworzenia tożsamości tego regionu.

A bardzo malowniczy projekt Teatr Ognisko?

To długa historia. Jako dziecko uczęszczałam do Ogniska Teatralnego Jana i Haliny Machulskich. Po latach spotkaliśmy się w gronie wychowanków Ogniska na pogrzebie Jana Machulskiego. Reprezentowaliśmy już różne zawody, a łączyły nas wspaniałe wspomnienia pracy, która była czymś więcej niż przygotowaniem do zawodu aktora. Trudno nam było pogodzić się z faktem, że Machulskich wyrzucono z ich teatru a ich szkoła błąka się po różnych miejscach. Postanowiłam wraz z kolegą zaprojektować miejsce na teatr, gdzie można by propagować tę metodę pracy z młodzieżą, jaką opracowali Machulscy. Matką chrzestną Teatru-Ogniska, które byłoby otwarte na młodych, jest Halina Machulska. Poszukując odpowiedniej lokalizacji znaleźliśmy znajdującą się poza murami Cytadeli tzw. Działobitnię. Kiedy ją zobaczyłam, wystarczyło uruchomić wyobraźnię, by w miejscu o tak bogatej i mrocznej historii stworzyć coś pozytywnego. Mamy pozytywną opinię konserwatora, wielu fanów i mnóstwo formalności do załatwienia. Ale nie odpuścimy.

Rz: O Bydgoszczy mówi się czasem Mała Wenecja. Czy braliście to pod uwagę startując w konkursie na nowy gmach Akademii Muzycznej?

Katarzyna Głażewska: Nie, po wizycie w Bydgoszczy nazwaliśmy ją raczej Małym Berlinem. Bo atmosferą przypomina dziś stale rozbudowującą się stolicę Niemiec. Nie staraliśmy się więc nawiązać do Wenecji. Wiedzieliśmy, że władze miasta rozwija tu dzielnicę muzyczną, postanowiliśmy więc wpisać się w to założenie. Dostrzegliśmy tu bardzo uporządkowany układ urbanistyczny. Ładne kamienice do czterech, pięciu kondygnacji, które naprowadzają nas na oś terenów, które wymagają wielkiej rewitalizacji. W tej chwili panuje tam jeszcze straszny bałagan, więc musieliśmy wpisać w to miejsce nową historię, zastanowić się, co chcemy tu pokazać.

Pozostało 85% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Materiał partnera
Nowa trakcja turystyczna Pomorza Zachodniego
Materiał partnera
Dolny Śląsk mocno stawia na turystykę
Regiony
Samorządy na celowniku hakerów
Materiał partnera
Niezależność Energetyczna Miast i Gmin 2024 - Energia Miasta Szczecin
Regiony
Nie tylko infrastruktura, ale też kultura rozwijają regiony
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie. Jak zbudować efektywny HR i skutecznie zarządzać kapitałem ludzkim?