Wiceprezydent Warszawy: Warszawiacy zapominają o bonifikacie przy uwłaszczeniu

Fot. Pixabay

O tym, że stołeczni urzędnicy w ubiegłym tygodniu rozpoczęli wysyłkę 74 tysięcy zaświadczeń przekształceniowych, i dlaczego nie wszyscy otrzymają ten dokument – mówi Robert Soszyński, wiceprezydent Warszawy.

Warszawa wstrzymała wysyłanie zaświadczeń potwierdzających przekształcenie prawa użytkowania we własność. Dlaczego?

Było to związane z informacjami o możliwości przenoszenia się wirusa Covid-19 za pośrednictwem korespondencji. Nie wysłaliśmy nie tylko zaświadczeń, ale też większości dokumentów.

Tylko stolica była taka ostrożna. Inne miasta wysyłały zaświadczenia.

Cóż, gdyby chodziło tylko o kilkaset zaświadczeń, też zdecydowalibyśmy się na wysyłkę. Ale w Warszawie musieliśmy wystawić 470 tys. tego rodzaju dokumentów! Do czasu wstrzymania wysyłki do mieszkańców trafiło 230 tys. zaświadczeń. Zostało drugie tyle. Sama pani przyzna: w żadnym mieście takiej skali nie ma.

To prawda. Warszawa jest rekordzistką, gdy chodzi o liczbę przekształceń. Ale gospodarka i urzędy wznawiają pomału pracę. Czy dotyczy to także wysyłki zaświadczeń?

Tak, na początku ubiegłego tygodnia zwróciliśmy się do dzielnic w tej sprawie. Lada dzień wysyłka powinna więc ruszyć.

CZYTAJ TAKŻE: Mieszkańcy wielu miast poczekają jeszcze na uwłaszczenie

Nie oznacza to jednak, że przez te kilka miesięcy nic nie robiliśmy. Urzędnicy w dzielnicach przygotowali ponad 74 tys. zaświadczeń. Teraz są gotowe i czekają na wysyłkę. Zostało jeszcze 130 tys. do wydania.

Sporo. Ile czasu zajmie miastu wystawianie brakujących zaświadczeń?

Myśleliśmy, że uporamy się z nimi w pierwszym półroczu tego roku. Pandemia pokrzyżowała nam plany. Sądzę, że do końca tego roku damy radę i wyślemy prawie wszystkie zaświadczenia. Pod warunkiem, że nie pojawią się nieprzewidziane okoliczności.

Prawie wszystkie?…

Celowo tak powiedziałem. Mamy około 5 proc. nieruchomości, o których wiadomo, że doszło do przekształcenia prawa użytkowania wieczystego we własność. Ale żeby wystawić zaświadczenia, musimy wykonać czynności administracyjne, które często trwają wiele miesięcy.

Rozumiem, że są to tzw. trudne przypadki?

Nie do końca, bo doszło do przekształcenia. Wymagają jeszcze np. podziału nieruchomości na kilka działek albo przez posesję przebiega droga publiczna i trzeba ją wydzielić, czy też w księgach wieczystych znajdują się błędne zapisy i wymagają skorygowania.

W wypadku tych nieruchomości stopień skomplikowania problemów nie jest tak duży, by nie dało się ich wyprostować. Wymaga to jedynie czasu: kilku miesięcy, roku czy kilku lat.

W stolicy nie doszło do przekształcenia tysięcy działek, na których stoją spółdzielcze bloki mieszkalne. Udało się powołać specjalny zespół w ratuszu, który miałby zająć się tym problemem?

Rzeczywiście, taki pomysł był. Przed pandemią zespół zaczął się spotykać. W jego skład wchodzili nie tylko urzędnicy z ratusza, ale i przedstawiciele spółdzielni mieszkaniowych. Ale z powodu Covid-19 doszło do przerwania jego prac. Nie są to też problemy, które można rozwiązywać poprzez zdalne spotkania. Pracuje się na dokumentach.

CZYTAJ TAKŻE: Uwłaszczenie: samorządy uszczęśliwione na siłę

Na pewno wrócimy do spotkań zespołu. Kiedy? Jeszcze nie wiem. Chcemy przyjrzeć się każdej spółdzielni. Ale ich problemów nie da się wrzucić do jednego worka. Każda z nich jest inna. Są takie, gdzie część osiedla mieszkaniowego znajduje się na gruncie miejskim, a część na spółdzielczym. Wówczas wyprostowanie sytuacji prawnej nie jest trudne. Potrzeba kilku miesięcy i tyle. Wiele jednak bloków spółdzielczych stoi na działkach, do których spółdzielnia nie ma żadnych praw.

Grunty są obciążone np. roszczeniami dekretowymi. Wtedy mamy do czynienia z przypadkiem, kiedy można tylko czekać, aż pojawi się w końcu ustawa reprywatyzacyjna, co jest mało prawdopodobne.

Rozmawiamy o spółdzielcach. Ale nie tylko oni nie mogą liczyć na przekształcenie. Czy Warszawa ma pomysł, jak tym ludziom pomóc?

Szacujemy, że problemy mogą dotyczyć ponad 100 tysięcy mieszkańców. Są to zaszłości historyczne. Na tysiącach nieruchomości ciążą roszczenia z dekretu Bieruta albo osób, które z nich wywłaszczono. Tak, jak już mówiłem: nie poradzimy sobie bez ustawy reprywatyzacyjnej.

Nie pomożemy osobom, które na nich mieszkają, nie mamy jak.

Proces przekształcenia to nie tylko same zaświadczenia, ale i ustalenie opłaty przekształceniowej. Podobno warszawiacy zapominają o tym obowiązku?

Według moich wyliczeń tylko połowa warszawiaków złożyła wnioski, chcąc skorzystać z bonifikaty. Nie pomogła kampania reklamowa. Tymczasem przepisy zawierają konkretny termin, którego trzeba przestrzegać. Ustawa przekształceniowa mówi, że jeżeli zaświadczenie potwierdzające przekształcenie zostało doręczone po 30 listopada 2019 r., to uwłaszczony musi w terminie dwóch miesięcy od otrzymania tego dokumentu zgłosić w gminie zamiar wniesienia opłaty przekształceniowej (jednorazowej). Potem bonifikata przepada. Radni w stolicy podjęli więc uchwałę, że można w tej sprawie wystąpić nawet po upływie tego okresu, a upust nie przepadnie.

A jak wygląda sytuacja z regulowaniem opłat przekształceniowych przez osoby, które zgłosiły się do urzędu? Płacą?

Przeszło 80 proc. warszawiaków wniosło w ub.r. roczną opłatę z tytułu użytkowania wieczystego.
W ich wypadku dochodzi jedynie do wzajemnego rozliczenia. Zazwyczaj to my zwracamy pieniądze mieszkańcom, a nie oni nam wpłacają. Opłata przekształceniowa po uwzględnieniu bonifikaty jest niższa od rocznej opłaty.

CZYTAJ TAKŻE: Zaświadczenia z poślizgiem

Jak powszechne uwłaszczenie wpłynęło na dochody stolicy? Czy są one dużo niższe? Widać dziurę w budżecie?

Z rocznej opłaty z tytułu użytkowania wieczystego nieruchomości mieszkaniowych wpływało do naszego budżetu miasta przeszło 300 mln zł.

Czy jest to dużo? Roczny budżet stolicy wynosi ponad 19 mld zł. Jego większość to jednak tzw. wydatki sztywne, jak oświata, płace czy zadania zlecone przez administrację rządową. W tym kontekście 300 mln to poważna kwota. Jej brak jest odczuwalny.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Samorządy jutra – odporność i współrozwój

Polacy mają w sobie gen wolności, a społeczna nauka Kościoła Katolickiego mówi od lat ...

Wspólny bilet komunikacyjny dla Trójmiasta na razie… tylko w Gdańsku

Wspólny bilet na komunikację miejską i kolejową w ramach aglomeracji będzie od kwietnia testowany ...

Miliony na kartuskie jeziora

Cztery jeziora położone w Szwajcarii Kaszubskiej: Mielenko, Karczemne, Klasztorne Małe i Klasztorne Duże zostaną ...

Jacek Jaśkowiak: Przy racjonalnym podejściu wyjdziemy z kryzysu silniejsi

Nie wszystkie podmioty, które funkcjonują na rynku, będą w stanie przetrwać. Pompowanie publicznych pieniędzy, ...

Nie każde powiązanie przekreśla udział w przetargu

Do wyłączenia z postępowania o zamówienie publiczne poszczególnych osób wykonujących czynności niezbędne jest wykazanie, ...